5 miesięcy BEZ…

Wow. Kiedyś ledwo co mogłam przeżyć tydzień bez Bliźniaka, a dziś proszę, mija 5 miesięcy bez niego. Moja transformacja trwa nadal, ale teraz to przynajmniej budzę się zadowolona z życia, bo wszystko znowu ma dla mnie sens :) Czuję się lekko i swobodnie i nic kompletnie mnie nie powstrzymuje przed robieniem tego, co lubię :) Już nie jestem więźniem tego uczucia. Idę swoją drogą i jest naprawdę dobrze :)
Wszystko jest inne, bo inaczej patrzę na wszystko :) Mam mnóstwo zrozumienia dla Bliźniaka i dla jego drogi. Mam też cierpliwość i ten spokój, bo wiem, że nie muszę o nic walczyć :) Miłość po prostu jest i mieszka w nas :)