Serduszko inne niż wszystkie ;)

Przepraszam, za moją bezpośredniość, ale porzygałam się… w kształcie serduszka!!! :D I to jeszcze czerwonego, bo popiłam buraczki gazowanym cytrynowo-miętowym napojem Schweppes. Brawo Taryn, brawo…
Wybaczcie, ale rozbawiło mnie to, bo nawet tu pojawiło się serduszko ;) Stwierdzenie rzygam miłością nabrało na realności :D
Dziś mi już lepiej i wiem dlaczego wczoraj miałam takie rozstrojenie emocjonalne. Bo wiecie, we wspólnotach zakonnych, to jest tak, że oni raczej na Wigilię klasztorów nie opuszczają. Dopiero w Boże Narodzenie mogą do domów pojechać. No i wczoraj co? Niby wieczerza wigilijna ze współbraćmi, potem powrót do swojego pokoju, no i Pasterka o Północy. Widok rodzin i pustego pokoju nie napawa optymizmem. Ja miałam wczoraj swoich bliskich obok siebie, a mimo to było mi czegoś brak. JEGO. To jego emocje mi się udzieliły. Dziś jest pewnie z rodziną, nie czuje się aż tak samotny, więc dlatego i mi lżej. Ale głowa mnie ćmi i odczuwam tęsknotę. Nic nowego…
Po świątecznym obiedzie u dziadków, wyszłam z jadalni do dużego pokoju. Potrzebowałam spokoju, więc rozsiadłam się w fotelu i tak sobie siedziałam, jedynie przy podświetlonej choince :) Miodzio :)

0

Zrobiłam sobie kilka fotek, bo ustawiałam aparat i tak je przed chwilą przeglądam, patrzę, szczególnie na jedno. Wygrzebałam z folderu pewne zdjęcie Bliźniaka, dokleiłam obok swojego i dosłownie… „znajdź różnicę”, a różnic brak ;)

Ech, kocham Cię łobuziaku mój <3

Hahahaha Napisałam to, a w TV w filmie – KOCHAM CIĘ.
:D :D :D

P.S. Kilka dni temu poprosiłam o śnieg na Święta :) I proszę bardzo, coś tam naprószyło :)

Rozstrojenie emocjonalne i strzał w kolano

03:00
Wiedziałam, że tak będzie…
Wigilia rozstroiła mnie emocjonalnie… A Pasterka, to już w ogóle był strzał w kolano…
Nie wysłałam mu życzeń, bo i tak by nie odpisał. Sam z siebie również nie zrobił żadnego kroku…
A teraz siedzę i cała drżę… Mam palpitacje i chce mi się wyć…

Siedziałam przy stole, nagle mama zaczyna opowiadać, że została dziś zaskoczona, bo zadzwonił do niej taki znajomy, którego się nie spodziewała. No i tak opowiada, że najpierw złożył jej życzenia, a ona mówi, że dziękuje, ale nie wie z kim rozmawia i wtem na cały głos mówi imię Bliźniaka… Tak mnie zatkało, tak zabrzęczało to w uszach, że aż mi łzy w oczach stanęły i wyszłam do łazienki, gdzie z dala od wszystkich mogłam zdusić w sobie szloch. Boże…
A w kościele? Masakra jakaś… Ja mam omamy! Myślałam, że go widziałam, a to wcale nie był on! Wszystko mi go przypomina. Każde miejsce, każda rzecz. On jest wszędzie…

Nie będę ukrywać, że nie jest mi przykro, bo JEST MI CHOLERNIE PRZYKRO. Chciałabym żeby było inaczej… Żeby było normalnie i po przyjacielsku. A tymczasem…

Boże… mam jeszcze tyle pracy nad sobą… a tak mało siły…

No i wyję…