Bóg mnie wysłuchał :) Znowu! :)

Boże, ja nie wierzę w to co się dzieje ;) Od jakiegoś czasu modliłam się do Boga i prosiłam żeby stało się coś, co pozwoli mojemu bratu spojrzeć inaczej na życie, żeby stało się coś, co sprawi, że stanie się bardziej odpowiedzialny i stało się! :D Stało się, stało się, stało się! :D I teraz chcąc, nie chcąc będą musiały zajść zmiany :D Mało tego, ja to przewidziałam w zeszłym roku i mówiłam o tym mamie :D I sprawdziło się :D
Czyżby powoli, powolutku wszystko szło w dobrym kierunku? Na to wygląda, bo dzięki temu, co się stało, ja się od czegoś uwolnię i wiele spraw nie będzie mi już zaprzątać głowy. Widocznie musiałam to wszystko przejść, być w centrum pewnych wydarzeń i widocznie już wystarczy, już koniec. Idzie nowe i to nie tylko dla mnie :) Czuję ulgę :)
W pracy w końcu dobrze, w końcu wróciła wena itd. :) Coś się naprawdę we mnie zmienia na lepsze :) Coś się wokół zmienia :)
Kilka dni temu coś przyszło mi na myśl i przedwczoraj zrealizowałam to, nie zastanawiając się ani chwili, czy to dobre, czy to złe :D Sprawdziłam co trzeba i gdzie trzeba i znowu poszło, jak po maśle i jestem z siebie tak cholernie zadowolona, bo takie rzeczy, to ja kiedyś miałam jedynie w planie, a teraz je realizuję i to z takim bananem na ryjku, że szok :D No bo kiedy, jak nie teraz? Kiedy będę się bawić, chwytać chwile i korzystać z życia, jak nie teraz, gdy jestem tak otwarta na świat :)
Jest tyle rzeczy, które chcę zrobić, tyle miejsc, w które chcę pojechać :) Ach :)
A jutro kolejna sprawa, która związana jest z moją przemianą. W końcu wszystko się wyjaśni i będę wiedziała na czym stoję i co dalej. I nie chodzi wcale o Bliźniaka :) Chodzi tylko i wyłącznie o mnie. Aczkolwiek wiem, że gdy to i owo ogarnę u siebie, to tam u niego też coś się zmieni na lepsze. Tak właśnie to wszystko działa :)