148 Komentarze

  1. Namawiasz mnie na ateizm? ;)Ja tam się modlę do Boga i powiem Ci w sekrecie, że już widzę jego „wpływ” ;) a mdlilo mnie cały dzień ;)

  2. Suwerenne istoty nie potrzebują przewodników a zwłaszcza takich „organizacji” delikatnie mówiąc :) jak kościół. Dżizas obudź się dziewczyno. Ponoć spotkanie bliźniaka jest skutkiem lub przyczyną rozwoju świadomości. Nie jestem ateistą wręcz przeciwnie :)

  3. Do Marcela: Nie podpisujmy się cudzymi nick’ami, bo to już w ogóle się zrobi masło maślane.

  4. Marcel no dziwne…:) , ależ ja mam takie samo zdanie;) fakt jako młoda dziewczyna byłam na dosłownie każdej mszy niedzielnej ;)ale z biegiem lat moja modlitwa stała się jakby to powiedzieć bardziej osobista…dziś chciałam się wyciszyć a to jest takie miejsce gdzie naprawdę jest to możliwe i oddałam Bogu moje prośby:)

  5. Do Marany: Ja od lutego 2013 r. chodziłam właściwie codziennie. Bo tego strasznie potrzebowałam. Podobno Bliźniaki mają to do siebie, że oboje muszę być blisko z Bogiem i często powracają do kościoła…
    Teraz trochę zaprzestałam tego chodzenia, bo czuję tam straszną pustkę…

  6. @Marana
    Albo rozdzielił… zależy od punktu z którego patrzymy, różne są teorie na ten temat. Ta która dominuje na blogu jest taka najbardziej new age’ owa co dla mnie z założenia nie do końca jest prawdziwe. Jakiś mądry socjolog patrząc na nas z boku, to w ogóle by stwierdził, że jesteśmy jakąś skrajną grupą złożoną po prostu z tzw. Toksycznych związków którym jeszcze mało cierpień to podlewają to new age’owymi bzdurami :) popatrzcie dookoła. Większość związków BP kończy się rozpiżdżeniem co najmniej jednej rodziny. A wszyscy tu sobie słodzą i próbują się po prostu wybielać, dolepiając sobie etykietkę boskości. Eee i co … jak wam się podoba taki punkt widzenia. Można by jeszcze patrzeć na to z innej strony. Już nie socjologicznej a bardziej medycznej. :) Wygląda na to, że większość BP to też jednostki co najmniej w średnim stopniu niezrównoważone :) myślę że takie było by zdanie mądrego psychiatry, bo taki pierwszy lepszy to z biegu by nas nafaszerował jakimiś ogłupiaczami :) także moi drodzy jesteśmy mocno tendencyjni :) trzymając się w sumie ślepo tylko tego co przeczytaliśmy.

  7. Bo znów „watpisz” nic nigdy nie jest czarno- białe…i uważam, że lepiej BYC z tym kogo się kocha naprawdę niż w związku z przyjaźni..wtedy chociaż obie strony mogą sobie ułożyć życie…Powiem tak wydaje mi się ze gdy są już dzieci to wtedy warto się zastanowić…wkoncu chodzi o ich rozwój itd ale gdy ludzie nie mają zobowiązań w postaci dzieci…ja mam taki przypadek to dlaczego mam na siłę się z kimś męczyć nawet jak mi tej osoby szkoda,żal? Ta osoba ma też prawo być z kimś jej pisanym. ..tego tutaj akurat jestem pewna:) p.s Czy Bóg rozdzielil może po to by jeszcze bardziej siebie docenić a może sami byliśmy młodzi (u mnie tak było) i to nas przerosło nie potrafiliśmy się w pełni oddać.. No miłość ma coś z szaleństwa ;)ale tego się nie da wyleczyć Marcel:)

  8. P.s Ooo ja się ślepo nie trzymam ,ślepo idę za sercem, uczuciem i WIEM ,że to właściwa droga…poza tym nie czytając bloga te uczucie miałam w sobie już od 5lat i 5miesięcy ;)więc nie „stworzyło” się przez czytanie :) tak bardzo mi go brakuje…:(

  9. Chodzi mi o opieranie całej tej teorii „twinflames” tylko na wyczytanych z sieci historiach. :) tylko to mam na myśli pisząc o ślepym wierzeniu :)))

  10. Do Marcela: O przepraszam bardzo, ale ja sobie nic nie dolepiam, to raz. Nikomu nie słodzę, to dwa, bo wszystko mówię szczerze, tak jak jest, tak jak się dzieje, tak jak czuję i coś widzę.
    Nie wiem, czy zauważyłeś, ale Bliźniaki to taka mała mafia. Nie trafisz do nas z buta. Musisz coś wiedzieć, musisz wiedzieć, że gdzieś coś dzwoni, żeby w ogóle natrafić na nasz ślad.
    Ja sobie niczego nie wyczytałam. Pół roku minęło zanim dowiedziałam się co mi jest. Było mi WSZYSTKO, o czym dopiero po tym całym czasie się dowiedziałam. Nie urodziłam się z tą wiedzą. Najpierw mi się stało, a dopiero potem mogłam to nazwać, co to jest. I dzięki Bogu! Bo kompletna niewiedza i takie dryfowanie po bezkresnym oceanie pytań, dobija. Albo gdy nie masz koło siebie osób, które Cię rozumieją, co przechodzisz. Osób, które rozumieją Twój stan, bo też to przechodzili lub przechodzą.
    Możesz sobie być socjologiem, psychologiem, psychoterapeutą, inżynierem, doktorem habilitowanym, a jak Cię trzaśnie, to jesteś „nagi”, jesteś sobą, swoim prawdziwym JA. I na nic wszelkie nauki, bo tego żadną nauką podeprzeć nie można.
    Boże, jak sobie przypomnę siebie przed spotkaniem Bliźniaka i jak porównam to z tą, którą jestem teraz… Ja pierniczę… Jak ja mogłam wcześniej żyć w takim czymś… Teraz „widzę więcej więcej, wiem więcej, tak to jest mniej więcej”.
    Niezrównoważona to ja byłam. KIEDYŚ. Bo żyłam w fałszu, w świecie „oko za oko, ząb za ząb”, skażona nienawiścią i bólem niesionym od małego, ukryta za płachtą jakiegoś kompletnego bezsensu, pielęgnująca przeszłość. Dziś jestem wolna od tego wszystkiego, choć nadal mam zapędy buntownicze, tak jak Ty.
    Całe życie mieliśmy wpajane, jak powinien wyglądać związek. Napatrzyliśmy się na filmy, na swoje otoczenie, a tu nagle przytrafia nam się coś, co kompletnie wychodzi poza znane nam schematy i dupa blada, co robić. Ani tym pokierować nie można, ani zastopować, ani wytyczyć żadnego biegu, tak jak my chcemy. Nie możemy tupnąć nogą i dostać lizaka. To co kiedyś leżało na ziemi i mogliśmy się po prostu schylić i to wziąć, już tam nie leży. Teraz jest wysoko i musimy wspiąć się na palcach żeby po to sięgnąć, a i tak co chwila wydaje się, że to jest wyżej i wyżej i sięgnąć nie można. Trzeba pokonać siebie, swoje słabości. EGO. Trzeba mieć w sobie mnóstwo pokory, cierpliwości i zrozumienia. Miłość BP, to nie jest to, co zawsze nam się przytrafiało. To jest coś innego i nie możemy działać tu tak, jak zawsze działaliśmy. To nie ta bajka.

  11. Do Marany: Nawet nie z przyjaźni, tylko ze zwykłej ludzkiej potrzeby cielesności, której byliśmy uczeni całe życie. Ludziom trudno zrozumieć, że w BP wcale nie o cielesność chodzi.
    Każdy człowiek ma w sobie potrzebę bliskości. Chce całować, przytulać, uprawiać sex. Trudno się pogodzić z faktem, że no cóż, ale z tego, to sexu żadnego nie będzie póki co, bo tu o duchowość chodzi i o zmianę samego siebie, a nie o bunga bunga :D

  12. Zielony to kolor nadzieji ;))) , A ja w nocy z soboty na niedzielę miałam „dziwną” przygodę a mianowicie zostałam „wybudzona”około 2.40 piosenka z telefonu(Masters podróż do gwiazd) ;) aż się „wzdryglam” nie wiem może przez „przypadek” ja włączyłam w pół śnie:) Ale byłam w dużym szoku :) Nie wiem co miało to oznaczać może przesłanie od bliźniaka… :)

  13. Do Taryn: bliskość to nie tylko sex..dla niektórych ludzi chodzi porostu o tą świadomość przywiązania…ale każdy ma inne doświadczenia ;)

  14. Do Marany: Mówię ogólnie. Dlatego, gdy na horyzoncie pojawia się błyskot albo błyskota, to od razu miękną nogi, bo gdy oni oferują nam coś czego Bliźniak nam nie daje, to oczywiście, że Ci bardzo wyposzczeni na to pójdą. A potem jest ból i zgrzytanie zębów, bo emocje opadają i budzisz się rano obok OBCEGO :D

  15. Taryn
    Dzięki za wykład. Ale ja to już wszystko wiem. Od pięciu lat. :(
    I co z tej wiedzy ? Nooo…. Gó… :/

  16. Do Marcela: Jedni mają gówno, drudzy mają nadzieję :) Na szczęście należę do tej drugiej grupy :) Są na blogu ludzie, którzy się z tym wszystkim borykają dłużej niż Twoje pięć lat, czy mój rok i 8 miesięcy. I no popatrz, jakoś żyją i się nie poddają mimo wszystko. Jakoś potrafią znaleźć sens w bezsensie.

  17. Taryn, ech Ty to jesteś jak pitbull :)
    Tylko źle spojrzysz i już ;)
    No… znaleźć sens :(
    I kto to pisze… Poczytaj swoje własne wpisy :) tylko nie gryź

  18. Do Marcela: Ale ja jestem świadoma swoich wpisów. Od roku i 8 miesięcy jestem na emocjonalnym roller coasterze i żyję :) Dziś mam świetny humor, a może jutro będę płakać. Dziś jest fajnie, a jutro może będzie bunt. A może nawet i jeszcze dzisiejszego wieczoru. Co Ty myślisz, że ja nie wiem z czym mam do czynienia? Jestem tego cholernie świadoma. Twoje rozterki to jest pikuś w porównaniu z rozterkami niektórych osób z bloga, z którymi mam kontakt. Ale qrde, jakoś się trzymamy. Mamy ogromną wiedzę i próbujemy zrobić z niej jakiś użytek, a nie gówno.

  19. Taryn – źle ułożona pitbulica jak moja piękna suńka. ;)

    Wiesz – to nie jest bunt, to nie są rozterki, to jest początek rezygnacji. Moje ego jest już lepiej ułożone od mojego psa, jest spokój, lekkość w sercu, powoli przebija się radość. Nie jest to chyba jeszcze huraoptymizm, ale realizm – to ta właśnie równowaga, ta PRAWDA.
    Wyobraź sobie SIEBIE za kilka lat. Wyobraź sobie, że śpisz z żoną ale nie „RAZEM” tylko obok (dosłownie i w przenośni). Pisząc RAZEM nie mam na myśli seksu, bo tak jak pisałyście to nie o to chodzi. A zasypiając i budząc się myślisz o NIM. Tak naprawdę 6 rok już.
    Ja wiem. To ta „boskość” we mnie pozwala mi to przeżyć z fasonem. Na co dzień się nie skarżę ,nie narzekam. Nie zmienia mi się nastrój co trzy dni ;) Ale na co mam mieć nadzieję? Że może jakimś cudem się spotkamy, pogadamy. Prawie się już udało, ale nie wiem co mogłem oczekiwać, Jedno co mogłem zyskać, to może pomogła by mi złapać klienta :| A co potem… A nawet gdyby się w końcu otworzyła przede mną jakimś cudem… A co potem…
    Choć naprawdę to chyba jest mało prawdopodobne. :/
    Czy teraz rozumiesz co czuję. Teraz mnie przytulisz? Zapracowałem na pocieszanie? Jak chcesz możesz mnie też zjebać – be my guest. Tak, zrób użytek ze swojej ogrooomnej wiedzy i pouczaj, osądzaj, porównuj oh yeah – tak nie pokonasz ego – nawet nie śnij.” pokora, cierpliwość i zrozumienie” ;)
    Właściwie wszyscy możecie mnie zjebać za herezje antybliźniacze. ;) Tak wyżyjcie się na mnie, przynajmniej będzie tu jakiś pożytek ze mnie ;)

    A tak naprawdę to wszystko nieprawda, piszcie co chcecie byle dużo bo cel jest już bliski :)))

  20. O współczucie to już jakiś kierunek, ;) daleki od pocieszania ale zawsze.
    Nie potrzebuję współczucia, ani „przytulania”. Kocham was.

  21. Taryn faktycznie też uważam ,że za ostro zareagowalas ,bo nieważne czy to 5lat czy więcej ale ból rozdzielenia jest taki sam..i każdy z nas czuje to SAMO…:((( ,zabawne właśnie chciałam napisać, że ja wiem, że przyjdzie taki dzień gdy zasniemy i obudzimy się razem wtuleni. .przyjdzie do Nas nasz synek i „wladuje”się między Nas…ja w to WIERZĘ!

  22. A co jak się otworzy? No : do or die tak?:) zresztą znów zaprzeczasz a dobrze wiesz jaką jest PRAWDA!! Jesteśmy blizniakami i jeśli jedno coś czuje drugie na pewno ten sam ból, strach, tęsknotę ,miłość… a co byś zrobił jakby się w końcu otworzyła i przyszła…?

  23. „A co potem a co potem ” Nie planować tylko działać;) co będzie potem? Na pewno duuuzo szczęścia! :)

  24. Nie ma takiej sposobności by zapomniec, wiem to na pewno a strach jest czasem paralizujacy…Czasem jest tak, że boisz się , ze „utoniesz” w tym uczuciu ,jest tak potężne, że boisz się oddać całkowicie..a duma i ego robią swoje:(
    „please forgive me i can`t stop loving YOU „…:(((

  25. Marana jesteś dobrym człowiekiem – jeśli to jest szczere :)
    Jak będzie chciała – wie jak to zrobić. Czy potem dużo szczęścia ? Hmm… to jest sen na jawie. To jest dla mnie tak niewidoczne, że aż niemożliwe. „Nie chcę mi się z Tobą gadać” :) cyt. Z klasyka

  26. Zawsze jestem szczera, czasem aż za…;) Szczęście jest w zasięgu ręki trzeba tylko uwierzyc:) Każdy z Nas popełnia błędy…czasem mniejsze czasem większe..sztuka jest się do nich przyznać…i sztuka wybaczyć..:)

  27. Na moim ekranie jest ciemny zielony ;) a jak napiszę 10post? To wtedy od nowa ;) Ciekawa jestem co będzie robił jutro o 20…mam zamiar zabrać GO na spacer:)

  28. Fakt, to jakiś gówniany tablet – miał być czarny. :/
    Wybaczenie to podstawa. Tylko że w pewnym momencie to już nie ma co wybaczać jest już tylko miłość bezwarunkowa, ona naprawdę nie daje się wikłać w jakieś gierki i manipulacje. „Mam zamiar zabrać go na spacer” – proszę Cię a co to jest pies. Ja kiedyś tak pisałem do Niej – że będę czekał jak pies. Ale bez przesady. Poza tym pisałaś coś , że też bałaś się mu powiedzieć co czujesz. Więc nie kozakuj.
    Ech wy tutaj babki macie widać wszystkie jaskiś program srogiego „papy”. Ale to nie te czasy. Teraz jesteście wspaniałe, wielobarwne, jak wszyscy, którzy zaczynają przypominać sobie kim są.

  29. Boże nawet mila być nie mogę ;) Fakt może powinnam napisać ,że „porwe” Go na spacer..;) „syndrom srogiego papy ” noo tutaj to ładnie dobrze strzeliles ;) ,nooo może trochę przesadzilam ,ale w końcu w jakiś sposób muszę te odwagę w sobie znaleźć :)

  30. Będę dziś czekać na ławeczce obok sklepu z „przesyłką” o 20… ,wiem że jest Ona…ale proszę Cię jak nigdy o nic przyjdz po to…Kocham Cię od zawsze.

  31. Ech … szkoda, że nie wiem o co chodzi. Ale mamy 148 post mimo cenzury i może Tobie chociaż przyniesie szczęście :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.