Ptasia grypa & Błyskot ;)

No i przyplątała się do mnie jakaś ptasia grypa albo inna ebola ;) Ale to nic, jest czosnek, więc jest moc :D Co prawda, współpracownicy mogą jutro ze mną nie wytrzymać, ale co tam :D Całować się nie będziemy, a trzeba się jakoś ratować :)
Wiedząc, jak było do tej pory, to albo mój Bliźniak już jest chory albo za chwilę będzie. Zawsze nam się udzielało. Jak jedno było chore, to za chwilę drugie też już było chore. Wystarczyło, że miałam katar, to on zaraz też dostawał kataru :D I na odwrót :D

W ogóle wydarzyła się dziś zabawna rzecz :D Jechałam do pracy i przejeżdżając koło pewnego miejsca usłyszałam w głowie, że Błyskot tu jest. Ale nic sobie z tego nie zrobiłam, pojechałam dalej. Kilka minut później, ni z gruchy, ni z pietruchy napisała do mnie przyjaciółka, mówiąc, że Błyskot jest tu i tu, czyli dokładnie w tym miejscu, gdzie coś mi kilkanaście minut temu powiedziało, że tam właśnie jest :D Nie wiem o co chodzi, nie rozumiem, nie wiem po co i dlaczego ja tak odczuwam tego człowieka. Znam go tylko z widzenia, ale ewidentnie coś się zaczęło dziać. Nie będę udawać, że nic się nie dzieje i że nie widzę tego wszystkiego. Mam nadzieję, że to się wyjaśni w ciągu najbliższych miesięcy.

Dedykuję Wam kochani piosenkę :) Uśmiechnijcie się :) Proszę :)

23 Komentarze

  1. Witam powiem szczerze, że bardzo intrygujący wpis. Szczególnie spodobało mi się to, że koleżanka ci powiedziała, że błyskot jest gdzieś nie wiadomo, gdzie ale jest. Fajnym językiem ogólnie piszesz swoje notki. Muszę pogratulować bloga i pomysłów jakie masz pozdrawiam.

  2. Do Andrzeja: Nie powiedziała, że jest gdzieś i nie wiadomo, gdzie, ale potwierdziła, że jest dokładnie w tym miejscu, gdzie go wyczułam ;) Pozdrawiam :)

    P.S. Fajne naklejki :)

  3. Czytam Twój blog codziennie już od kilku tygodni i ciągle szukam, szukam odpowiedzi na kolejne pytania…
    Trafiłam tu w momencie megasilnego zwątpienia, po co mi to, jaki jest sens, czy on to ON. Poprosiłam mojego Anioła o pomoc i chyba to on mnie tu skierował. Czytałam i oczy otwierały mi się coraz szerzej ze zdumienia, jakbym czytała o sobie, o własnych rozterkach, dylematach, cierpieniu i tej ogromnej, absolutnej miłości. Kilka rzeczy mi się nie zgadzało, ale zaczynam pomału kojarzyć i dostrzegać, że czasami pod całkiem innymi oznakami w głębi kryło się właśnie TO. I chociaż cały czas bujam się pomiędzy boską pewnością, ze to ON i że też mnie kocha, a czarną rozpaczą, że tylko wmówiłam sobie to wszystko, ostatecznie rozum i ego za każdym razem przegrywają z tym, co czuję w sercu.
    Ale nie jest łatwo… cieszę się, że dzielisz się własną historią, przyniosłaś mi już wiele pocieszenia i wiele razy podniosłaś na duchu. Dziękuję i życzę Ci zjednoczenia z Twoim Płomieniem.

  4. Do Luny: Łatwo nie jest. I to żadnemu z nas. Cieszę się jednak, że choć troszkę pomogłam :)
    Mam nadzieję, że kiedyś każdy zjednoczy się ze swoim Bliźniakiem :) Trzeba mieć jakąś nadzieję…

  5. Taryn
    „Kiedyś” … Ale my chyba w przeciwieństwie do większości nie jesteśmy takimi huraoptymistami. Każdy by chciał już, ale mnie to chyba przerosło w tym życiu.

  6. Do Marcela: Pomyślałam dziś dokładnie to samo i to nawet z użyciem słowa „huraoptymiści”. Ja kiedyś taka byłam. Już nie jestem. Mimo całej magicznej otoczki, jakoś trudno mi uwierzyć, że to wszystko kiedyś się wyjaśni i wyjdzie naprawdę na prostą. No, ale mam tą nadzieję… Coś tam, gdzieś tam, nadal się tli i podszeptuje, że będzie dobrze. Jednak też cały czas włącza się moje ego i mówi: daj se spokój…
    Walka trwa.

  7. Boże co za pesymisci ;)też taka byłam…do tego stopnia, że wszystko negowalam..a nie fart i tak nie wyjdzie..a i tak na nic nie mam wpływu ale po pewnych wydarzeniach w moim życiu rodzinnym zaczęłam myśleć „a czemu nie?” „To moje życie i moje wybory i każdemu wara od tego itd ” …tak jest dużo łatwiej..:) Ale doliny też zalapuje jak każdy..ale zaczęłam patrzeć w ten sposób, ze szklanka jest do połowy pełna ;)

  8. Szklanka w połowie pełna jest zawsze niepełna :) to tylko jedna połówka :(
    Nie mogłem dziś spać. Nie pomaga nawet „znieczulenie” :/
    Myślę i myślę. Nie – to jest absolutnie niemożliwe. To wszystko istnieje tylko w mojej chorej głowie. Ona ma dużo pracy-fakt nie byłem nie widziałem, ale jak tak sobie podglądam na fejsie to „robi robotę”. Nowy lokal wypas, dużo matketingowej otoczki, teksty, ulotki reklamy. Sam jestem od jakiegoś czasu zmuszony do tego to wiem ile czasu to pochłania. A jeszcze pracować trzeba, pisze że ma dużo pracy. No i wisienka na torcie. Ma małego synka. Kiedy się nim zajmuje??? To jest NIEMOŻLIWE żeby miała chwilę pomyśleć. A już ABSOLUTNIE NIEREALNE żeby pomyślała o mnie. Przecież jak do niej piszę to nie ma czasu napisać dwóch słów tylko pisze jedno :)
    To jest sen schizofrenika :/ Może i takie historie się zdarzają, ale nie w moim przypadku. Pora się obudzić. Jak w Matrix’ie. Może to być przykre.

  9. Ehh watpisz watpisz rozumiem…też watpilam w Niego a to tylko przez była…i tak się mijalismy. .ja już ogólnie chyba zmienię pracę, bo w tamtej czuje się „wykorzystywana” na maxa..śmiechu warte stawki brak słów..też mam malutkiego siostrzenica co prawda od 2tyg już nie jestem w domu, ze tak powiem rodzinnym ;)))ale przez najbliższe 4msc też cały” dom ” nie spał ;) zaufaj uczuciom zaufaj JEJ …

  10. Co do szklanki! Trzeba z jednej połówki przelać do drugiej -wymieszać…i jest całość doskonała:)))

  11. Przepraszam jeszcze widocznie się nie wybudzilam ;)też długo nie mogłam zasnąć.W sensie, że teraz już jest większy i przesypia nocki a wcześniej budził się i akurat obok miałam pokój ,więc zawsze ciotke obudził ;)

  12. W sumie powinnam napisać do 4miesiąca ;)tak teraz z sensem ;)bo teraz ma już 7 i cały czas się do wszystkich śmieje ;)a ja patrząc na mojego
    kochanego siostrzeńca zastanawiam się kiedy w końcu będę tak trzymać naszego synka…:(

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.