Pranie na najwyższych obrotach

Chcę Wam powiedzieć, że zaczyna się pranie. I to na maxa. Między moją matką, a mną wyszły takie brudy, że kiedyś bym w życiu nie powiedziała, że osoba, którą tak kocham, dla której bym tyle oddała jest takim podłym człowiekiem… Mój proces otwierania na wiele spraw oczu zaczął się po pojawieniu się mojego Bliźniaka. I to tak trwało i trwało. Ostatnio piwo zaczęło się powoli rozlewać, o czym Wam pisałam, aż w końcu dziś rozlało się kompletnie. Wiedziałam, że tak się stanie! To była dosłownie tykająca bomba i czekałam na ten dzień, aż wszystko wybuchnie. Moja matka zachowała się karygodnie pod wieloma względami i na dzień dzisiejszy nie chcę już mieć z nią nic wspólnego. Skrzywdziła mnie do granic możliwości, faworyzując mojego braciszka… Oboje są siebie warci i nie mam im już nic do powiedzenia.
Dla mnie dzisiejszy dzień to kamień milowy. Dość psychicznego znęcania się nade mną. Dość wpajania mi poczucia winy i poczucia tego, że jestem najgorsza i mało ważna. DOŚĆ !!!!!!!!!!
Zawsze starałam się być dobrą córką, nie stwarzać problemów, czego o moim bracie powiedzieć nie można. Nigdy nie powiedziałam mojej mamie nic, co mogłoby ją zaboleć, nigdy nie wytknęłam jej jakie życie mi i bratu zgotowała wiążąc się najpierw z moim biologicznym, potem z jego ojcem, który był alkoholikiem. Możecie sobie to jedynie wyobrazić. No chyba, że ktoś miał podobnie do mnie, to wie, jak to jest. Nie szlajałam się po imprezach, nie wracałam w nocy, nie piłam, nie ćpałam, zrobiłam maturę itd. Chciałam być jedynie przez nią kochana i akceptowana, ale jak się dziś okazało, ona ma mnie głęboko gdzieś i tylko synuś się liczy…
Wiecie co Wam powiem? Kiedyś oglądałam albo czytałam historie, że matka faworyzowała jedno z dzieci lub że nie kochała itd. Myślałam sobie, Boże, jakie biedne dziecko. Dziś sama jestem takim dzieckiem… Cały czas nim byłam! Ale dziś już to widzę i rozumiem, że zawsze tak było, jednak ja tak bardzo chciałam mieć tą matkę, że wychodziłam z założenia – nieważne jaka jest, ważne, że w ogóle jest. I co mi z tego zostało? Co mi po byciu dobrą córką? Nic.
Dla mnie to koniec pewnego etapu. To co było brudne, zaczyna się oczyszczać. W głowie głos, że tak być musiało… Wiem, że to prawda i wierzę temu głosowi.
AKCEPTUJĘ. Akceptuję wszystko i idę dalej, bo poziom poczucia mojej własnej wartości wzrósł przeogromnie.
Jeśli ktoś nie chce mnie w swoim życiu, droga wolna. Coś się kończy, coś zaczyna i NIC NIE DZIEJE SIĘ BEZ PRZYCZYNY.
Idę dalej z podniesioną głową, już nie skulona i bez pewności siebie. W końcu prawdziwa JA – SILNA.

P.S. Liczba 444, którą przed chwileczką zobaczyłam, jedynie potwierdza, że droga, którą idę jest dobra. Ja to po prostu wiem.
Kiedyś wszystko się ułoży, ale póki co BRUDY MUSZĄ BYĆ WYPRANE i tyle.

12 Komentarze

  1. … No to sobie przerabiamy… To odrzucenie, brak zrozumienia, pragnienie bycia kochanym, otoczonym miloscia i troska… Itd… Jakiez to wydaje sie byc znajome dla tak wielu z nas…
    Relacje rodzic – dziecko pieknie ucza… To cudowne choc bolesne lekcje… Wzniosle jak i lekcje z blizniakami…
    Bo przeciez otrzymujac te same doswiadczenia Teraz od Blizniaka bola tak samo jak wtedy od Rodzica…
    Kiedys zobaczylam i poczulam cala soba ze Mama dala mi to co sama miala w sobie: brak milosci, troski, zrozumienia itd… Jakze wiec musiala mnie kochac, bo przeciez podzielila sie ze mna tym wszytkim co miala… No tak, gdyby moja mama miala w sobie cale poklady milosci ktore to ona dostala od swojej matki a mojej babci… Bylabym pewnie dzis kims innym niz Jestem…ale miala to miala i mnie z miloscia ( nieswiadoma zupelnie) podarowala….
    No i wtedy jak ogarnelam co nie co..to ten zal we mnie jakby stracil na sile i wydawalo sie ze te lekcje mam juz za soba… I pojawil sie Blizniak i jakos tak znowu wszystko w kolko od nowa… A to zlewa, a nie kocha… A tak naprawde to ma mnie gdzies a Ja sie przeciez tak staram, tak kocham i w ogole….
    Zaiste przeciez to samo czulam kiedy to cholerne poczucie odrzucenia wraz z cala woalka zalu, zlosci itd…towarzyszylo mi w wieku dzieciecym…. Mozna rzec: ” coz za niefart” albo tez ” Dziekuje Boze za doswiadczenia, za to ze ogarniam i choc uwalniam sie od tego bagazu z mozolnym trudem i slimaczym tempem to i tak Kochany Boze i wspanialy Wszechswiecie skladam Wielkie Dzieki… Jakze Wszechswiecie musisz mnie Kochac i wierzyc w me sily … Otrzymuje przeciez Wyzsza Swiadomosc moich ziemskich doswiadczen- ogarniam i rozumiem nie tylko moim ludzkim umyslem ale takze Sercem…. ” – jasna sprawa ze zwykle klepie litanie do Wszechswiata bo to mnie na duchu podnosi i uspokaja….

    Trzym sie Taryn!!! Solennie czuje i ogarniam z czym sie Teraz zmagasz !

    Taka nasza dola Blizniaczych Doswiadczen…. :-)))) sie wydaje jakbysmy w tym samym sadzie sie pasly…. Wsrod innych dziko wierzgajacych sie i nieujarzmionych koni… :-))))

    Buziaki

  2. Ps. my mummy tez faworyzowala mego braciszka :-)))))) i tak sobie teraz dumam ze w niego z kolei Ladowala to, co sama dostac chciala… Te wlasnie faworyzacje….patrzac teraz ma mego brata… Hmmm wole ta byc ta niekochana corka co w gruncie rzeczy jest kochana przez sama siebie bo braciszek rzecz jasna, juz dorosly mezczyzna z gromadka swoich dzieci a rozchwiany emocjonalnie totalny Nieswiadomek i jakzesmy tlukli jako dzieciaki to Teraz jak go dolek dopada to do Siostruni co kuma sie zwraca ….
    I do kogo to zaufanie i faworyzacja wraca???
    Hihihihii ….
    Niechaj plynie wiec,
    Amen.
    Xx

  3. Przytulam Cie ♡♡
    Nie martw sie ,ja tez przeszlam nielatwa drage uwalniajac sie od iluzji na temat mojej rodziny a raczej obrazka jaki sobie stworzylam, nie bylo to latwe ,bolalo mocno nobo to w koncu „rodzina” ,ale za tym tez sie kryje cos pieknego dla Ciebie, duzo cudownych niespodzianek jak uwolnisz sie od iluzji na temat „idealnej” mamusi.Wspieram Cie calym sercem w tym procesie i nie poddawaj sie-pamietaj ,ze robisz to takze w pewnym sensie dla swojego Blizniaka.

  4. Trzymam kciuki zeby wszystko sie udalo i bedziesz moze pierwsza z nas, ktora sie zjednoczy ze swym blizniakiem. :) Alet teraz najwazniesza bedzie chyba cierpliowosc.

  5. Karma się kłania.
    Teraz w spokoju się zastanów czego ma Cię to nauczyć, coś jest na rzeczy, coś musisz zrozumieć.
    Tak jak piszesz, nic się nie dzieje przypadkowo, być może ty w poprzednim wcieleniu skrzywdziłaś swoją obecną matkę, stąd ten cały konflikt.
    Jeżeli chcesz wreszcie to oczyścić, musisz chcieć jej wybaczyć.
    Daj sobie czas, i przemyśl to na spokojnie.
    Nie jestem specjalistą od karmy, ale ze swoją oczyściłam właśnie przebaczeniem.

  6. Marta, na chwilę obecną nie potrafię zrozumieć braku miłości matki do dziecka i faworyzowania drugiego dziecka…

  7. Taryn, tego sie nie da zrozumiec. Moze twoja matka jest podswiadomie zazdrosna o Ciebie nie dokonca zdaje sobie z tego sprawy. Czlowiekiem kieruja najrozniejsze motywy. Jedyna rada jaka by mi przyszla do glowy: ,,Go where you are celebrated – not tolerated. If they can’t see the real value of you, it’s time for a new start. ´´

  8. Kiedys bylam u psychologa i pani psycholog powiedziala mi, ze czasem trzeba sie od rodzciow odsunac, jesli inaczej nie idzie. Mamy na sile nie zmienisz. O swoje zycie, i spokoj ducha sama musisz zawalczyc sama. I nie martw sie, wcale nie jest powiedziane ze na swiecie norma jest miec kochajaca rodzine, mysle ze taka rodzina to coraz wieksza rzadkosc. Ale od Ciebie zalezy co zrobisz. Pozdrawiam.:)

  9. Ale ja nie chciałam jej zmieniać, bo myślałam, że miłość matki do dziecka, czy dzieci, to jest coś normalnego, o co walczyć nie trzeba.
    Każda matka powinna darzyć dzieci takim samym uczuciem, a nie jedno bardziej jedno mniej kochać. Co to za matka, co kocha niejednakowo…
    Co innego z dziadkami, tutaj jednakowa miłość do dzieci swoich dzieci być nie musi. Ale miłość rodzicielska… to inna bajka…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.