Dwa miesiące bez Bliźniaka

My sobie gadu gadu, a tu dwa miesiące bez Bliźniaka dziś mijają ;) Wiecie, co, gdyby nie Wy, to pewnie bym zwariowała, ale dzięki Wam trzymam się. Ciężki był jedynie początek, bo wiadomo, że trudno się odzwyczaić od czegoś, co miało się na co dzień. Ale dziś mimo, że jeszcze nie jest całkiem OK i miewam chwile emocjonalnych roller coasterów, to i tak jest lepiej niż było. Jak już wspominałam wcześniej, dziś czuję się wolna od wielu rzeczy. Coraz bardziej odkrywam, że to wszystko czego szukam, jest we mnie. Miłość, wiedza i siła. Ponadto cierpliwość, zrozumienie, empatia. Bez tego ani rusz.
A dziś powiem Wam, że tak sobie siedziałam w pracy, coś tam robiłam i nagle przestałam i pomyślałam: Boże, toż ja nic nie chcę od tego człowieka, JA GO PO PROSTU KOCHAM.
Bo tak przecież jest. Kocham go i nic więcej nie potrzebuję do szczęścia, bo fakt, że mogę kogoś obdarzyć, tak wielką miłością, to jest prawdziwe szczęście. Umieć kochać kogoś bez względu na wszystko – BEZCENNE.
Więc kocham go, kocham, jak jeszcze nigdy nikogo nie kochałam i nigdy już nie pokocham. I niech sobie będzie kim chce i gdzie chce i nawet z kim chce. Ja i tak go kocham. ZAWSZE.