Niedzielnie i wbrew pozorom pozytywnie :)

0 żart1

Z serii „Taryn i jej jazdy” :D :D :D
Ale humor mam wyborny i właśnie tak sobie myślę, że po wczorajszej całodniowej jeździe z myślówami i potem tej całej pozytywnej energii, która na mnie spłynęła, tak mi się dobrze spało, a dziś mi tak fajnie :) No, ale to pewnie cisza przed kolejną burzą, tak więc idę po wiadro itp. żeby czerpać z dobrego humoru ile się da ;)

Akceptacja drogi Bliźniaka, to taki piękny moment. To tak, jakbym otwierała dłonie, mówiąc „leć mój najdroższy motylu”, a przy tym niesamowicie ufała, że wróci. Bo ja się nie boję, że nie wróci. Strach nie będzie mi dyktował, co mam robić, czyli kurczowo się czegoś trzymać i napierać na to. Ten moment zrozumienia tego, to takie uczucie, jakby kamień spadł z serca. I wtedy bierzesz głębszy oddech i jest naprawdę dobrze. Widzisz światło, które przenika te ciemne zakamarki, które jeszcze są w Tobie.
A poza tym, on jest cały czas ze mną, a ja z nim, więc czego się bać? :)
Połączeni na zawsze <3

35 Komentarze

  1. Widzisz światło, które przenika te ciemne zakamarki, które jeszcze są w Tobie.

    Wow :) Pięknie,chciałbym tak umieć pisać

  2. We wczorajszym tekście o motylach, dziś też, :) motyl jest symbolem przemiany, transformacji hmm…

  3. Jakoś towarzyszą mi w tej całej drodze,a poza tym lubię motyle. Mam nawet tatuaż z motylem nad kostką u prawej szkitki ;)

  4. Wolala bym niee miec zludzen i codziennie na kolacje golonke po bawarsku … do tego varna ta rozowa … mmmm

  5. Oni zawsze są przy nas…no matter what :)
    To dzieki nim jesteśmy tym kim jesteśmy.

  6. A moim zdaniem otworzenie dłoni i wypuszczenie motyla w świat :)
    Pozwolenie motylowi na eksplorację i odszukanie siebie :)
    Przecież i tak wróci, bo jesteśmy zawsze połączeni i w żaden sposób się nie tracimy :)

  7. Tak to prawda i kiedy wreszcie odważysz się to zrobić, czujesz taką ulgę…ufff
    Wiem, że wróci :)
    Bardzo go Kocham.

  8. Zgadzam sie z ostatnim wpisem Taryn. Ja tak pomyślałam od razu, ze zakochalam sie w pięknym motylu ktory musi frywac by czuć sie spełnionym…ja w czwartek „przypadkiem” spotkałam moja pierwsza wielka milosc, oj co to było za uczucie chyba 2 pamiętniki zapisałam :) w piątek tez go spotkałam ale chyba przyszedł specjalnie. Wiecie co zauważyłam, se on tez ma ciemne włosy i zielone oczy…to była piękna milosc czysta nue było kalkulacji, seksu tylko czyste uczucie, miałam wtedy 15 lat :)))

  9. Hehe Kezi :)
    Ja też pamiętam swoją pierwszą miłość, był bardzo podobny do Bliźniaka, w sumie był takim drogowskazem dla mnie, bo wiele wspólnego ma z moim P, w życiu nie ma przypadków, wszystko zostało sprytnie zaplanowane :)

  10. Ja też mile wspominam moją pierwszą miłość :) To była taka naprawdę pierwsza i taka naprawdę, jak to mawiają, „szczenięca miłość” :) Trzymało mnie to wiele, wiele lat i nawet wierzyłam, że może kiedyś wróci, jak będziemy starsi, jak zrozumiemy to i owo. Ale to nigdy nie wróciło, mimo, że krążyliśmy koło siebie non stop – to samo podwórko, mój blok naprzeciwko jego, ciągle gdzieś się widywaliśmy. W końcu znalazł tą jedyną, przeprowadzili się, w zeszłym roku urodziło im się dziecko, a ja to puściłam i życzę im szczęścia :) Cieszę się bardzo, że znalazł tą dziewczynę, z którą jest, bo bardzo długo nie mógł sobie ułożyć życia. Mam nadzieję, że są szczęśliwi :)

  11. Ja jestem ciagle w rozjazdach, dużo podróżuje pociągiem i tak tez go spotkałam. Myślałam, ze mnie nie poznał :) sam zaczął mowić :) on zaliczył wpadkę w wieku 21 lat mnie odrzucił bo powiedział ze jestem za młoda na rodzenie dzieci :) żegnając sie z nim w czwartek życzyłem mu wszystkiego dobrego, nie przypuszczałam ze w piątek znowu przyjdzie…toaja to była znajomość. Prawdziwa milosc zdążą sie niezwykle żadko. No i te zielone oczy, podobno Chrystus miał zielone oczy…

  12. Mnie też to trzymało kilka lat, jak mi powiedział, że się ożenił to nawet zakuło mnie w sercu, ale potem pojawił się Bliźniak i całe moje życie się zmieniło :)
    D ma żonę,cudne dzieciaki i życzę mu jak najlepiej, Ja już znalazłam to czego szukałam, jestem szczęśliwa, chociaż niektórzy mogli by tego nie zrozumieć :)

  13. No właśnie :) Gdyby nie to, że w moim życiu już był Bliźniak, gdy tamten sobie ułożył życie, to może inaczej bym zareagowała. Ale naprawdę, zareagowałam z taką akceptacją i pozytywnym nastawieniem :)

  14. Mnie zastanawia to „przypadkowe” spotkanie, wczoraj spotkałam jeszcze jednego byłego…trochę to dziwne…

  15. To, że spotyka się jakichś znajomych, nawet sprzed lat, to dla mnie nie jest dziwne. Dziwne dla mnie jest, gdy pojawia się w życiu ktoś kogo kompletnie nie znasz i właściwie nie masz z nim styczności, a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że coś jest na rzeczy.

  16. Ale przecież nie wracają do Ciebie i nie chcą stworzyć związku, tylko po prostu – spotkanie po latach.

  17. Spotkać kogos dwa dni pod rząd o taj samej porze to juz nie jest przypadek, pierwszego dnia pożegnałam go jakbym juz miała go nie spotkać on kolejnego dnia żegnał sie ze mna tak jakbyśmy po weekendzie mieli znowu sie spotkać…ja nie utrzymuje kontaktu z moimi eks milosciami

  18. Nie powiedziałam nic o przypadku, tylko tym, że mnie nie dziwi, że spotykam kogoś po latach, albo że ktoś po latach się do mnie odzywa, czy coś. Ostatnio na jednym portalu związanym z pracą, mój profil odwiedził chłopak, z którym kiedyś pracowałam w jednym budynku i coś tam do siebie startowaliśmy. I co? I nic :)

  19. LOL.
    Ja tylko mówię, że dla mnie to nic dziwnego, że spotykam jakiegoś znajomego. To Ty masz jakieś dziwne podejście, że to dziwne, bo kiedyś Cię skrzywdzili, a teraz wracają. Idąc tym tropem, teraz będę uważać kogo spotykam na osiedlu :D haha

  20. Nie szukam kontaktu z nimi, nie tęsknię za nimi sa mi dziś obojętni. Ja ich spotykam w danej chwili to oni widząc mnie widza przeszłość to mnie bawi.

  21. Kezi, wszystko dzieje się po coś, może musiałaś ich spotkać żeby właśnie to sobie uświadomić, że są Ci obojętni :)

  22. Uświadomiłam sobie, ze milosc zawsze jest ta sama tylko partnerzy sie zmieniają, czułam milosc choć mi oni jej nie dali to czyja milosc czułam ? Swoją ! A skoro czułam swoją milosc to kim jestem ?! Jestem miłością. Do takich doszłam wniosków :)

  23. Tak Kezi :)
    My jesteśmy Miłością. Kochasz siebie, kochasz cały świat .

    Ten Blog tak bardzo mi pomógł, przynajmniej wiem, że nie jestem sama i że wszystko ze mną OK :)
    <3

  24. Hmmm miłość siebie to miłość egoistyczna ;)siebie powinniśmy akceptować a miłością obdarowywac ;)

  25. A to dziwne, bo wszędzie wszyscy mówią, że aby w pełni móc połączyć się z Bliźniakiem, trzeba przede wszystkim całkowicie POKOCHAĆ siebie.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.