Sen nocy letniej… Jeszcze ;)

Miałam dziś naprawdę dziwną noc. W trakcie snu cały czas słyszałam głosy jakichś ludzi, jak mówili o Bliźniakach. Nie wiem jednak kim oni byli i co konkretnie mówili oraz co konkretnie mi się śniło. Słyszałam tylko non stop przewijające się słowo „Bliźniaki”. Pod koniec snu, śniło mi się, że odwiedziła mnie przyjaciółka. Wyszłyśmy na balkon i powiedziałam do niej, że chyba nadal ktoś w kancelarii jest, bo światło się pali, a ona mi na to powiedziała, że fajnie, że mam GO tak blisko.Za chwilę ruszyłyśmy w stronę kościoła i stanęłyśmy naprzeciwko drzwi, które były zupełnie inne i gdzie indziej niż są w rzeczywistości. Wtem drzwi się otworzyły i zaczęli wychodzić jacyś ludzie z pochodniami. Wśród nich był ksiądz, którego nie widziałam dokładnie, bo było dość ciemno, ale posturą i zarysem twarzy był podobny do jednego księdza, którego miałam okazję poznać w tym roku i którego bardzo polubiłam. On we śnie również zaczął mówić coś o Bliźniakach, na co ja się odezwałam: co oni tak wszyscy o tych Bliźniakach gadają??? Wtem on odwraca się do mnie i mówi: Módl się za Bliźniaki.
I się obudziłam.
Dziwne, prawda? Cały czas myślę, co mógł znaczyć ten sen… Coś się ewidentnie dzieje we Wszechświecie… A co modlenia się za Bliźniaki, to tak, czy siak się modlę, więc spoko ;)