Co to znowu było?

Cokolwiek się dziś ze mną działo… przeszło dopiero późnym popołudniem… MASAKRA. Myślałam, że ból głowy, który zaczął się wczoraj, rano minie, a tu taka niemiła niespodzianka, gdy się obudziłam… Głowa bolała mnie jeszcze bardziej i czułam się jakbym non stop płakała i zarwała nockę, a przecież normalnie spałam… Co prawda budziłam się kilka razy, ale bez przesady… Oczy miałam spuchnięte, łzawiące i czułam się chora… Takie akcje mnie po prostu ścinają z nóg i nie mogę z tym w żaden sposób walczyć…
W tak krótkim czasie miałam to już kilka razy… Hmm…