30 Komentarze

  1. No nareszcie, wstałas właściwa noga ! ;) Milion powodów do śmiechu Ci życzę :))))

  2. Kezi kochana, nawet dwiema :D
    Ja Tobie również :) Z uśmiechem nam do twarzy :)

  3. Cześć Taryn
    a myślałem, że jeszcze długo Cię nie zobacze na blogu :)
    pozdrawiam

  4. Ciesze sie Taryn,ze masz dzisiaj pozytywny dzien,Ja dzisiaj mam wrecz odwrotnie,jest mi tak strasznie smutno,no ale wiadomo, kto jest temu winien,oczywiscie,ze BP :/.
    Ostatnio napisal,ze chcialby sie spotkac,bo bardzo,bardzo chce sie ze mna kochac,najlepiej zaraz,jutro,pojutrze,bo pozniej On bedzie niedostepny…
    Odpisalam wiec,zeby mi to wytlumaczyl,bo nie rozumiem,co znaczy dla niego niedostepny,a TEN z grubej rury:Ze doszedl do wnisoku,iz czas na stabilizacje i zasadzenie drzewa(!?!).Ze nie bedzie mial czasu,bo zaklada firme i ma zamiar sprowadzic tu pewna kobiete!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Zatkalo mnie !

    Ja nie wiem,czy On sciemnia,czy On tak na serio,ale zabolala mnie ta „pewna kobieta”
    Ale najbardziej nie potrafie zrozumiec dlaczego On mnie tak rani? Co Ja mu takiego zrobilam?

    Ktos mi to moze wytlumaczyc?

  5. Ach,zapomnialam dopisac,ze sprowadza te Kobiete w celu ulozenia sobie z nia zycia.

    Taka sytuacja…..

  6. Marta, przynajmniej twój bliźniak tobie o tym powiedział, mi moja bliźniaczka nie powiedziała, że kogoś ma, że się zaręczyła, a że wyszła za mąż dowiedziałem się od jej męża , to był dla mnie szok dopiero. Sam nie potrafię wytłumaczyć dlaczego tak mnie potraktowała, no ale już mi to lata. A zadawanie takich „ran” to częste u bliźniaków. To był taki dla mnie zimny prysznic aby przestać myśleć tylko o niej i zająć się sobą. Choć to bardzo trudne i bolesne, to jest taka lekcja dla Ciebie, że musisz zaakceptować jego wybór, choć ciebie zranił i jego wybór nie jest po twojej myśli, ale jeśli uda ci się to zaakceptować to osiągniesz znacznie więcej niż się Tobie wydaje no i zawsze jest szansa, że bliźniak do ciebie wróci.

  7. Marta też się nad tym zastanawiam, bo jestem w podobnej sytuacji. Moje ego dziś znów dało o sobie znać. Rozmawiałam dziś z bliźniakiem … po prawie miesiącu przerwy. No i ten wypalił, że chce żeby wszystko wróciło do normy między nami tak jak było, że ma dość tej ciszy… że obecnie jest nie do wytrzymania i wszystkiego się odechciewa gdy mnie nie ma… na co moje ego odpowiedziało bez ogródek pytając go czy z kolejną kobietą mu nie wyszło i dlatego wracam do jego łask? I zrobiło mu się przykro, że chciał wyciągnąć rękę na zgodę a ja zamiast się cieszyć że wrócił to się czepiam. Czyli to ja jestem ta niedobra… bo powiedziałam mu, że traktuje mnie jak opcję do której zawsze może wrócić..bo wie że zawsze będę czekała… On chyba nie zdaje sobie sprawy jak to wygląda z mojej strony. Posprzeczaliśmy się na koniec. I znów zapadła cisza. Nie wiem kompletnie co robić, brakuje mi go cholernie…a z drugiej strony nie chcę już więcej tak się czuć jak zabawka… ktora jest rzucana w kąt gdy pojawia się jakaś błyskotka na horyzoncie……

  8. Nie chodzi o to byś o nim zapomniała, ja pomimo tego wszystkiego myślę o mojej bliźniaczce codziennie choć szanse że kiedyś będziemy razem są równe zeru. Chodzi o to byś pogodziła się z tą sytuacją i przede wszystkim zaczęła myśleć o sobie. Bliźniak pozostanie w twoich myślach ale żyj tak jakbyś mogła się bez niego obejść. Zmień coś w życiu, zrób coś dla siebie o czym zawsze marzyłaś, naucz się czegoś nowego a wtedy inaczej spojrzysz na tą sytuację z bliźniakiem nawet jeśli nadal będzie ci ciężko z tym.

  9. Klasyk! Ale całe szczęście, że masz choć świadomość, że zadziałało ego ;) I powiem Ci, że to Twoje ego to taka sama cholera, jak i moje :D
    Chcesz, chcesz, chcesz, a jak przychodzi co do czego, to robisz zupełnie na odwrót. Skąd ja to znam :D
    Szczerze? Nie powinnaś się tak zachować względem niego… Owszem, powinnaś powiedzieć mu o swoich uczuciach, jak się czujesz, gdy on ma kolejne błyskotki u boku, ale mimo wszystko powinnaś przyjąć go z otwartymi ramionami.
    Zdajesz sobie sprawę, że takie coś może trwać bez końca? Aż w końcu on znajdzie super hiper błyskotę i ucieknie w małżeństwo. Chyba nie chcesz do tego doprowadzić…
    Aha i jeszcze jedno. Pomyślałaś o nim choć przez chwilę, gdy się uzewnętrznił, ile musiało go to kosztować? Czy raczej myślałaś jedynie o tym, jak to bardzo jesteś przez niego skrzywdzona? Bo coś mi się wydaje, że brudzik, to aż po samą kokardkę wypłynął ;)
    Ale głowa do góry! Twoja dusza na pewno będzie wiedziała, co dalej robić. Wsłuchaj się w nią i przemyśl wszystko.
    Trzymam kciuki :)

  10. Wiecie co, moj BP uciekł w małżeństwo tego chciał i to zrobił powodem zawarcia juz samego małżeństwa była „ciąża”. Czytałam ostatnio sporo i wg mnie to jego zachowanie jest charakterystyczne dla osoby cierpiącej na zaburzenia osobowości typu bordenline. Mi ta relacja przyniosła wiele bólu i cierpienia. Myśle ze tęsknię za miłością jakiej nie otrzymałam od ojca, a dla dziewczynki to bardzo ważne. Po prostu BP pojawił sie po to bym to sobie uświadomiła. Skoro wybrał inna kobietę w porządku, jego wybór. Nie czuje sie z tego powodu nieszczęśliwa. Nie mam nawet ochoty z nim rozmawiać. Żyje swoim życiem. Najważniejsze ze ja sie zmieniłam na lepsze ! Ludzie od dziecka sa uczeni żyć tak by sie nie wyróżniać. To takie schematyczne, ze mezczczyzna i kobieta musza brać slub i miec dzieci. Co maja powiedzieć Ci co ich miec nie mogą nie to ze by nie chcieli… Jeśli ktoś nie chce byc z jedna opcji to niech nie bedzie ! Nikt Cie do tego nie zmusza. Masz prawo chcieć byc ta jedna jedyna. Ja bym mu to powiedziała i urwała kontakt. To nie oznacza ze go odchodzisz to oznacza ze zajmujesz sie swoim życiem !

  11. Fil !!!! „Jeśli narzeczona odchodzi z innym, nigdy nie wiadomo tak naprawdę, komu sie poszczęściło…” ;) Twoje życie w Twoich rękach ! Ja mam serce przepełnione miłością do wszystkich ludzi i chyba o to chodziło :) bezwarunkowa milosc dla wszystkich !!!! Kto potrzebuje ??? Mam tyle ze wystarczy dla wszystkich !!! :))))

  12. Kezi, na szczęście ona nie była jeszcze moją narzeczoną, także to pół biedy. Poza tym pogodziłem się z tym, że jeśli wybrała kogoś innego to w porządku, świat mi się nie zawalił z tego powodu :-). Pozbyłem się nawet wszelkich kontaktów do niej i staram się żyć, choć nadal ona pojawia się w moich myślach i snach to fakt. Aczkolwiek ostatnio odczuwam ogromny spokój, po prostu mam świadomość, że mi się w życiu w końcu powiedzie, wiem to i już :). A jeśli ona kiedyś wróci to będziemy rozmawiać pod warunkiem oczywiście że już nie będzie zamężna.

  13. Fil. Myślę, że w tych relacjach które nas łączął to lepiej drugim połówką nawet w myślach warunków nie stawiać :) bo może się to obrócić. A wogóle to myślą że jakbyś ją spotkał dziś na ulicy to byś z nią pogadał nawet jakby miała męża :)

    Fil a tak z innej beczki. Mówisz że biegasz. Jak zacząłeś. Tzn chodzi mi czy jakoś książkowo zaczynałeś żeby się nie wykończyć czy najzwyczajniej w świecie wyszleś i zacząłeś biegać. Mój bilans otwarcia to jakieś kilkaset metrów maks na dzień dzisiejszy.

  14. Może trzeba było ja o rękę poprosić :) to cytat nie mogłam go zmienić…ja pomyslalm tak. Skoro tak dla mojego dobra :)

  15. Mauro, masz rację nie ma co stawiać warunków, chodziło mi bardziej o to, że jeśli jakimś cudem chciałaby do mnie wrócić będąc nadal mężatką. Ja nawet dla tej wielkiej miłości nie potrafiłbym zniszczyć czyjegoś małżeństwa, mam swoje zasady w życiu. Ale jakbym ją spotkał na ulicy, bardzo chętnie bym z nią porozmawiał, choćby od takie „co tam słychać?”

    Jeśli chodzi o bieganie, to polecam tą stronkę: http://www.biegaj40minut.pl/. Ja postępowałem zgodnie z tam zawartym treningiem. Rozpocząłem od samego początku, najpierw krótki bieg potem marsz i stopniowo według treningu skracałem marsz a zwiększałem czas biegania. Ten trening na prawdę polecam ale trzeba się do niego stosować a jak jakiś dzień treningu nie wyjdzie to powtarzać aż do skutku, ja niektóre dni powtarzałem po pięć razy nawet. Co ważne w tym treningu, widać bardzo szybko efekty, ja 4 miesiące temu nie przebiegłem nawet 100 metrów bez totalnej zadyszki, teraz biegam spokojnie 10 km z czego część pod górę, tylko, że ja stawiam na wytrzymałość a nie na prędkość.

  16. Kezi, było mineło, jeśli ona jest szczęśliwa z mężem to fajnie. Ja sobie obiecałem, że nie będę do niej żywił urazy, obrażał się na nią bo to i tak nie da i nic nie zmieni, wręcz przeciwnie, mam nadzieje, że ona jest bardzo szczęśliwa, że ułożyła sobie życie już na stałe. To dla mnie ogromnie ważna lekcja bo zrozumiałem, że kochać kogoś to nie znaczy mieć tą osobę przy sobie i tylko dla siebie, kochać to akceptować wybory tej osoby choćby nie wiem jak były odmienne od tego co ja chcę.

  17. Nie można Bliźniakom stawiać warunków ;) Ta miłość ma być bezwarunkowa – zawsze i mimo wszystko :)

  18. A to tak, z tym się zgodzę, bo ja też mam szacunek do faktu, że mój ukochany nosi habit. Dopóki go nosi, nie ma mowy o żadnych romansach, fizycznościach itp.

    No i proszę, trzeba będzie zaraz zmienić nazwę bloga na BLIŹNIACZE PŁOMIENIE W BIEGU :D

  19. To zadziwiające, ale mój BP też wyłuszczył mi temat mojego biologicznego ojca. Skrywałam to w sobie od zawsze, a gdy tylko on się pojawił, te bolączki zaczęły wyłazić na powierzchnię. I udało mi się je naprawić na szczęście :)

  20. rozumiem teraz, że na początku chodziło Ci o „porozmawiamy o Nas” :)

    dziękuje za linka :)
    pozdrawiam

  21. z tym bieganiem to nie takie głupie, w końcu z bliznaiaczymi płomieniami związane jest zjawisko runnera :) czyli w pewny sensie można by rzec że jesteśmy lustrzanym odbiciem runnerów :)

  22. Ja też wczoraj miałam potworny dzień!!najpierw złapałam gumę w aucie spoznilam się do pracy i dostałam ochrzan od szefa..masakra: ( dzień wcześniej odezwalam się też do niego…oczywiście klasyczna cisza…chociaż przez moment poczułam jakieś ciepło na policzku nie wiem czy to było jakieś złudzenie ale może wtedy przez moment mu coś przeszło przez myśl o nas..nie wiem i tak głęboko w sobie czuje ze będziemy razem bo no nie ma innej opcji jesteśmy dla.siebie stworzeni..napisałam do niego list tak za jakiś czas (bliżej nieokreślony) mu go podam osobiście. .pytanie kiedy starczy mi.odwagi i go zostawię w przemyśleniach nie wiedzę innej sposobnosci czuje ze musi to wiedziec a może łapie się już poprostu wszystkiego?:(

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.