Franz Kafka – cytat

Moje myślenie o Tobie jest rozsądniejsze od mojego pisania do Ciebie. Wczoraj w nocy długo nie mogłem i nie chciałem zasnąć, przez dwie godziny leżałem bardziej na jawie niż we śnie i przez cały czas prowadziłem z Tobą bardzo intymną rozmowę. (…) była to właściwie sama tylko forma intymnej rozmowy, uczucie bliskości i oddania.

- Franz Kafka
„Listy do Felicji”

Bliźniaczy Płomień, sytuacja odwrócona…

A teraz spróbujcie zrozumieć, przez co oni przechodzą… Postawcie się w ich sytuacji…

Ty (On): Boże… Kim jest ten facet i dlaczego tak się na mnie gapi? Dlaczego ja do niego coś czuję? Boże, co to w ogóle ma znaczyć? Przecież, ja kocham innego. Dlaczego ja w ogóle myślę, że go kocham tego, który się na mnie gapi? Dlaczego czuję, że on mnie kocha?
Boże, czego on ode mnie chce, przecież, ja nic nie chcę od niego… Prawda? Prawda Boże? Nie chcę… A może chcę… Boże… Mam dość tego. Gdzie nie spojrzę tam on, zamykam oczy i tam też on.
(kilka dni później)
No gdzie on jest? Dlaczego jeszcze go nie ma? No tak, pewnie mi się wydawało, że on też mnie kocha… O Boże! Jest! Patrzy na mnie! Boże, jaki on przystojny… Kocham go… Na pewno go kocham.
(kilka dni później)
Boże, dlaczego mnie tak pokarałeś? Przecież taka miłość jest niemożliwa, przecież, ja nie mogę tak kochać kogoś obcego. Ale jakiego obcego? Przecież ja go znam! A może tylko mi się wydaje, że go znam? Boże, co Ty mi zrobiłeś? Dlaczego ja? Dlaczego tak bardzo go potrzebuję i chcę z nim być? Przecież nie mogę z nim być. Przecież ja już mam poukładane życie. Po co mi to wszystko? Po co mi on? Boże, kocham go tak bardzo…
(kilka dni później)
Nie będę się na niego patrzeć, niech sobie nie myśli, że mi zależy. No, ale przecież mi zależy… Nie! Wcale mi nie zależy! Nie będę patrzeć i koniec! I nie odezwę się! Nie ma mowy.
(kilka dni później)
Boże, jak ja tęsknię, już tak długo go nie widziałam. Gdzie on jest? Dlaczego nie przychodzi? Pewnie ma inną… Ech…
(kilka dni później)
O Boże, jak ja go kocham! Na na na! Jest najcudowniejszy na świecie! Najlepszy! Kocham, kocham, kocham!
(kilka dni później)
Przecież to nierealne. Nie możemy być razem. Ja i on, to dwa różne światy. On mnie przecież nie chce, a ja nie chcę go… przecież…
(kilka dni później)
Rzucam swoje dotychczasowe życie. Zrobię dla niego wszystko i nikt mi nie będzie mówił, że nam nie wyjdzie, bo właśnie, że wyjdzie.
(kilka dni później)
Nie mogę go kochać…
(kilka dni później)
To się nie uda. Muszę przestać okazywać mu, że coś do niego czuję, bo to wszystko i tak się nie uda.
(kilka dni później)
Boże, napisał do mnie… Tęskni… Myśli… Ja też! Ale nie mogę psuć sobie i jemu życia, bo przecież wszystko jest takie poukładane i jakakolwiek zmiana zrani wielu ludzi… i nas.
(kilka dni później)
Co to za ból w sercu? Ale czy to tylko w sercu? Nie, wszystko mnie boli… Chyba umieram… Tak wygląda śmierć? Czuję, jak mi serce pęka… Boże, znowu napisał, ale ja nie odpiszę… Nie mogę… Umieram…
(kilka dni później)
Jeśli napisze jeszcze raz to się odezwę. Na pewno się odezwę i wyznam wszystko!
Boże, napisał… Nie odpiszę, nie dam rady, bo co on pomyśli? Wariatka, która odczuwa energie i emocje… Wariactwo! To nie jest prawdziwe…
(kilka dni później)
Wszystko jest bez sensu. Nie chce mi się wstawać rano. Nic mnie nie cieszy. Gdyby on tu był, wszystko byłoby inaczej… Muszę się w końcu do niego odezwać, przecież go kocham…
(kilka dni później)
Nie, muszę być twarda. Nie odezwę się, choćby nie wiem co! Choćbym miała umrzeć z tęsknoty i tej samotności, to nie odezwę się. Nie mogę…
(kilka dni później)
Jest mi źle. Jest mi tak źle, że już nie wyrabiam. Po co on do mnie pisze?! Ja nic z tego nie rozumiem! Nie wiem, co się ze mną dzieje i dlaczego to właśnie mi się przytrafiło… Dlaczego nie spotkało to kogoś innego?! Boże, chcę go tulić, całować, chcę być kobietą jego życia! Tego chcę, ale przecież nie mogę… Musze zapomnieć…
(kilka dni później)
Za jakiś czas zapomnę i wszystko wróci do normy. O, może, jak wyjadę, to jakoś to będzie. Zapomnę, na pewno zapomnę.
(kilka dni później)
Wyjechałam i jest jeszcze gorzej! Kocham go jeszcze mocniej, tęsknię jeszcze bardziej. Nic się nie dzieje. Moje życie straciło sens…
(kilka dni później)
Nie chcę żeby on do mnie pisał, nie jestem gotowa na to wszystko! Dlaczego on tego nie rozumie? Ja muszę sobie wszystko poukładać… Czuję się zagubiona… Zostaw mnie!!!
(kilka dni później)
Nie pisze już tyle czasu… Dał sobie spokój, czy zapomniał? Pewnie kogoś znalazł. Ja już się nie liczę, nic się nie liczy… Gdyby wiedział, jak bardzo go kocham… No, ale przecież mu tego nie powiem… Przecież mi nie przystoi… Przecież mi nie wypada… Co by inni powiedzieli… Ale przecież, to już bez znaczenia… On mnie nie kocha… Zapomniał… To chyba koniec… Błagam, napisz do mnie choć jeszcze raz, to wszystko Ci powiem… Napisz… Nie pisze…

On (Ty): Czas iść swoją drogą. Ona nie jest gotowa. Musi sama się uporać ze swoimi demonami. Co mogłem, to zrobiłem. Teraz wszystko w rękach Boga. Kocham Cię najdroższa i zawsze będę kochał. Do zobaczenia, kiedyś…