Rumi – cytat

Boję się odwiedzać
Miejsca po których stąpasz
Czuję zazdrość o tych,
Którzy Ciebie kochają.

Dzień i noc, dzień i noc
Żyjesz w moim oddechu.
A żeby Cię widzieć przeglądam się w lustrze,
A żeby Cię widzieć przeglądam się w lustrze.

- Rumi

4 miesiące BEZ…

Bez Ciebie
nawet bez
jest bez sensu.

4 miesiące bez Ciebie dają mi się we znaki, jak mało co. Baa, jak nigdy nic innego. Zrywam się, jak głupia na każdy dźwięk SMSa, czy telefonu i za każdym razem się rozczarowuję, bo to jak zwykle nie Ty. Przestałam wierzyć w swoje możliwości, przestałam chodzić, tam, gdzie zawsze byłeś. Już miesiąc mnie tam nie było… Nie tak miało być. Co z tego, że właściwie nic mi się nie dzieje, skoro czuję, tak nienormalną pustkę. Cały czas nic innego nie robię tylko rozmyślam, jak do Ciebie dotrzeć żeby dotarło. Ale po co ja to robię? No po co? To jakieś chore jest! Tak bardzo działa tu ego, że to aż przeraża. I to mnie samą. Tak bardzo moje ego chce Cię mieć teraz, natychmiast, już, że w głowie co i rusz tworzy się nowy plan, co by tu zrobić. Napiszę, zadzwonię, pojadę! I ten drugi głos… „nie rób tego, poczekaj…”. I jak mam żyć normalnie? Jak, ja się pytam?! Moje ego za wszelką cenę chciałoby Cię tu mieć. Gdybym mogła, to rozbiłabym obozowisko pod klasztorem i czekałabym na Twoją łaskę. Ego wariuje, bo Ciebie nie dostaje na zawołanie, a przecież tak bardzo tupie nóżkami. Tup, tup, tup non stop. Chcę go teraz i już i zrób wszystko, żeby tu był! Kochane ego, tyle lat myślałam, że jesteś moim prawdziwym przyjacielem i że chcesz mojego dobra… A Ty cały czas myślałeś tylko o sobie… Niedobre ego…
Ostatnio oglądałam piękny film. Niby taki zwykły, lajtowy, a z takim przekazem. Jedna z bohaterek powiedziała, że powinniśmy kochać z otwartymi dłońmi, a nie z zaciśniętymi pięściami i że czasem najpiękniejszym dowodem miłości jest pozwolić komuś odejść. Coś w tym jest. Kocham go tak bardzo, że nie chcę za wszelką cenę zagarnąć go do siebie, zamykając w złotej klatce, żeby mi ładnie świergolił. Nie chcę mu wchodzić z butami w jego życie. Nasze spotkanie coś i tak zmieniło i ani on, ani ja nie będziemy już tacy sami. To jest pewne.
W ogóle, jak można mówić, że kocha się kogoś tak bardzo i jednocześnie narzucać mu swoją wolę? Coś tu jest nie tak. Gdzie ta bezgraniczność i bezwarunkowość? Miłość to jest coś, co po prostu jest albo tego nie ma. Nie trzeba do niej nikogo zmuszać, namawiać, nagabywać. Dlaczego chcemy pisać te listy, czy cokolwiek? No po co? Co to zmieni? Ile czasu jeszcze musi minąć zanim zrozumiemy, że jeśli moment nie jest odpowiedni, to nawet billboard w centrum miasta nic nie zmieni… Robienie czegokolwiek za wszelką cenę robi z nas desperatów. O prawdziwą miłość nie trzeba się prosić, czy żebrać. A już w ogóle mówienie komuś „tylko razem będziemy naprawdę szczęśliwi”, to jest szczyt…
Tak bardzo się zmieniłam od lutego 2013 r. Przeszłam istną transformację. Byłam w punkcie, gdzie chciałam się targnąć na własne życie i byłam w punkcie największego szczęścia i ekstazy, związanej z obecnością Bliźniaka. Za to wszystko jestem mu bardzo wdzięczna. Dzięki niemu poczułam każdą możliwą emocję. On odmienił moje życie całkowicie. Nauczyłam się przebaczać i zrozumiałam tak wiele rzeczy. Moja intuicja się wyostrzyła. Moja duchowość weszła na nowy poziom. Dostałam od Bliźniaka wszystko, co najlepsze. W momencie, gdy zrozumiałam, że on mnie naprawdę kocha i akceptuje, zobaczyłam, że ja siebie nie kocham i nie akceptuję. To wspaniałe doświadczenie zapoczątkowało we mnie bardzo duże zmiany, które są w toku.
Kocham go najbardziej na świecie, ale może czas przestać sobie wmawiać, że będzie jak w bajce i „zła klątwa” zniknie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki… Może na to wcielenie Bóg nie przygotował dla nas historii z happy endem, a może mam ją napisać z kimś innym… Nie wiem tego, tak samo, jak nie wiem dlaczego mam czekać i na wszystkie sposoby próbować „zmusić” mojego najdroższego żeby przestał się bać, żeby zrozumiał, żeby się otworzył, żeby ze mną porozmawiał… No dlaczego mam to robić? Zrozumie, gdy będzie gotowy. Wróci, gdy będzie gotowy. A gdzie ja wtedy będę, czas pokaże…