Mój mini powrót do przeszłości…

Kochani, chciałabym się z Wami podzielić czymś, co przeżyłam wczoraj. Może ktoś z Was kiedyś to robił, a mianowicie chodzi o regresję… Włączyłam sobie filmik na You Tube i robiłam to, co mówił mężczyzna, który prowadził takie coś.
Najpierw kazał się rozluźnić itd. Odliczał. Potem trzeba sobie było wyobrazić ogród i były kolejne odliczania i w tych odliczaniach najpierw kazał przypomnieć sobie jakiś moment z dzieciństwa, potem moment z bycia płodem i narodziny, a potem kazał przejść przez drzwi do poprzedniego wcielenia… Ten moment z dzieciństwa, to przypomniałam sobie czas, jak jeździłam z dziadkami pod namiot do Chałup. Popłakałam się, bo tyle emocji odczułam i że ich tak bardzo kocham i jestem im wdzięczna za wszystko.
Potem okres bycia płodem, widziałam jak mam oczka zamknięte i ssałam kciuk i czułam obojętność z zewnątrz, a następnie zobaczyłam, jak mama mnie przytula i czułam jej miłość, ale czułam również brak ojca…
No i potem zwizualizowałam sobie te drzwi, duże, ze starego drewna z metalowymi okuciami. Powoli pojawiało się na mnie jakieś jasno brązowe ubranie, pobrudzone, z takimi jakby ciut za dużymi buciorami. Miałam na sobie jakąś torbę z papierami albo coś i jak otworzyłam do końca te drzwi to zobaczyłam ruiny, jakichś ludzi i na pierwszym planie chłopca w wieku gimnazjalnym, którego opatrywał żołnierz… Myśl miałam taką, że też muszę pomóc, a potem, że o Boże, jak my to wszystko naprawimy… I zaraz facet kazał wznieść się ponad to, ulecieć wysoko, widzieć się z góry, a potem błogo lecieć. I kazał sobie wyobrazić, że ktoś z nami jest i zobaczyłam Bliźniaka w takich trochę dłuższych włosach, w białej szacie, tak jak ja. Lecieliśmy i patrzyliśmy się na siebie nieustannie. Nie uśmiechaliśmy się, ale czułam miłość. Mega przeżycie…
I wiecie co? Ja cały czas myślę o tej scenie z ruinami powojennymi, z tym chłopaczkiem i żołnierzem… Fakt, że byłam w tej wizji brudna też mi wiele mówi, bo zazwyczaj, gdy mam wizje związane z wojną, to jestem czymś umorusana… W obecnym wcieleniu jest ze mną takie poczucie, że nieważne gdzie jestem, która jest godzina itd., ja zawsze muszę się umyć. Nienawidzę czuć się brudna. Mam taką fazę, że głowę myję codziennie, bo inaczej, czuję się nieswojo. No i niech ktoś mi teraz powie, że te różne nasze fobie, paranoje i inne jazdy nie przechodzą z nami z wcielenia, na wcielenie ;)

Gdyby ktoś chciał spróbować tej regresji, to poniżej macie link. No i niestety, ale po angielsku ;)



1 Komentarz

  1. Czesto poddaje sie regresji ,przypomnialam sobie wiele moich poprzednich wcielen m.in z moim blizniakiem co pomoglo mi tez uzdrawiac nasza karme,to co prowadzilo do naszych rozstan w poprzednich wcieleniach.Znam sie troche na regresji i moge powiedziec,ze ten Pan jest calkiem wporzadku ,bo w tych srodowiskach trzeba uwazac ,jest wielu manipulatorow ,hipnotyzerow ktorzy nie maja czystych intencji,pozniej po spotkaniu z takim manipulantem mozna dostac tylko pomieszania umyslowego.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.