Nie mój smutek, nie moje myśli

Wczoraj dopadł mnie jakiś smutek i tak trzymał do dziś. Kulminację osiągnął około południa, bo nawet zaczęłam myśleć, że może sobie to wszystko wymyśliłam, że mi się śni albo coś. Ale do cholery! Przecież, to nie moje myśli! Ja tak wcale nie uważam, ja idę do przodu i nie oglądam się za siebie. Coś czuję, że muszę wysłać boską pocztą specjalną, jakiś ogrom miłości do Bliźniaka ;) Tak, tak właśnie zrobię :) <3
W ogóle dziś rano weszłam na internet i moim oczom ukazał się blog byłego księdza, który obecnie jest w związku małżeńskim ze swoją byłą parafianką. Tak, historia bliska memu sercu, a jednocześnie tak daleka… Pewnie zapytacie, czy są szczęśliwi… Tak :) Są szczęśliwi :) Mieli pod górkę i zawsze w niektórych sytuacjach będą mieć, ale mają siebie i swoją miłość i to jest najpiękniejsze :)
Ja i mój Bliźniak też pokonamy wszelkie przeszkody :) I będzie dobrze :) KIEDYŚ NA PEWNO :)