Powrócona :)

TADAM! Jestem :D
Jakie są Wasze dwa pozostałe życzenia? :D hahaha

Moi kochani, to miłe, że się o mnie martwicie i że moja nieobecność robi różnicę, ale… No właśnie, ALE. Zaniepokoiło mnie Wasze czarnowidztwo, bo nikt nie pomyślał o tym, że może moje życie jest na tyle fajne, że po prostu chwytam dni i się nimi cieszę. Ot tak po prostu. Wy pomyśleliście, że na pewno jest coś nie tak, a to niepokojące. I tu nasuwa się pytanie moi drodzy – z kim jest coś nie tak?
Nie możecie myśleć, że każda nieobecność i każde milczenie oznacza, że coś jest nie tak. I to nie dotyczy tylko moich nieobecności i mojego milczenia…
Otóż kochani, wszystko u mnie w porządku i to w jak najlepszym. W Gdańsku odpoczęłam, jak na naprawdę dobrym urlopie. Moja kochana rodzinka, jak zwykle miło mnie przyjęła i się mną zajęła. No i było też MORZE :) Moje pierwsze słowa po wejściu na plażę: O Boże, jak cudownie!
Bo było cudownie :) Nad morzem zawsze jest cudownie :) Kocham Gdańsk i mogłabym tam mieszkać. A właściwie, to można rzec, że nawet to rozważam ;)
Tak bardzo skupiłam się na sobie samej, na swoich własnych potrzebach, emocjach, odczuciach, że aż udało mi się zepchnąć Bliźniaka na dalszy plan. Nie zaprzątał mi głowy nawet w najmniejszym calu. Po prostu zajęłam się swoim życiem i tyle. On ma swoje, ja mam swoje i jest dobrze :) Oczywiście to nie znaczy, że nie miałam żadnych znaków, bo miałam je codziennie. Skoro są, to niech sobie będą. Nie utrudniają mi w żaden sposób życia, więc spoko.
Bliźniak jest sobie gdzieś tam, sam lub z kimś tam i LUZ. Niech sobie będzie gdzie chce i z kim chce i niech sobie robi co chce. NIC MI DO TEGO. Jestem wdzięczna za to, że się pojawił w moim życiu i że dzięki niemu tyle zmian we mnie zaszło. Jest mi dobrze, bo go kocham. Kocham ponad wszystko i na tyle by dać mu wolność i swobodę. Każdy na to zasługuje i cieszę się, że ja również je mam, że on nie jest jakiś natarczywy i upierdliwy oraz że co chwila nie nagabuje mnie do rozmowy i wyjaśniania sobie wszystkiego. Ja nie potrzebuję już mu nic wyjaśniać. Dusza wie, co ma wiedzieć. Dusza wie gdzie iść i co robić. Wierzę w boski plan i całkowicie się mu poddaję. BĘDZIE CO MA BYĆ.
Wierzę również w to, że każda łza, każde cierpienie, smutek i ból są nam potrzebne do rozwoju, bo gdybyśmy od razu wszystko na srebrnej tacy mieli podane, to założę się, że nikt by tego nie szanował, tak do końca. Nikt nigdy nie poznałby boskości tego wszystkiego. Nadal żylibyśmy starymi schematami w swoim zamkniętym świecie. Coś, jak rybki w akwarium. A tu nagle pojawił się ktoś i wyłowił nas z tego akwarium i teraz co? Niektórzy z Was, zamiast eksplorować nowy świat i być wdzięcznymi za to wszystko, tak bardzo się boicie własnego cienia i utraty dobrze znanej Wam kontroli, że chodzicie codziennie jak struci. Dusicie się nadmiarem tlenu, który został Wam ofiarowany. Przestańcie się dusić, bo robicie to tylko i wyłącznie na własne życzenie. Ale w sumie, co ja będę mówić – TO WASZ WYBÓR. Jeżeli wybieracie życie w bezsensie, no to cóż, mogę Wam tylko współczuć. A jeśli wybieracie życie w świetle, to zacznijcie już dziś włączać to światło. Nikt za Was życia nie przeżyje. Nikt inny Was nie uratuje, oprócz Was samych.
Bliźniak wyznaczył kierunek, ale dalej mamy iść sami… we dwoje ;)