Jeśli chcesz być ze swoim Bliźniakiem skup się na SOBIE

If you want to be with your Twin, focus on YOU. 
What do YOU need to work on? Be Honest with yourself, and ask for divine guidance. 
DO NOT focus on what your Twin is NOT doing, because by doing that YOU are prolonging your reunion, and pushing them away…
Be more loving, more accepting, more patient, more UNCONDITIONAL…
Trust in the process! 

-Terri Wilson

Jeśli chcesz być ze swoim Bliźniakiem, skup się na SOBIE.
Nad czym TY potrzebujesz popracować? Bądź ze sobą szczery i proś o boskie kierowanie. NIE skupiaj się na tym, czego Twój Bliźniak NIE robi, bo poprzez to, to TY przeciągasz Wasze zjednoczenie i odpychasz go…
Bądź bardziej kochający, bardziej akceptujący, bardziej cierpliwy, bardziej BEZWARUNKOWY…
Zaufaj procesowi!

Tego cytatu nie znajdziecie nigdzie w necie, gdyż jest on wzięty z pewnej zamkniętej grupy, do której należę ;) Osoba, która to napisała nie jest jakimś duchowym guru, ani nic z tych rzeczy. Jest po prostu Bliźniakiem, który wie co mówi, bo jest już dalej w swym rozwoju. Totalnie się z tym identyfikuję. Jej prawda jest również moją prawdą i prawdą coraz większej ilości osób. Wszystkie filozofowania na temat Bliźniaczych Płomieni i tego wszystkiego z tym związanego, są zawarte w tych kilku prostych słowach. I to jest piękne :)

Pranie na najwyższych obrotach

Chcę Wam powiedzieć, że zaczyna się pranie. I to na maxa. Między moją matką, a mną wyszły takie brudy, że kiedyś bym w życiu nie powiedziała, że osoba, którą tak kocham, dla której bym tyle oddała jest takim podłym człowiekiem… Mój proces otwierania na wiele spraw oczu zaczął się po pojawieniu się mojego Bliźniaka. I to tak trwało i trwało. Ostatnio piwo zaczęło się powoli rozlewać, o czym Wam pisałam, aż w końcu dziś rozlało się kompletnie. Wiedziałam, że tak się stanie! To była dosłownie tykająca bomba i czekałam na ten dzień, aż wszystko wybuchnie. Moja matka zachowała się karygodnie pod wieloma względami i na dzień dzisiejszy nie chcę już mieć z nią nic wspólnego. Skrzywdziła mnie do granic możliwości, faworyzując mojego braciszka… Oboje są siebie warci i nie mam im już nic do powiedzenia.
Dla mnie dzisiejszy dzień to kamień milowy. Dość psychicznego znęcania się nade mną. Dość wpajania mi poczucia winy i poczucia tego, że jestem najgorsza i mało ważna. DOŚĆ !!!!!!!!!!
Zawsze starałam się być dobrą córką, nie stwarzać problemów, czego o moim bracie powiedzieć nie można. Nigdy nie powiedziałam mojej mamie nic, co mogłoby ją zaboleć, nigdy nie wytknęłam jej jakie życie mi i bratu zgotowała wiążąc się najpierw z moim biologicznym, potem z jego ojcem, który był alkoholikiem. Możecie sobie to jedynie wyobrazić. No chyba, że ktoś miał podobnie do mnie, to wie, jak to jest. Nie szlajałam się po imprezach, nie wracałam w nocy, nie piłam, nie ćpałam, zrobiłam maturę itd. Chciałam być jedynie przez nią kochana i akceptowana, ale jak się dziś okazało, ona ma mnie głęboko gdzieś i tylko synuś się liczy…
Wiecie co Wam powiem? Kiedyś oglądałam albo czytałam historie, że matka faworyzowała jedno z dzieci lub że nie kochała itd. Myślałam sobie, Boże, jakie biedne dziecko. Dziś sama jestem takim dzieckiem… Cały czas nim byłam! Ale dziś już to widzę i rozumiem, że zawsze tak było, jednak ja tak bardzo chciałam mieć tą matkę, że wychodziłam z założenia – nieważne jaka jest, ważne, że w ogóle jest. I co mi z tego zostało? Co mi po byciu dobrą córką? Nic.
Dla mnie to koniec pewnego etapu. To co było brudne, zaczyna się oczyszczać. W głowie głos, że tak być musiało… Wiem, że to prawda i wierzę temu głosowi.
AKCEPTUJĘ. Akceptuję wszystko i idę dalej, bo poziom poczucia mojej własnej wartości wzrósł przeogromnie.
Jeśli ktoś nie chce mnie w swoim życiu, droga wolna. Coś się kończy, coś zaczyna i NIC NIE DZIEJE SIĘ BEZ PRZYCZYNY.
Idę dalej z podniesioną głową, już nie skulona i bez pewności siebie. W końcu prawdziwa JA – SILNA.

P.S. Liczba 444, którą przed chwileczką zobaczyłam, jedynie potwierdza, że droga, którą idę jest dobra. Ja to po prostu wiem.
Kiedyś wszystko się ułoży, ale póki co BRUDY MUSZĄ BYĆ WYPRANE i tyle.

Osho – cytat

Ja mogę dać Ci mapę, ale to Ty musisz iść, Ty musisz podróżować, Ty musisz wędrować. I jedno pamiętaj – moja mapa będzie tak naprawdę moją mapą i nie może być Twoją mapą. Może dać Ci kilka podpowiedzi, kilka wskazówek, ale nie może być Twoją mapą, ponieważ jesteś totalnie innym człowiekiem.

Jesteś tak niepowtarzalny, że niczyja mapa nie może być Twoją mapą. Owszem, zrozumiawszy moją mapę staniesz się świadomy wielu rzeczy o sobie, ale Twoim zadaniem jest nie iść za nią na oślep – bo wtedy staniesz się pseudo – człowiekiem.

Słuchaj mnie, moich słów, mojej ciszy, mojego istnienia. Próbuj zrozumieć to, co tutaj się dzieje, co tutaj się zdarza, a potem sam podejmuj decyzje. Nie zrzucaj odpowiedzialności na nikogo innego. Taka jest droga wzrastania. Taka jest droga, którą się dociera.

- Osho

Znalezione w necie… Autor nieznany

Zazdrość

– Czy byłabyś zazdrosna, gdybym myślał o jakiejś kobiecie z mojej przeszłości, będąc z tobą? Czy niepokoiłabyś się, że mogę do niej odejść?
– Nie.
– To znaczy, że mnie nie kochasz?
– Nie rozumiesz. Miłość nie ma nic wspólnego z zazdrością i z obawą, że coś stracisz. Kocham cię, ale jeśli zechcesz odejść, ponieważ nie możesz zapomnieć o innej kobiecie – to dobrze. To będzie prawdą. Ponieważ gdybyś został – byłoby to kłamstwo. Jeśli odejdziesz, to będzie znaczyło, że nie pasujemy do siebie i dobrze, że odszedłeś. Bo gdybyś został, to zajmowałbyś miejsce kogoś, kto do mnie pasuje. Ten, kto do mnie pasuje – nie odejdzie. Więc nie ma się o co martwić.
– Jakoś dziwnie mnie kochasz… Nie przywiązałaś się do mnie?
– Miłość nie ma nic wspólnego z przywiązaniem. Przywiązanie i zazdrość oznacza brak miłości do siebie. Oznacza, że uważasz siebie za gorszego od kogoś, oznacza strach, że takiego jaki jesteś nikt nie pokocha. Nie porównuj się z nikim, bo jesteś nieporównywalny. Ty jesteś ty. Masz swoje życie, dar, który otrzymałeś na wyłączność. Szkoda czasu na porównania. Spójrz na siebie – wówczas się nie pomylisz…

Mój mini powrót do przeszłości…

Kochani, chciałabym się z Wami podzielić czymś, co przeżyłam wczoraj. Może ktoś z Was kiedyś to robił, a mianowicie chodzi o regresję… Włączyłam sobie filmik na You Tube i robiłam to, co mówił mężczyzna, który prowadził takie coś.
Najpierw kazał się rozluźnić itd. Odliczał. Potem trzeba sobie było wyobrazić ogród i były kolejne odliczania i w tych odliczaniach najpierw kazał przypomnieć sobie jakiś moment z dzieciństwa, potem moment z bycia płodem i narodziny, a potem kazał przejść przez drzwi do poprzedniego wcielenia… Ten moment z dzieciństwa, to przypomniałam sobie czas, jak jeździłam z dziadkami pod namiot do Chałup. Popłakałam się, bo tyle emocji odczułam i że ich tak bardzo kocham i jestem im wdzięczna za wszystko.
Potem okres bycia płodem, widziałam jak mam oczka zamknięte i ssałam kciuk i czułam obojętność z zewnątrz, a następnie zobaczyłam, jak mama mnie przytula i czułam jej miłość, ale czułam również brak ojca…
No i potem zwizualizowałam sobie te drzwi, duże, ze starego drewna z metalowymi okuciami. Powoli pojawiało się na mnie jakieś jasno brązowe ubranie, pobrudzone, z takimi jakby ciut za dużymi buciorami. Miałam na sobie jakąś torbę z papierami albo coś i jak otworzyłam do końca te drzwi to zobaczyłam ruiny, jakichś ludzi i na pierwszym planie chłopca w wieku gimnazjalnym, którego opatrywał żołnierz… Myśl miałam taką, że też muszę pomóc, a potem, że o Boże, jak my to wszystko naprawimy… I zaraz facet kazał wznieść się ponad to, ulecieć wysoko, widzieć się z góry, a potem błogo lecieć. I kazał sobie wyobrazić, że ktoś z nami jest i zobaczyłam Bliźniaka w takich trochę dłuższych włosach, w białej szacie, tak jak ja. Lecieliśmy i patrzyliśmy się na siebie nieustannie. Nie uśmiechaliśmy się, ale czułam miłość. Mega przeżycie…
I wiecie co? Ja cały czas myślę o tej scenie z ruinami powojennymi, z tym chłopaczkiem i żołnierzem… Fakt, że byłam w tej wizji brudna też mi wiele mówi, bo zazwyczaj, gdy mam wizje związane z wojną, to jestem czymś umorusana… W obecnym wcieleniu jest ze mną takie poczucie, że nieważne gdzie jestem, która jest godzina itd., ja zawsze muszę się umyć. Nienawidzę czuć się brudna. Mam taką fazę, że głowę myję codziennie, bo inaczej, czuję się nieswojo. No i niech ktoś mi teraz powie, że te różne nasze fobie, paranoje i inne jazdy nie przechodzą z nami z wcielenia, na wcielenie ;)

Gdyby ktoś chciał spróbować tej regresji, to poniżej macie link. No i niestety, ale po angielsku ;)