Wczorajsza przygoda jednej z nas

Opowiem Wam coś, co przydarzyło się jednej z nas. WCZORAJ. Mam jej błogosławieństwo żeby Wam to napisać, także spoko :) Osoba ta, jak każdy z Bliźniaków, nie ma łatwej sytuacji. Jest w związku, ma dzieci, a jej Bliźniak, to w ogóle inny świat, inna mentalność, inne wszystko. Skąd my to znamy, prawda? ;) Spotkali się w miejscu, w którym kompletnie nikt nie spodziewałby się takiego spotkania. Poczuli do siebie coś, czego kompletnie by się nie spodziewali kiedykolwiek poczuć. Brzmi znajomo? ;)
Tak więc, osoba ta zdobyła się na odwagę i wyłożyła swojemu Bliźniakowi kawę na ławę. Powiedziała WSZYSTKO. Dosłownie wszystko. I gdy pewnego dnia poszła do niego po prostu zapytać, czy jest OK, on do niej wyskoczył z textem, że to jest nienormalne i chore. Wiadomo, że nie jest to coś, co chce się usłyszeć od najukochańszej na świecie osoby. Biła od niego złość i agresja. Był przeokropnie wściekły i poirytowany jej obecnością. Rozstali się tak właściwie nie wiadomo jak. Bez wyjaśnienia, bez spokojnej rozmowy, bez niczego, co mogłoby dać jakąkolwiek nadzieję. To co ona przeżywała potem, to możecie sobie tylko wyobrazić, ewentualnie przypomnieć, jeśli ktoś wie, co to za rodzaj bólu i bezsensu. W każdym bądź razie ich sytuacja wydawała się być na straconej pozycji. No bo, jak po takim czymś, w ogóle spodziewać się czegoś innego, niż całkowitego zerwania jakiegokolwiek kontaktu… Zostali rozdzieleni, bo on zmienił miasto, w którym pracował… Minęło kilka tygodni. Bliźniaka ani widu, ani słychu. Nic. Kompletnie nic. I nagle wczoraj, wyszła z córką, szła po osiedlu, spotkała znajomą, z którą najzwyczajniej w świecie zaczęła rozmawiać. Wtem widzi samochód Bliźniaka. Widzi Bliźniaka. Bliźniak sobie jedzie… powoli… koło niej… Taka sytuacja. Powiedziała mi, że nawet jeśli miałby jechać, tam, gdzie ewentualnie mógłby jechać, to i tak jadąc wczoraj po jej osiedlu, to jechał „od dupy strony” :D W ogóle nie po drodze, ani nic :D Także, tak to właśnie wygląda :D Człowiek, który chamsko wykrzyczał jej w twarz, że to wszystko jest nienormalne i chore, który zapierał się rękami i nogami, wczoraj zrobił wszystko, co na tą chwilę mógł, aby choć przez kilka sekund ją zobaczyć. W tym, nie miał pewności, czy na pewno ją zobaczy! Ale pojechał „od dupy strony” kosztem drogiego paliwa, nadrobionych kilometrów czy czasu, który miał przeznaczony na coś innego. Pojechał tamtędy, BO JĄ KOCHA. Bo taka właśnie jest ta miłość. MIMO WSZYSTKO.

45 Komentarze

  1. Ech…Wiem że mój P myśli o mnie i tak samo jak i Ja wchodzi na mojego Fejsbuka po kilka razy dziennie,wiem że mnie Kocha i On też to wie,ale i tak ucieka…jak chciałam z nim o tym porozmawiać to stwierdził,że On w takie pierdoły nie wierzy,że owszem coś go do mnie ciągnie,ale to raczej pożądanie jest a nie miłość,bo On jednak częściej myśli o żonie.Wszystkie Bliźniaki takie same,choćby ich torturowali to będą się zapierać

  2. Też tak kiedyś zrobiłem. I to ze trzy razy. Tu to chyba norma. Przecież z tego co czytam to najdziwniejsze rzeczy w wykonaniu bliźniaków są „najnormalniejsze” w świecie. Co prawda w moim przypadku to Ona delikatnie odsunęła mnie od siebie. I ten pierwszy rok bez kontaktu chyba był najgorszy. Coś mnie pchało i kilka razy pojechałem pod jej dom/blok raz nawet stałem tam jakiś czas czekając na cud, że może akurat będzie wracać z pracy :)

  3. Zapomniałam dopisać że o byłej już żonie,właściwie obydwoje jesteśmy już wolni i nic nie stoi na przeszkodzie by być i żyć razem,no ale On nie chce

  4. Pierwszy rok bez kontaktu tak mniej więcej to był czas pożaru :|
    A w ogóle nie widzieliśmy się od maja 2009 :)
    A pracujemy ~ 200-300 m od siebie. Codziennie przejeżdzam na wprost jej pracy czasem nawet ją widzę ale z pewnej odległości. Choć i tak palpitacje są. :)

  5. Ja nie mam takiego komfortu, a Ona nie tyle nie chce co twierdzi, że nic szczególnego nas nie łączy. Przynajmniej wyraźnie werbalnie nigdy tego nie potwierdziła. Więc może jestem w największym błędzie życia. :(

  6. Świetna historia, aż mnie ciarki przeszły jak czytałam, ale takie pozytywne ;) Zbiegi okoliczności nie istnieją :) oj jak ja bym chciała zobaczyć bliźniaka choć na chwilę …

    Marta mój bliźniak też nie wierzył na początku, śmiał się tylko że chyba zwariował.. ale z czasem jak ta relacja się pogłębiała a wraz z nią te wszystkie doznania, odczucia, sny, znaki… uwierzył. Sam też zaczął czytać o BP, temat go wkręcił… i co chwile do mnie… że to wszystko to jakby ktoś całą naszą znajomość opisał… niedowierzał i szukał kolejnych dowodów i potwierdzeń.. no ale co z tego, że wie?

    Wczoraj trochę porozmawialiśmy i czułam, że później cały czas o mnie myślał :) Tęskniłam za tym uczuciem, dawno tego nie czułam tak intensywnie… a dziś znów cisza…… pokręcone to wszystko… wkurza już mnie to wszystko razem nie można być … osobno też się nie da.. i jak tu żyć? Piszecie, że można nauczyć się funkcjonować nie będąc fizycznie z bliźniakiem, doskonalić się, prać brudy … owszem można, ale co to jest za życie? Gdzie w tym spełnienie? To egzystencja na pół gwizdka… niestety.. co byśmy nie zrobili i jak się nie zmienili.. tęsknota za bliźniakiem zawsze będzie w nas.

  7. Tak, dokładnie tak.
    Jak w wierszu Kazimierza Przerwy-Tetmajera:

    Szukam cię – a gdy cię widzę,
    udaję, że cię nie widzę.

    Kocham cię – a gdy cię spotkam,
    udaję, że cię nie kocham.

    Zginę przez ciebie – nim zginę,
    krzyknę, że ginę przypadkiem…

  8. Marta, a jesteś pewna, że wina leży po jego stronie? Może to Ty masz coś w sobie do przerobienia…

  9. Ja też czasem myślę że może się pomyliłam,może sobie wmawiam…czasem wiem,że nic nie wiem,chociaż w głębi serca czuję i właściwie mam tylko te przeczucia,nie wiem dlaczego On ode mnie ucieka,nawet porozmawiać ze mną szczerze nie potrafi,ostatnio jak był u mnie to unikał tematu,albo zaprzeczał,albo po prostu milczał i tak milczy do teraz,a Ja czuje jak pomału coś we mnie umiera.

  10. Pamiętaj, że w przypadku Bliźniaków wina nigdy nie leży po jednej stronie, a jeśli ktoś myśli, że tak, no to ma problem z ego ;) I to duży ;)

  11. Hej
    U mnie jak rozmawiałam a raczej pisałam to on stwierdził, ze wyglada na to, ze zrobiłam z nim to samo co on ze mna… Teraz ucieka ale wraca kiedy ja sie uspakajam. Kiedy przestaje myślec – staram sie ale to trudne… Teraz nie mamy kontaktu juz miesiąc. Kiedy to „puścimy” to oni sie odważa zrobic krok. Ja miałam tak samo. To ja uciekłam… Uciekłam 15 miesięcy ..

  12. Teraz jak pojawił się ten mój bunt i zaczęłam o tym otwarcie pisać, to czuję, jakby nic innego nie robił, tylko cały czas mi wysyłał miłość. Jest cały czas przy mnie. Bardzo go czuję.

  13. Chyba masz rację,dlatego że za pierwszym razem gdy uciekł,napisał dopiero wtedy gdy Ja już trochę ochłonęłam,pogodziłam się z tą sytuacją,odezwał się w najmniej oczekiwanym momencie.
    A teraz właściwie cały czas jest mi źle i smutno.
    Muszę przestać tak o nim myśleć i zrobić coś dla siebie bo inaczej się wykończę.

  14. Ale wiecie co jest najdziwniejsze i jednocześnie bardzo pocieszające,spotykają mnie podobne sytuacje jakie spotykaly mnie przy pierwszym rozdzieleniu, tak jakby Ci na górze dawali mi do zrozumienia,bym byla spokojna i że wróci,tak jak wrócił za pierwszym razem.
    Np.przy pierwszym rozdzieleniu On miał urodziny,za niedługo Ja,coś jakby efekt lustra

  15. No… Właściwie to chyba nie. Ale dawno temu jak mówiłem że ją kocham to nie było żadnej reakcji, najwyżej zbywała mnie : to tylko słowa. Już dobrze nie pamiętam, ale generalnie robiła taką otoczkę, jak bym był jej kolejną zabawką. Co z kolei u mnie wywoływało coraz większą blokadę. Teraz wiem, że mógł to być klasyczny lęk przed odrzuceniem. Ale…

  16. Zapewne tak właśnie było…za bardzo Cię kochała i pewnie tak bardzo bała się to stracić…Ale?

  17. Też czasami teraz przechodzę obok jego bloku z nadzieją ,że go gdzieś spotkam lub na chwilkę zobaczę…chociaż pewnie i tak była bym „sparaliżowana” co dalej a może On by coś zrobił…;)

  18. Nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem…:( ,ale co teraz z tym zrobić? Trzeba pokonać w sobie ten lęk…

  19. No to ja Ci już od razu mogę powiedzieć, że nawet jeśli pokonasz lęk, a czas będzie nieodpowiedni, to choćbyś nie wiem, co robiła, to i tak nie pogadacie, nie wyjaśnicie sobie nic.
    4 lipca br. byłam jak zwykle na spacerze z psem, wychodzę zza sklepu, patrzę, Bliźniak. Zebrałam się na odwagę i myślę: idę do niego! Nawet mu pomachałam. I idę już, zaraz chcę przechodzić przez ulicę,a tu podjeżdża czarne auto i mi Bliźniaka spod nosa zabiera. I tyle go widziałam… To był ostatni raz kiedy go widziałam… Cholerny 4 lipca… A potem umierałam kilka dni… Masakra.

  20. A ja sądzę, ze nigdy nie wiesz „kiedy” jest te „kiedy” i jeśli nie spróbujesz to możesz tylko żałować…tak mi podpowiada serce…:)

  21. Gdy poszłam do niego z zamierzeniem powiedzenia mu wszystkiego od A do Z, nawet kosztem zbłaźnienia się w jego oczach, to nie mogłam z siebie nic na TEN temat wydusić. A on błagalnym wzrokiem patrzył na mnie, jakby chciał, abym powiedziała, że tak, jest coś jeszcze, co chcę mu powiedzieć. Łącznie 4 razy szłam do niego z zamiarem powiedzenia mu i nic z tego nie wyszło. A nie wyszło dlatego, bo nie miało wyjść. Wyjdzie, jak będzie na to odpowiedni czas. Ten czas poznam po tym, że po prostu któreś z nas coś w końcu powie i nie będzie żadnej blokady. ŻADNEJ.

  22. Pewnie tak zgadzam się, że tak właśnie jest, ale z 2strony…Ty możesz czekać na jego ruch..On na Twój…i oboje będziecie „walczyć” sami z sobą tak na prawdę.. gdy ja wtedy do Niego poszłam dostałam „znak” w postaci faceta, który wchodził do jego klatki z rowerem..więc pomyślałam, że to ON ale nie był..więc poszłam dalej..i na pewno nie żałuję swojej decyzji. Od czegoś trzeba ruszyć ,by się odblokować;)

  23. Da się coś zrobić z tym drzewkiem odpowiedzi? Musiałem wrócić tu na górę bo tak się zwęża że nic nie widać :/ zwłaszcza na telefonie. A do wczoraj działał szablon mobilny? I co teraz ? :) nie będzie czytania ?
    Jeśli chodzi o lęk no to po uwolnieniu się napisałem do Niej w lutym wszystko a i później nawet więcej właśnie wychodząc z założenia, że nie mam przecież nic do stracenia, że może być tylko lepiej. Albo moje przeczucia się potwierdzą, albo się od tego uwolnię, ale gorzej już nie będzie- tak myślałem.

  24. A ja jednak twierdzę, że jeśli czas jest nieodpowiedni, to choćbym na rzęsach stanęła, to to coś i tak się nie wydarzy. Wiele razy mi się to potwierdziło.

  25. Ciekawe ja mam dokładnie odwrotnie czyli na laptopie ciężko coś odczytać a na telefonie ładnie wszystko śmiga ;) ooo widzę Taryn, że postępy się szykują ;)

  26. Na Androidzie działa na iOs nie :(
    Bo na mobilnym jest przełącznik włącz/wyłącz szablon mobilny, a na zwykłej stronie nie ma i może dlatego nie można wrócić nie znam się, ale zawsze takie cuś jest :)

  27. W końcu postanowiłam napisać i ja. Twój blog przywrócił moją wiarę. Chociaż i tak jest ciężko, naprawdę jest (próbowałam zapomnieć o swoim P, skreślić..). Niewykonalne. To niecelowe oddalanie się od siebie jest dla mnie najgorsze, ale co zrobić.. Byłam Chaser’ką, ale teraz nie wiem już na czym stoję.
    To wszystko o czym piszesz, jest takie prawdziwe…i nieprawdopodobne, że mnie też spotkało. Myślałam z początku, że zwariowałam, że to tylko wytwór mojej wyobraźni…
    Teraz myślę i wierzę, że wciąż jest nadzieja. Chociaż mamy pewne blokady… Niektórzy przekonali się jak jest, ale nie można tego ignorować. Ja niestety robiłam wszystko żeby pozbyć się Twin Flame, ale teraz jestem pewna, że to będzie raczej niemożliwe, realnie oceniając sytuację. Czas pokaże.
    Pozdrawiam Cię Taryn, magiczny blog ;)

  28. Dziękuję, że się odezwałaś i że jesteś z nami :) Razem raźniej :)
    Powiem Ci szczerze, że ja czasem tak sobie siądę i myślę, że to wszystko jest tak niemożliwe, a zarazem tak strasznie prawdziwe, że szok.
    Czasem budzę się rano i zastanawiam się, czy to był sen, czy naprawdę mnie to spotkało ;)
    Ale to najprawdziwsza prawda. Wszystko co podziwiałam w bajkach i komediach romantycznych skumulowało się w mojej własnej historii :) hehe
    Taka sytuacja :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.