Znaki, ból głowy i jest fajnie :D

Mój najdroższy Bliźniaku, ja naprawdę wiem, że istniejesz i serio, przypominanie mi o tym co 5 minut nie sprawi, że będę wiedziała to bardziej, bo już wiem to najbardziej na świecie ;)
Dosłownie wszędzie i co chwila widzę dziś różne kombinacje cyfr z naszych urodzin. Aż do tego stopnia, że siedząc w pracy, będąc zajęta, zerknęłam na biurko kolegi, a tam karteczka z numerem telefonu, który zaczynał się oczywiście nie inaczej, ale 382 :D Na dodatek cały czas myślę, że dziś jest 17. Aż 3 razy dziś tak myślałam, mimo że przecież w końcu uświadamiałam sobie, że jednak jest 15 :D
A poza tym… ból głowy – reaktywacja! Już 3 dzień mnie „ćmi”. Czyli co skarbie? Święta się zbliżają i zaczynasz sobie znowu uświadamiać, że za czymś tęsknisz, czegoś Ci brakuje i tym czymś jestem, ja, tak? :) No dobrze ;) To Ty tam sobie tęsknij, zwijaj się z bólu w tej tęsknocie, a ja dalej będę kontynuować swoją transformację, bo nie zamierzam stać w miejscu, jak ta ostatnia ofiara losu ;) A Ty sobie rób najdroższy, co tylko chcesz ;)
Śnił mi się dziś mój ex. A na dodatek w dwóch horoskopach, które „przypadkiem” wpadły mi w łapki, było napisane, że osoba, z przeszłości będzie chciała znowu nawiązać ze mną kontakt. Na dodatek w kolejnym już SMSie od „wróżki” było napisane, że ktoś z mojej przeszłości chce się do mnie odezwać, ale boi się mojej reakcji. No i cóż ja na to poradzę ;) hehe
Moje życie zrobiło się naprawdę fajne, odzyskało sens i to jest dla mnie najważniejsze :) Idę dalej tą drogą, bo wiem, że jest dobra i tyle :)
Powiem Wam, że ewidentnie coś się dzieje i ja to mega odczuwam. Nie wiem, co to dokładnie jest, ale czuje to całą sobą. Jakieś zmiany we Wszechświecie… Nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać na kolejne odpowiedzi i jeszcze więcej niespodziewanek :)

106 Komentarze

  1. Marana czyli ta para miala wszystkie te połączenia wraz z seksualnymi rozumiem…no ale sa razem i wtedy ma sens….a tak się męczysz bo kazdy chce doswiadczyc tej milosci fizycznie i po to chyba się spotykamy nie zeby żyć tęsknotami i mrzeniami…jak Blizniak niechce ok..ale niech idzie swoją drogą bo może pokocham jeszcze kogos bardzo….

  2. Ta para miała wszelkie połączenia rozumiem….a jednak są razem bo wystarczy przekroczyć ego…..

  3. Tak są razem.. U mnie działo się wszystko z czasem w sumie od listopada nieśmiale o tym myslalam żeby się odezwać..zawsze to przekladalam bo bałam się co on sobie pomysli itd każdy niewierzyl że to zrobię aż w końcu przyszedł luty..i poprostu napisałam:)hmm i nie żałuję tego wcale bo wiem że dobrze zrobiłam kierując się tym co naprawdę czuje.

  4. A dziś w pracy taka sytuacja szukam pinezki w szufladzie i co znajduję? Złączone dwa złote serduszka….tak magicznie:)

  5. I mnie się kiedyś zdawało, że kocham ……. księdza proboszcza. I łzy mi z oczu płynęły jak widziałam jak tańczył. I kłaniał mi się tak pięknie. Coś było. Czułam to. Ale czy to była miłość? To była jakaś siła, która mnie tumaniła. Tak dziś uważam. A tymczasem koła siebie miałam człowieka, z którym dobrze mi się rozmawiało, ale do niego nie czułam nic. Coś mnie blokowało. Coś „zabierało” moje myśli. Bujałam w obłokach, wyobrażałam sobie różne bajkowe scenariusze. Ten realny obok mnie był jednak cierpliwy. Po prostu był. Niczego nie chciał. Był delikatny, wrażliwy, opiekuńczy, cierpliwy.
    To trwało wiele lat, a ja ciągle „marzyłam”.
    Ostatnio wyjechaliśmy w jednej grupie w góry. Spędziliśmy blisko siebie 4 dni. Coś się we mnie odmieniło. Zdałam sobie z tego sprawę dopiero kilka dnia po powrocie. Zrozumiałam, że tamto to była fatamorgana.
    Wróciłam i czuję się tak cudownie jak nigdy.
    Już na nikogo nie czekam, już się nie boję, że coś mnie ominie.
    I tak mi radośnie. Jestem pewna, że dokonałam właściwego wyboru.
    Umówiłam się z moim „cierpliwym” na kręgle.
    I będzie dalszy szczęśliwy ciąg. Jestem tego pewna.
    To on jest moją bratnią duszą, choć znajomość z nim nie obfitowała w dreszcze i coś jeszcze.
    Za to teraz będą!!! A jak!
    I nie za sprawą magii!!!
    Takiego uczucia wszystkim życzę.
    Wiem co piszę. Przeszłam przez wszystkie fazy „szaleństwa”. Mówiłam, że nawet szaleństwo mam kontrolowane, a rodzina twierdziła, że potrzebuję pomocy. Dałam sobie radę, ale to niebezpieczna zabawa.
    Pozdrawiam serdecznie!

  6. Wszystko pięknie, ładnie, tylko, że mi się nie zdaje i nie zamierzam z tej miłości rezygnować :)
    I nie była to miłość parafianki do proboszcza, tylko coś większego i głębszego, nie podszytego żadną cielesnością.
    Nie ma tu żadnego „szaleństwa”, o którym piszesz. Wiem o co Ci chodzi, ale to nie jest to ;) To nie jest historia pt. ZAKOCHANA W KSIĘDZU lub ZAKOCHANY KSIĄDZ.
    Nic z tych rzeczy :)
    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.