Znaki & znaczki

Jadąc rano do pracy pomyślałam, że jest tak jakoś podejrzanie spokojnie, żadnych znaków, ani nic. No i w pracy zaczęłam zamulać, bo mało ludzi i mało roboty, a ja sama w pokoju. I tak bardzo, ale to BARDZO zaczęłam myśleć o Bliźniaku. Wręcz się zawiesiłam. Nagle mignął mi biały samochód z niebieskim napisem – z nazwiskiem Bliźniaka i zniknął za blokiem. Myślałam, że mi się przewidziało i po chwili patrzę, a autko przejeżdża mi pod oknami, zawraca i jeszcze raz jedzie w stronę skąd właśnie przyjechało :D No i faktycznie :D Nazwisko Bliźniaka tam było :D Żem się zaśmiała jak durna :D W ogóle było to auto jakiejś szkoły jazdy z okolic miasta, które jest położone daleko od mojego, więc tym bardziej się uśmiałam :D
Ale to nie koniec rewelacji :D Stałam sobie na korytarzu z koleżanką i nagle patrzę, a tu jakiś pan pcha wózek dla bliźniaków, z bliźniakami w środku :D Gdyby się ktoś pytał, TAK, BYŁO TO DZIWNE, bo zobaczyć jakikolwiek wózek dziecięcy w moim miejscu pracy jest dziwne, a co dopiero wózek dla bliźniaków z bliźniakami :D
Bardzo uaktywniły mi się dziś godziny, szczególnie mirror hours i wszelkie takie lustrzane liczby. Wracając do domu jechałam tramwajem o numerze bocznym 3113. Po drodze wstąpiłam do sklepu, żeby się obkupić na najbliższe dni i zapłaciłam 61,61 zł, co zresztą zobaczyłam dopiero na rachunku w domu i aż usiadłam z wrażenia :D
A teraz siedzę i już od kilku godzin ćmi mnie głowa… Mhh… Oczywiście jest to bardzo znajome ćmienie. Tęsknimy…

DSC_0500