Wczorajsze arytmio-palipitacje

Spędziłam wczoraj jakieś 10 godzin w Polskim Busie, ale nic to, gdy w grę wchodzi bycie z najbliższą rodziną w trudnych chwilach. A takie niestety nastały… Mam jednak nadzieję, że teraz będzie lepiej, że nadejdzie ulga, choć wiadomo, że trudno się otrząsnąć po traumatycznych przeżyciach.
Będąc wczoraj daleko od domu, a jeszcze dalej od Bliźniaczego Płomienia, doświadczyłam bardzo dziwnego czegoś. Podczas obiadu zaczęły mi się arytmio-palpitacje. Czułam, jakby Bliźniak był tuż obok mnie! Jakby miał się zaraz zmaterializować, wyjść ze ściany, spaść z sufitu lub wyjść spod stołu. Czułam, jak napiera sobą na moje myśli. Już dawno nie czułam czegoś takiego, AŻ TAK. Gdy złapałam się za serce, mama od razu zapytała, czy mam palpitacje. Powiedziałam, że tak i dodałam, że coś na pewno dzieje się u Bliźniaka. Zapytała skąd wiem, a ja odpowiedziałam, że wyczuwam takie rzeczy i że teraz strasznie go czuję. Nie zdziwiło jej to :D Jakby tego wszystkiego było mało, to wszędzie mi wyskakiwała data urodzenia Bliźniaka, a wracając do domu w autobusie jechał mężczyzna strasznie podobny do niego. Nawet do mnie zagadał i zażartował podczas postoju! :D
Gdy byłam już w domu, weszłam na chwilę na Facebook’a i pierwsze co mi wyskoczyło, to był ten cytat:

Bardzo chcę wrócić. Do Ciebie. Aby dokończyć naszą rozmowę. I rozpocząć wiele innych. (Janusz Leon Wiśniewski)

Tak, ewidentnie COŚ się dzieje ;)