Jeden obraz, mnóstwo emocji

Mam dla Was dobrą wiadomość :) Jest poniżej :) Tak to mniej więcej wygląda każdego dnia. Oczywiście działa to w dwie strony. To coś pomiędzy Bliźniakami nigdy nie pęknie, nawet jeśli będziemy od siebie bardzo, bardzo, bardzo daleko. Pora to zrozumieć i wziąć się w garść :)

Twin Flames34

94 Komentarze

  1. Nie wiem czy mogę to napisać :/
    Ale tak nieśmiało : nie podobywuje mie sie, za dużo cierpienia :(
    Ta więź powinna być jak lina asekuracyjna – pomagać, nie ranić

  2. A nie cierpiałeś ani razu i tylko samo szczęście Ci przyniosła relacja z Bliźniakiem? Bo ja szczerze powiem, że cierpiałam nie raz i teraz dopiero wychodzę z tego cierpienia… Teraz wiem, że mogę wszystko puścić bez lęku, że go stracę, bo nigdy go nie stracę. Mogę iść swoją drogą, ale i tak będziemy zawsze połączeni.

  3. Cierpienie…hmmm…jeżeli nie rozumie się tego ,,związku” to faktycznie na początku bywa ciężko,mnie ten ból pomógł wiele zrozumieć, teraz przynajmniej już wiem, że to Ja odpowiadam za swoje szczęście, jeżeli sama ze sobą nie będę szczęśliwa to i z Bliźniakiem też nie, wszystkie pustki jakie mamy w sobie musimy zapełnić je sami, i nie ma co się użalać nad sobą, będzie dobrze, mamy wokół siebie Aniołów, którzy wspierają nas każdego dnia.

    Platon napisał kiedyś że tylko cierpienie uczyni nas lepszymi, bo tak właśnie jest, wszystko co nas spotyka jest lekcją, potraktujmy to jako Błogosławieństwo. Ja dzisiaj jestem zupełnie innym człowiekiem.

    Zobaczyć siebie w jego oczach…
    Kosmos…:)

  4. Nie, no będę siebie i wszystkich wokół oszukiwać, że sram tęczą na lewo i prawo :D I non stop patatajam na jednorożcu po tęczy :D
    Poza tym kochana – NIE MUSISZ TU BYĆ, jak Ci się coś nie podoba :)

  5. Początek który trwa przeszło 5lat..hmm jasne, ale właśnie czy powinniśmy tyle mówić o cierpieniu? Nie. Właśnie przedewszystkim TYLKO ciepło i miłość która mamy w sobie dla siebie powinna być ważna. Chociaż ciężko jak nie wiem chociaż tęsknisz jak cholera..to najważniejsza jest tutaj Nasza miłość a nie cierpienie.

  6. Po pierwsze, jakbyś nie zwróciła uwagi, to wcześniej też pisałam o cierpieniu, o tym, że mi źle itd. Bo cierpienie również sprawiło, że dziś jestem tu, gdzie jestem. Nie zamierzam ani siebie oszukiwać, ani tym bardziej czytelników, którzy chcąc nie chcąc CIERPIĄ, bo nikt się nie przebudza i nie jest od razu szczęśliwy. Więc o co Ci kobieto chodzi? Chyba już naprawdę nie masz się do czego przyczepić.

  7. I będę pisała o cierpieniu, bo chcesz, czy nie, to część drogi Bliźniaków, przed którą NIE UCIEKNIEMY.

  8. Nie czepiam się. Mam po prostu inne spojrzenie na to wszystko.tak każdy cierpi i ja to rozumiem -bardzo. Ale ja poprostu uważam, że tutaj jest ważne to uczucie a nie skupianie się na cierpieniu. Daleko mi do tęczy.

  9. A czy ja się skupiam na cierpieniu? Piszę o wszystkich emocjach.
    Dziś akurat NIC nie napisałam w postach o cierpieniu, więc tym bardziej nie kumam tego, że na mnie naskakujesz.

  10. Ja cierpialem i to bardzo gdy blizniaczka odeszla; ale ta cala sytuacja dala mi niezlego kopa do przodu takze za to cierpienie jestem wdzieczny. Dodam do slow Taryn ze w tym wszystkim nie chodzi o milosc doskonala bo czegos takiego nie ma. Fakt jest to milosc mega wyjatkowa; polaczenie na wieki ale nie ma tu nic doskonalego. Mysle ze tez nie ma co idealizowac blizniakow bo sa tacy zwykli i za razem wyjatkowi jak my sami. Kazdy z nas ma i bedzie miec wady i zalety chc nie wiem jak piekny i wyjatkowy jest to zwiazek i chodzi o to aby te wady i zalety dostrzec w nas samych . Taryn z tym patatajaniem na jednorozcu to nie glupie nie rezygnuj z tego :-)

  11. Widzisz ją tylko mówię swoje zdanie .Nie zamierzam Cię atakować:O każdy ma chyba do tego prawo?

  12. I zaczynamy od początku :) Zaatakowałaś mnie. Znowu coś Ci się nie podoba w tym, co piszę na blogu. A w ogóle ciekawa jestem, czy byś to napisała, gdyby Marcel tego nie napisał… Jakoś wcześniej Ci nie przeszkadzało, że pisałam, że cierpię albo, że mam dość i że to wszystko o doopę potłuc jest. Dziwne, że nagle teraz Ci wszystko przeszkadza.

  13. I jeszcze jedno. Ten blog nie powstał po to żeby coś się komuś podobało. Nie piszę tych postów, aby mieć czyjąś akceptację. Nie wszyscy ludzie mają tak jak Ty kochana. Niektórzy ludzie bardzo cierpią, bardziej niż sobie możesz to wyobrazić. Nie każdy sobie radzi, tak jak Ty. Nie każdy będzie szedł tą samą drogą co Ty, bo każdego droga jest inna, co już żeśmy sobie powiedzieli i każdy o tym wie.
    Nie trzymam tu nikogo na siłę.
    Ten blog jest też pewnego rodzaju moim pamiętnikiem, dziennikiem. Piszę to, co czuję. Mam oszukiwać, że jest pięknie, gdy nie jest? No wybacz, może inni tak potrafią, ale ja niestety nie. Często wracam do różnych wpisów i analizuję wszystko. Widzę, jak się wszystko we mnie zmienia. To jest także moja terapia. Za kilka lat będę miała porównanie, jak to wszystko postępowało, co się działo, jak się czułam. O to tu chodzi. Niech ludzie to widzą, niech wiedzą, że nie są sami i że jest to zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem.

  14. Ostro. Nie nagle, po prostu pisałam Ci to ostatnio…dlaczego zalozylas bloga? Bo chcąc nie chcąc czytając go ludzie powinni mieć nadzieję..a ja będąc w tym stanie jakim byłam wchodząc na bloga to…nie wiem ale dolina po sam dół . Fakt nie uszczesliwiwsz ludzi na siłę. ale to miłość jest tu najważniejsza nie cierpienie to tylko mam na myśli i nic więcej…:)

  15. Taryn absolutnie nie zgadzam sie na zamkniecie bloga!!:)Badz Soba i pisz to na co masz ochote , nie kazdy musi sie z tym zgadzac..ja tez nie zgadzam sie ze wszystkim co piszesz i.. co z tego?To nie chodzi o to aby tu byl klub wzajemnej adoracji tylko inspirujmy sie nawzajem i szanujmy tez to ,ze Ktos inny ma inne spojrzenie na pewne sprawy i to jest jak najbardziej O.K :)

  16. fakt kazdy radzi sobie jak moze…ja chowam swój ból głęboko w sobie…i nikt tego nie widział oprocz mojej mamy. Próbowała etapami do mnie dotrzec…az w koncu „wyrzuciłam”wszystko…Czy tak jest łątwiej? nie wiem ,ale codziennie myślałam co robi…a czy pamieta…czy mysli..czy sie usmiecha..co by powiedział na to czy tamto… Nie mówię , że Ciebie nie rozumiem …wiem , ze jest ciężko ,ale uwierz w to , że to miłość jest tutaj najważniejsza i kiedyś się połączycie .

  17. Marzenka, jestem cały czas sobą. Po moich wpisach widać, co przechodzę. I widać, że nie zawsze jest kolorowo. W pierwszych postach opowiedziałam Wam wszystko, co się ze mną działo na początku. A potem przez kolejne miesiące, aż do teraz.
    Obecnie przechodzę taki etap, a nie inny. Nie będę oszukiwać, że czuję się szczęśliwa, bo się nie czuję tak. Jest mi przykro, że Bliźniak się do mnie nawet słowem nie odezwał, gdy do niego pisałam…
    Zrozumiałam, że owszem, miłość miłością, ale nigdzie nie ma zapewnienia, że to akurat w tym wcieleniu z nim będę. Nie chcę „zmarnować” sobie życia na bezproduktywne czekanie. Może się na tym przejadę, może nie. Może jest mi coś fajnego pisane. Może mam się z kimś innym związać póki co, może mam urodzić dziecko. Może Bliźniak wróci do mnie dopiero za kilkanaście lat. A może nie wróci, ale się za te parę lat odezwie i zostaniemy wspaniałymi przyjaciółmi. Któż to wie…

  18. Marana, nie ma chwili żebym nie myślała o moim Bliźniaku. Były momenty, że byłam gotowa mówić, że ooo, już za chwilę, już za momencik się połączymy i będzie super. Nie brałam kompletnie pod uwagę tego, że tylko ja tego chcę, a on może chcieć czegoś innego, a przede wszystkim nie być na mnie gotowy. Mówienie sobie, że jest pięknie i cudownie, a w środku chowanie bólu i umieranie, to niestety nie jest ani dobre, ani zdrowe.
    Zaczynam akceptować fakt, że może z nim nie będę w tym wcieleniu. No niestety, ale taka prawda. Wiesz o ile mi jest teraz lżej, gdy to zaakceptowałam? Boże, to jest mega uczucie. Lepsze od tego strachu, który nie pozwala ruszyć z miejsca, który nie pozwala puścić Bliźniaka wolno, bo człowiek się tak cholernie boi, że jak tylko choć na chwilę odstąpi od tej drogi, to już koniec, mogiła. Ja tak na pewno nie chcę i nie będę żyć.

  19. Zgadzam się nikt nie wie co będzie..ale ja w te miłość wierzę tak po prostu. I rozumiem Ciebie jak pisałam nie można zaznać szczęścia, bo to stan ducha a nasze dusze cierpią…i też rozumiem, że chcesz być mama bo to najpiękniejsze co może nas spotkać. Sama mamą nie jestem…ale jestem nauczycielka ,więc wiem że są one wielkim skarbem. I wrogiem Twoim nie jestem i życzę Ci abyś zaznala tego czego naprawdę pragniesz:)

  20. Wiem, że nie jesteś moim wrogiem, ale po prostu nie rozumiem naskakiwania na mnie za coś, co aktualnie czuję. Przecież nie zmienię tego co czuję, żeby się wszystkim podobało i było fajnie.
    Ja Tobie też tego życzę i dobrze o tym wiesz. I każdemu, kto czyta bloga życzę jak najlepiej. I jak już kiedyś powiedziałam, najbardziej bym chciała, żeby nam wszystkim się spełniło. Ale nikt nie wie, jak będzie i to jest to, co trzeba najbardziej zaakceptować.

  21. No tak nikt nie wie ,ale najgorszych scenariuszy nie zakładajmy ;)zaufajmy Nam :) przychodząc na ten świat Bóg na pewno nie chciał dla Nas tylko cierpienia i męki pańskiej…na końcu na pewno jest ta cholerna tęcza!!!!:)

  22. Kochane:

    Gdy tak sobie pomyślę, kim jestem dzisiaj, a kim byłam jeszcze kilka tygodni temu …

    Masakra!

    I to wszystko przez cierpienie jakiego wcześniej doświadczyłam, to były takie emocje o których nie miałam pojęcia, to był bòl nad bòlami!

    Na szczęście żyje i mam się cudownie, lepiej niż kiedykolwiek, czuje sie taka oczyszczona, mam w sobie spokój i równowagę.Ten ból mnie wyzwolił z sideł strachu.

    Bliźniaki w ten sposób się uzdrawiają, bez cierpienia, nie ma przebudzania, to jest potrzebne by się połączyć, ale ktoś kto nie jest na tym etapie, po prostu tego nie zrozumie.

    Uzdrawiamy się, bo się Kochamy, bo pragniemy znowu być Jednością.

    Miłość Bliźniaków jest czysta, piękna i wyjątkowa…

    A ból i cierpienie odgrywa tu bardzo ważną rolę.

    Bo potem już tylko wieczność :)

  23. w pewnym momencie starczy cierpienia…wystarczy życia w bólu. Trzeba się otworzyć na całą resztę paletę barw emocjonalnych :)P.s Janino naprawdę uważasz, że to jest ważne ? Gdy kochasz i akceptujesz to nic się nie liczy, ,nawet parę kilo w górę ;)zawsze można zacząć wspólnie jeździć rowerem jak ktoś się nie czuje ;) a wogole moj bliźniak dla mnie jest idealny.

  24. A kto powiedział, że cierpienie trwa wiecznie?
    Pojęcia nie masz jaka w tej chwili szczęśliwa jestem.

  25. Nasze szczęście zależy od Nas samych,może nie dla każdego jest to zrozumiałe.

  26. Marana… ten komentarz to przykrywka prawdy ktora tutaj od czasu do czasu pisze … takze nie przejmuje sie tym …ze tamtym i weglowodanami …tluszczami …kielbasami … :o
    Jesli chodzi o moja druga polowke duszyczki… to okazuje sie ze jest bardzo podobna do mnie jesli chodzi o cialo … hmmm tylko oczy ma … ojjj ma …. itd.
    To wszystko jest takie prawdziwe az po sama kokardke … ze czasami sobie mysle ze to przez ludzi nie bylo planowane ;)

  27. Jest tyle zeczy o ktorych chcial bym porozmawiac jednak o bolu nie chce … wystarczy .

  28. Janino ja też myślę, że przez ludzi to planowane nie było ojj nie ;)p.s powiadasz połówka duszyczki podobna z ciała…no to bardzo dobrze:)))

  29. Bardzo bardzo bardzo podobna ;)
    Moze inaczej mysli … jednak czuje tak samo … ;)

  30. Jesli tak mysli jak ja mysle to musi miec tornado w glowie … ;o to juz ?

  31. Tornado? Dobry Boże prawie zemdlalam…dosłownie. Mam ochotę wszystkich zabić. Na sam początek siebie.

  32. Ja nie żartuje. Nie czuje się cudownie lepiej. Takich „stanów” to ja podziękuje .Tyle chciałabym mu powiedzieć a na dzień dobry tak mu przyfasole ! I tak poczuje moją miłość, ze już się zastanawiać nie będzie czy to udowodnić czy też nie!

  33. Powinnam teraz powiedzieć: a nie mówiłam…
    Ale Marana, rozumiem Twoją frustrację. Nie bój się o tym mówić. Nie bój się tego puścić. Przestań wegetować, zacznij żyć.
    Musisz zaakceptować pewne sprawy. Jeśli to zrobisz, to będzie Ci lżej.
    Nie możesz Bliźniakowi przyfasolić za to, że ma inną drogę od Twojej. Zaakceptuj to, bo inaczej ten ból Cię zeżre, a nie o to tu chodzi.
    Tu chodzi o transformację siebie.
    Ta miłość nie zniknie jeśli odpuścisz. Otwórz dłonie i wypuść motyla. On wróci. Kiedyś…

  34. Przecież z tym przyfasole to był żart..pewnie kiepski przepraszam..Wiem, że czuje to samo ..wiem.

  35. Żart nie żart, te frustracje zaczną powoli wychodzić, zobaczysz. I nie trzeba tu zgrywać bohaterki, że wszystko przetrzymasz, bo gwarantuję Ci, że nie przetrzymasz. TO powala facetów, wiec dlaczego nie miało by złamać kobietki? Poza tym ile można czekać na cud… Czasem trzeba opuścić gardę. Szczególnie w tym przypadku.

  36. Akceptuję wszystko co robi,myśli ,czuje…rozumiem skoro jest moja połówka domyślam się jakie ma leki..tak myślę.Ból jest ponad mną- to dusza czuje nie rozum. Nadal wierzę w Nas nie wiem mam tak od samego początku ,może jestem jakąś inną…:/

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.