Epicentrum, zbiegi okoliczności i znaki

Qrde!!!
Jedno zwykłe wyjście do kina a tyle „zbiegów okoliczności” i znaków :D Mało tego, podczas seansu pomyślałam sobie, co by było, gdyby u nas aż takie rzeczy się działy… A konkretnie chodziło mi o tornada, bo film, na którym dziś byłam to „Epicentrum”. No i proszę, przychodzę do domu, odpalam komputer i pierwsza wiadomość, którą widzę jest taka, że nad Polskę nadciąga jakiś cyklon, który może być niebezpieczny. Zatkało mnie totalnie :D Czas zacząć się modlić, żeby odkręcić to wszystko ;)

A co do filmu, to polecam. „Twister” przy tym to pikuś ;)

Veronica Roth – cytat

I choć nikt mnie tego nie uczył, wiem, że na tym polega miłość. Jeśli jest prawdziwa, sprawia, że człowiek staje się kimś więcej, niż był, kimś więcej, niż wierzył, że może być.

- Veronica Roth – Wierna

Piękny i prawdziwy cytat. To prawda. Ja nie sądziłam, że kiedyś będę taką osobą, jaką jestem dziś. Nie sądziłam, że z każdym dniem będę pozbywać się z siebie wszystkiego, co toksyczne. Nie sądziłam, że wybaczę biologicznemu ojcu i każdemu, kto w ten czy inny sposób mnie skrzywdził, zranił. Nie sądziłam, że wybaczę sobie te błędy, które przez lata popełniałam. Mało tego, nie sądziłam, że z moich ust padnie wiele słów, ukrytych prawd o mnie samej. Tyle lat to w sobie ukrywałam. Na zewnątrz wszystko pięknie, ładnie, a w środku jedna wielka bitwa. Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy pojawił się Bliźniak. On mi nic nie mówił, ale ja w nim widziałam swoje wady, jak w lustrze. To jest niesamowite. Kto tego nigdy nie doświadczył, to po prostu nie zrozumie. To trzeba przeżyć na własnej skórze.
Moja zmiana siebie nadal trwa i dobrze się stało, że jego tu obok nie ma, choć tęsknię niemiłosiernie. Pewne sprawy trzeba samemu przerobić, bo nikt inny za nas tego nie zrobi. Gdy wróci, będę gotowa :)

KOCHAM CIĘ!

Piorun i jest dziwnie

Ja rozumiem, że jestem „dziwna” i wszelka elektryczność dziwnie się przy mnie zachowuje od półtora roku, ale żeby od razu piorunami we mnie walić? ;D haha Teraz się śmieję, ale wczoraj nie było mi do śmiechu, gdy czekając na przystanku na tramwaj, tuż obok mnie w słup walnął piorun! Tak pertolnęło, że aż po trakcji iskry poszły! Ja i ludzie, którzy stali wtedy na przystanku, spojrzeliśmy się po sobie i nagle jedna pani ze łzami w oczach wykrzyknęła: Jezu! Jak ja się przestraszyłam! Dla rozładowania sytuacji zaczęliśmy się śmiać, ale wewnątrz wszystko mi się telepało… Doszło do mnie, że przecież przez te wszystkie akcje, naprawdę coś mogłoby się stać! Zawsze bałam się burzy, ale teraz będę się jej bała jeszcze bardziej… I choćby skały srały, to podczas burzy nigdzie się nie ruszam! „Nie wstanę! Tak będę leżał! la la la…” :D

A tak w ogóle, to coś się dzieje. Nie wiem co i nie wiem u kogo bardziej, ale coś na pewno. Jednak na dzisiejszą chwilę nie potrafię się kompletnie określić…

No i tęsknię… Bardzo tęsknię…

Ego, postępy i podziękowania

Tak bardzo zawsze podkreślam działanie ego u Was, bo przede wszystkim siedzi ono nadal we mnie! Już nie tak jak kiedyś, ale śladowe jego resztki owszem. Nawet nie staram się tego ukryć pod pelerynką bycia super hiper kimś. Bo i po co to ukrywać, skoro prędzej, czy później to i tak wyjdzie, jeśli coś nie jest do końca załatwione. Szkoda czasu na próbowanie ukrywania czegokolwiek. Lepiej spożytkować ten czas na naprawianie siebie w celu bycia lepszą osobą. Do tego właśnie dażę. Nie chcę być kimś, kto za wszelką cenę chce wytknąć coś komuś, ani kimś, kto jest tak przepełniony pychą, że już nic poza czubkiem swojego nosa nie widzi. A tym bardziej nie chcę udawać przyjaciela żeby na kimś się wyślizgać w celu zaistnienia.
Jeżeli czujecie, że chcecie mi za coś podziękować, to bardzo miłe, ale podziękujcie przede wszystkim Bogu i sobie. Ja jestem tylko Jego narzędziem, które miało mu pomóc dotrzeć do Was z prawdą. Jestem z Was dumna, że dajecie radę z tym wszystkim. Nie jest lekki ten nasz krzyż, ale trzeba go trochę ponosić, żeby coś zrozumieć. Wam się to udaje, widzę postępy! Wzrastacie, a wraz z Wami wzrastam ja i dziękuję Wam za to, bo dzięki temu wszystkiemu, ja też się uczę i naprawiam swój świat.
Jeżeli wniosłam w Wasze życie choć odrobinę światła, to już jest to dla mnie bardzo dużo. To jest najlepsze podziękowanie :)
Tak naprawdę ważna jest droga, a nie cel :)

Przemyślenia czwartkowe

Tak, jak przewidziałam, Przebudzenie Duchowe dało mi się we znaki ;) Ale coś tam wyśniłam i zapamiętane symbole dały mi konkretną odpowiedź, na pytanie, które zadałam przed snem :) TAK :) Tak, tak i jeszcze raz TAK :) Ale przecież ja to wszystko wiem od pierwszych sekund pierwszego spotkania z Bliźniakiem :)

Wiecie co kochani? Tak sobie dziś pomyślałam, że to wszystko, co nam się przytrafia, to jest trochę, jak budowanie Arki Noego ;) Budowali ją amatorzy, z tego, co mieli właściwie „pod ręką”, bez żadnych udziwnień, kombinowania. Tak po prostu. Arka Noego uratowała im wszystkim życie. Widzicie podobieństwo? Bo ja bardzo. My, totalni amatorzy, metodą prób i błędów budujemy coś, co koniec końców nas uratuje. Nie roztrzaskamy się o pierwszą lepszą skałę lodową, jak Titanic, zbudowany przez profesjonalistów. Tak więc kochani, „budujmy” według zaleceń Pana :) „Budujmy” i cieszmy się życiem :)

I pamiętajcie, Bóg nie wybiera wykwalifikowanych, on kwalifikuje wybranych ;)

Noc proroczych snów

jesteś moim najlepszym snem

 

Taka mała ciekawostka kochani :) Dzisiejsza noc jest nocą proroczych snów! :) Zapowiada się więc interesująco :D Ale w sumie ciekawa jestem, czy coś mi się przyśni, bo ostatnimi czasy, to u mnie tak w kratkę z tymi snami. Albo mam nawrót Przebudzenia Duchowego, albo odbieram coś od Bliźniaka… No i to budzenie się w nocy o konkretnych godzinach, jak zaprogramowana jakaś ;) Żyć nie umierać :D
W linku poniżej więcej informacji :)


http://www.astromagia.pl/zodiak/planety-w-znakach/8668-noc-proroczych-snow

„Podróbki” moje kochane! :D

Życzę Wam wspaniałego dnia, bogatego we wszystko czego potrzebujecie do kierowania się ku prawdzie. Nie chowajcie pod siebie ogonków, idźcie w stronę światła! Ale najpierw sprawdźcie, czy to nie pociąg :D
Nie dajcie sobie wmawiać, że jesteście gorsi, czy coś, bo nie jesteście. Macie prawo do błądzenia i szukania prawdy. Wspierajcie się nawzajem, nie podcinajcie sobie skrzydeł i nie rzucajcie kłód pod nogi. A jeśli już krytykujecie, to róbcie to konstruktywnie, po to aby coś dać, a nie zabrać. Nie zabijajcie w innych nadziei, ale pokazujcie, że ona umiera ostatnia. Mówcie o swoich świadectwach otwarcie, bo Wasze świadectwo, Wasze doświadczenia mogą komuś ułatwić życie, mogą kogoś uratować. A przede wszystkim nie bądźcie ofiarami. I nawet nie próbujcie się tak czuć. Bądźcie dzielni. Kiedyś naprawdę wszystko się wyjaśni. Dla mnie, dla Ciebie, dla niego, dla niej, dla Was, DLA NAS.

P.S. Jako, że wyszło to „szydło z worka”, na które czekałam, że w końcu wyjdzie (dziękuję kochana intuicjo, że mnie nie zawiodłaś!), to od razu mówię, że „nie przenoszę się” na nowo powstałe forum. Zostaję tu na blogu i będę go kontynuować dla siebie i dla tych wszystkich, którzy przechodzą lub przechodzili to, co ja. Może z czasem założę swoją własną stronę, na swoim własnym serwerze, ale to może. Na razie niech zostanie tak, jak jest. Jednym słowem blog nie dla alf i omeg, ale dla zwykłych niezwykłych nas ;)