Znowu te duszności…

Po wczorajszym fantastycznym dniu dziś znowu dopadły mnie te dziwne duszności. Dobrze, że choć bez gorączki się obyło. No, ale nie obyło się bez miejscowego bólu kręgosłupa w tej okolicy, gdzie aniołom skrzydła wyrastają ;) Nie pamiętam jak to miejsce się fachowo nazywa, ale mniejsza o większość. No i ogólnie jakaś rozkojarzona dziś jestem i chyba mam w mózgu zanik tej części, która odpowiada za wenę twórczą ;) Ech ;)
Daleko jeszcze? ;)
Poza tym byłam dziś u dentysty i chyba pierwszy raz się masakrycznie z tego powodu nie denerwowałam. Postęp! ;)

P.S. Czy to możliwe, że prawie każdy mężczyzna, którego spotykam ma w sobie jakiś pierwiastek mojego Bliźniaka? Czy to możliwe, że co drugi jest do niego strasznie podobny? Czy to się dzieje naprawdę, czy ja mam omamy? A może to wszystko jest ukartowane, żebym nigdy przenigdy nie zapomniała? No, ale przecież nie zapomnę, więc po co to wszystko? Czy to w filmie, czy na korytarzu w pracy, czy na jakimś zdjęciu w necie, czy na ulicy, no dosłownie co drugi jest do niego podobny. Przecież wiem, jak wygląda miłość mojego życie, więc po co jeszcze na każdym kroku mi o tym przypominać? ;) Niezrozumiała niezrozumiałość ;)
No i ciekawe, czy on też tak ma, że co druga, którą widzi jest jak ja ;)