Się dzieje

Nie ważne, co się wydarzy, nie ważne jak daleko jesteś od miejsca, w którym chcesz być, nigdy nie przestawaj wierzyć, że jakoś Ci się uda. Miej niesłabnące przekonanie, że sprawy się ułożą, że długa droga ma jakiś cel, że to czego pragniesz może nie wydarzy się dziś, ale wydarzy się. Trwaj w nieustawaniu i wytrwałości.

- Brad Gast

No i powiedzcie mi, jak ja mam nie wierzyć? Jak mam nie wierzyć, że brudy wyjdą same, jak mam nie wierzyć w siłę wyższą i plan? Jak mam nie wierzyć, że wszystko ma swój czas? Jak mam nie wierzyć w życiowe lekcje i nauczki z tym wszystkim związane? Jak mam w to wszystko nie wierzyć, skoro to się dzieje… Samo wychodzi! Bez żadnej mojej ingerencji! Wczoraj dotarły do mnie takie informacje, że o mamo… Cóż mogę powiedzieć… Jestem kretynką do potęgi!!! Strzelałam fochy i obwiniałam Bliźniaka, że nie robi tego, czy tamtego, że nie odpisuje, że nie chce się spotkać, a on cierpiał… Miał problemy… I ja byłam jednym z nich. Moje zachowanie często nie było zgodne z tym co czuję i co myślę. W głębi serca kochałam i kocham go ponad wszystko, a na zewnątrz starałam się pokazać, jaka to ja jestem hop siup do przodu i broń Boże nie pokazać, że mi naprawdę zależy… Bo przecież no jak to tak… A w dupie!!! Mam to teraz w dupie! Nie obchodzi mnie żadna duma i żaden mój honor i jakieś „widzi mi się”. Koniec! W skrócie mówiąc, MOJE EGO MA PRZESRANE. Ja już nie pozwolę, cholera, nie pozwolę na to żeby mną rządziło. Nie pozwolę żeby się panoszyło, jak jakiś paw na gnoju! Dosyć, po prostu dosyć.
Nie wiem co dalej robić… Kompletnie nie wiem. Zostawiam to i będę się modlić, żeby było dobrze…

Ogólnie na to wszystko, pomijając bardzo brzydkie słowo powiem: A NIE MÓWIŁAM… Normalnie wykrakałam… Och intuicjo…