Wywiad z byłym księdzem

Siostra cioteczna podesłała mi ciekawy link. Przeczytałam i tylko uśmiechałam się pod nosem ;)
Kościół… hehe… Miejsce, w którym codziennie mówią o miłosierdziu… I tak się jego przedstawiciele zachowali… Brak słów. Kiedyś karma dopadnie kościół za te wszystkie kłamstwa i za takie zachowanie. Prawda zawsze zwycięża!

Tik, tak, tik, tak, tik, tak… ;)

Ogromny szacunek dla Pana Marcina.
Zawsze będę mieć szacunek do byłych księży, którzy się nie bali pójść nową drogą i którzy coś zrozumieli.
Lepiej żyć w blasku prawdy niż w ciemności kłamstw.

A co do mojego Bliźniaka, to na tę chwilę naprawdę już mnie nie obchodzi, czy on jednak nadal jest księdzem, ale na urlopie zdrowotnym, czy może już księdzem nie jest. I jeśli nie jest, to nie obchodzi mnie z kim teraz w tej chwili jest i dlaczego nie ze mną… To jego życie, jego droga, jego karma do oczyszczenia. Każdy ma swoją i to jest normalne i ja to całkowicie akceptuję. I nie wymagam od niego żeby w ułamku sekundy zmieniał dla mnie całe swoje życie. Mało tego, ja nawet nie zamierzam go zmuszać do pozostania w życiu świeckim. A już na pewno nie chcę być nazywana głównym powodem jego decyzji o odejściu z kapłaństwa. I cieszę się, że nigdy do niczego między nami nie doszło, w sensie do romansu…
Kocham go niezależnie od tego kim jest i z kim jest i gdzie jest. Kocham go tak po prostu i bez żadnego ALE. I jestem przeogromnie wdzięczna za tą miłość, bo gdyby nie ona, nadal byłabym, za przeproszeniem, w dupie ze wszystkim, z całym swoim życiem. On samym faktem, że istnieje, dał mi wszystko. I jak niby mam nie być za to wdzięczna? Jestem cholernie wdzięczna! KOCHAM <3


http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17796450,Byly_ksiadz__Po_odejsciu_zylismy_w_nedzy__Inni_ksieza.html

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.