62 Komentarze

  1. Nie znam Twojej histori Fil,mogę tylko przez pryzmat siebie własnego życia. Wiem to na pewno, że to jest nie możliwe być szczęśliwym z innym-bo przecież kochasz bezwarunkowo tyle lat tylko TA osobę…tego jedynego na zawsze i codziennie rano, wieczorem tylko ON ..to jest „życie” w kłamstwie..to nie jest żadne „życie” .Ale ja mówię tylko o sobie, bo każdy ma swoje zdanie:)

  2. Marana; moze masz racje moze moja blizniaczka nadal cos do mnie czuje pomimo tego ze jest mezatka i nie jest szczesliwa. No ale wyszla za maz a ja nie moge chciec czy czekac i zyczyc rozpadu jej malzenstwa dla wlasnych celow to nie na tym milosc polega. Ja mojej blizniaczki nigdy nie zapomne bo mysle o niej codziennie ale juz nic nie moge zrobic w tej sprawie dlatego zajmuje sie teraz soba i zmieniam sie by zyc bo watpie czy czeka mnie happy and z blizniaczka; takie rzeczy tylko na filmach. Ale nigdy nie zapomne blizniaczce ze to tylko i wylacznie dzieki niej zaczalem i kontynuuje zmieniac swoje zycie na lepsze.

  3. Fil nie to miałam na myśli, ale każdy dochodzi do swoich wniosków z czasem może i ona zrozumie :)

  4. W ogole podstawa to czas…ja wiem, że na pewno będę na Niego czekać i tyle ,bo wierzę w Nas całym sercem.

  5. Wszyscy widzę tu jesteśmy w poczekalni .
    Trochę słabo jak na związki „nowej ery” :/

  6. Dzieje się „sporo ” ale wszystko wymaga czasu..co nie znaczy, że nie możemy sobie pomóc…:)też już bym chciała zasypiac w jego ramionach i ooo tak jak się teraz znów dziwnie „obudziłam” móc przytulić Go z całej siły pocałować i spać dalej…Ale niedługo tak będzie!ją wieżę:)

  7. Marana
    Napisałaś ” to jest życie w kłamstwie, to nie jest żadne życie”. Może zbyt drastyczne, taka nieświadoma interpretacja. Chodzi o odbieranie sobie prawa do szczęścia – taką ludzką specjalność kiedy ego rządzi. Tak to wydaje się absurdalne ale życie z poziomu serca to nie umartwianie się. Trzeba wykształcić a właściwie wypielęgnować w sobie miłość własną. Do tego nawiązują też „szkoły” i opracowania mówiące o „wewnętrznym dziecku”. Dopiero wtedy ta miłość w połączeniu z doskonałą miłością bliźniaka daje pełnię czyli miłość bezwarunkową lub Chrystusową jak kto woli :)
    I pisało o tym wielu „mistrzów” ale czytanie nie przyśpiesza chyba tego. To trzeba poczuć i dojść samemu . To jest ta lekkość i spokój w sercu o której już pisałem. Czego Wam wszystkim życzę. A najlepsze zostanie na deser. Ktoś gdzieś tu napisał że w pewnym momencie nie będziemy się już rozwijać sami tylko będzie potrzebny bliźniak, znaczy to zjednoczenie i pełne świadome połączenie !wow! Już teraz jesteśmy boskimi narzędziami a co dopiero po zjednoczeniu. Jak te dwa reaktory dadzą czadu … :)

  8. Idealnie powiedziane „odbieranie sobie prawa do szczęścia ” , jest to poprostu życie w takim „uspieniu” letargu, obojętności ..tak dokładnie to jest ta wiara w siebie ,akceptacja..ojj jak dwa reaktory dadzą czadu to „iskry” mogą być meeeega ;)))

  9. Dziękuję Ci Taryn za bloga – mega kawał roboty i historii choć dla mnie to tylko rok i aż rok.
    I mimo wielu zawirowań mega pomoc.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.