I radość i łzy

Ostatnimi czasy mam bardzo dobre dni. Cieszę się, śmieję, jestem pozytywnie do wszystkiego nastawiona. Zaakceptowałam to i owo, pogodziłam się z tym, z czym myślałam, że się nigdy nie pogodzę, czyli z nieobecnością Bliźniaka i brakiem kontaktu z nim. Nie ciąży mi to, nie osłabia, nie zabiera energii. Nie dołuje, nie sprawia, że jestem przygnębiona, rozgoryczona i nie wiem, co ze sobą zrobić. Wręcz przeciwnie, mam wiele planów związanych ze swoją osobą :) Zrobiłam sobie nawet tzw. „TO DO LIST”, czyli listę rzeczy do zrobienia. Na liście jest m.in. zapisanie się do studium fotografii i namalowanie fajnego obrazu :) Ot co :)
Ale jednak wczoraj, choć w sumie wcale mnie to nie dziwi, popłakałam się. Popłakałam się dlatego, bo ni z gruchy, ni z pietruchy wróciła do mnie rozmowa z Bliźniakiem… Nie myślałam o tym wcale, a ona się po prostu pojawiła. Nagle, bez żadnej zapowiedzi… I przypomniało mi się, jakim wzrokiem patrzył na mnie czekając na moje TAK, gdy zapytał, czy jest coś jeszcze, co chcę mu powiedzieć… Rozczarowanie i niemoc, które pojawiło się na jego twarzy, gdy powiedziałam NIE, jest nie do zapomnienia… Wczoraj zaczęłam na głos mówić, że go przepraszam za to, że za moim NIE, tak naprawdę kryło się WSZYSTKO. Bóg mi świadkiem, że chciałam mu wszystko powiedzieć, ale nie mogłam, no po prostu nie mogłam. Blokada i koniec. Ale wierzę, że nadejdzie dzień, że on mi to wszystko wybaczy i będę mogła mu powiedzieć i pokazać, jak bardzo go kocham i że tej miłości nie można porównać do niczego, co jest zwykłe i przyziemne.
A dziś mam wieczór wzruszeń. Nie żaden dół, ani nic, bo nie jest mi źle. Czuję się dobrze, a jednak łzy w oczach się pojawiają. Śmiem twierdzić, że nie są moje…
Coś się cały czas dzieje za moimi plecami i tylko czekam aż w końcu zza nich to wyjdzie. A tymczasem, borem, lasem, żyję i to jest najfajniejsze :)

Dzisiejszy Księżyc w Nowiu

W szczęściu chodzi o to, jak postrzegasz pewne sprawy… szczególnie jeśli chodzi o sprawy serca! To czy romantyczna sytuacja jest problemem, czy szansą, zależy od perspektywy z jakiej na to patrzysz. Dobre wiadomości są takie, że: Masz kontrolę nad swoim poglądem. A dzisiejszy Księżyc w Nowiu w bezstronnej Wadze może dać Ci świeżą perspektywę, która może być punktem zwrotnym w Twoim życiu miłosnym!

Księżyce w Nowiu to najbardziej ekscytujące fazy cyklu księżycowego, bo mogą one oczyścić Twój umysł i serce, aby zacząć nowe rzeczy z optymizmem! Z dzisiejszym Księżycem w Nowiu w zbalansowanej Wadze, będziesz mieć szansę żeby zmienić sposób patrzenia na Twoją sytuację, przezwyciężyć problemy i ruszyć ku prawdziwej miłości z otwartym sercem.

Źródło: Tarot.com

Kolejna dziwna noc, kolejny dziwny sen

Znowu miałam dziś dziwną noc i dziwny sen. Śniło mi się dosłownie wszystko po trochu. Ale najbardziej zapamiętałam fakt, że we śnie kolejny raz pojawił się tajemniczy głos i Bliźniak.
Ów tajemniczy głos przedstawił mi różne typy mężczyzn, którzy źle traktują kobiety i powiedział: wiesz, że Bliźniak nie jest taki, jak oni. Odpowiedziałam, że wiem i wtem pojawił się Bliźniak i powiedział do mnie: szykuję się żeby do Ciebie wrócić :) I się tak ciepło do mnie uśmiechnął :) Oczywiście odwzajemniłam uśmiech :)
No, ciekawa jestem ile mu zajmie to szykowanie się ;) Ale sen fajny, co nie? :) Mega pozytywny i pełen nadziei :) I ten uśmiech Bliźniaka :) KOCHAM! :)

Kiedy Boże? Kiedy?

Bóg, działając w Twoim życiu, ma doskonałe wyczucie czasu. Czasami odpowiada na modlitwy natychmiastowo. W innych przypadkach czeka, dopóki nie będziesz umiał mądrze używać Jego daru. Czekanie nie zawsze jest łatwe. Oczekując na coś, co ma się wydarzyć, możesz poczuć się sfrustrowany, rozczarowany i stracić cierpliwość. Jednak tylko wtedy, gdy uszanujesz i docenisz tę chwilę oczekiwania, a przede wszystkim zaufasz Bogu, okaże się, że za kulisami zdarzeń stoi On sam.

Źródło: 
https://www.facebook.com/SluzbaJoyceMeyerPolska

Lisa Scottoline – cytat

Wiesz, czasami wystarczy po prostu być. Tylko być. Nie próbować niczego naprawiać, nie działać. Nie kontrolować. Tylko być.

- Lisa Scottoline

Tak więc BĘDĘ. Na przekór wszystkiemu i wszystkim. BĘDĘ. Na przekór ciemności, dołom, emocjonalnemu roller coasterowi. BĘDĘ. Choćby się paliło i waliło. BĘDĘ. Choćby sam diabeł wyszedł z piekła i mnie straszył. BĘDĘ. Nawet jeśli Ciebie nie będzie… JA BĘDĘ!

P.S. Dziś mija rok i 7 miesięcy od „pierwszego spotkania” :) <3

Sen nocy letniej… Jeszcze ;)

Miałam dziś naprawdę dziwną noc. W trakcie snu cały czas słyszałam głosy jakichś ludzi, jak mówili o Bliźniakach. Nie wiem jednak kim oni byli i co konkretnie mówili oraz co konkretnie mi się śniło. Słyszałam tylko non stop przewijające się słowo „Bliźniaki”. Pod koniec snu, śniło mi się, że odwiedziła mnie przyjaciółka. Wyszłyśmy na balkon i powiedziałam do niej, że chyba nadal ktoś w kancelarii jest, bo światło się pali, a ona mi na to powiedziała, że fajnie, że mam GO tak blisko.Za chwilę ruszyłyśmy w stronę kościoła i stanęłyśmy naprzeciwko drzwi, które były zupełnie inne i gdzie indziej niż są w rzeczywistości. Wtem drzwi się otworzyły i zaczęli wychodzić jacyś ludzie z pochodniami. Wśród nich był ksiądz, którego nie widziałam dokładnie, bo było dość ciemno, ale posturą i zarysem twarzy był podobny do jednego księdza, którego miałam okazję poznać w tym roku i którego bardzo polubiłam. On we śnie również zaczął mówić coś o Bliźniakach, na co ja się odezwałam: co oni tak wszyscy o tych Bliźniakach gadają??? Wtem on odwraca się do mnie i mówi: Módl się za Bliźniaki.
I się obudziłam.
Dziwne, prawda? Cały czas myślę, co mógł znaczyć ten sen… Coś się ewidentnie dzieje we Wszechświecie… A co modlenia się za Bliźniaki, to tak, czy siak się modlę, więc spoko ;)