Puść to, puść to, puść to

Puść to, puść to, puść to. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Nie ma na to idealnej recepty, co zrobić żeby puścić. Po prostu nie ma. Porady innych owszem, są cenne, ale trzeba znaleźć swoje własne lekarstwo, coś co nie będzie skupiało myśli tylko i wyłącznie na Bliźniaku. Wiem, że jest to strasznie trudne, ale trzeba to zrobić dla własnego dobra.
Wiecie co jest naszym problemem? Dążenie do cholernej fizyczności! Zobaczcie, co większość z nas pisze, czego chce: „żeby po prostu był obok, przytulił”. To nasza zguba. Kiedyś ego chciało, ego miało. Teraz ego mieć nie może więc łapiemy doły. Większość z nas nie skupia się na całym procesie naprawczym nas samych, ale na tym, żeby tylko i wyłącznie być z Bliźniakiem. No i tu Wam powiem, że z takim podejściem, to ja powodzenia nam życzę… Hehe. Kochani, jesteśmy tacy żałośni z tym swoim skomleniem o miłość Bliźniaka ;) Gdy błaga się o czyjąś miłość, to gdzie w tym wszystkim jest miłość do nas samych? A o to tu chodzi. O akceptację siebie, o wiarę w siebie i własne możliwości. Chodzi o to, aby rano obudzić się z nastawieniem „dziś jest świetny dzień, dziś zrobię coś fajnego”. I iść z tą myślą i tym światłem do ludzi. Wnosić jasność, tam gdzie jest ciemność. Jak ktoś sobie chce siedzieć w tej swojej ciemnicy, to proszę bardzo, niech siedzi, nic na siłę. Zrozumienie i ogarnięcie tego wszystkiego samo przyjdzie. Prędzej, czy później, ale przyjdzie. Nie musimy być w związku z kimś tylko po to, aby poczuć spełnienie, ekstazę. Miejcie marzenia, ale niech nie będą one planem, który konsekwentnie realizujecie, a jak się nie uda, to już mogiła. Dbajcie o siebie i o swoje myśli, bo gdy to robicie, to dbacie też o Bliźniaka.
Nikt nam nie da gwarancji na to, że będziemy z Bliźniakiem w tym wcieleniu. W wielu przypadkach jest tak, że spotykamy się tylko po to, aby coś w sobie obudzić i zacząć naprawiać swój świat.
Wiecie co jest naprawdę ważne? Umieć dostrzec swoje niedoskonałości, nazwać je, powiedzieć głośno i prać i naprawiać. Jak ktoś mi mówi, że jest bez skazy, że jest och i ach, no to przepraszam bardzo, ale daleka droga przed takim kimś. Ponadto w prawdziwych Bliźniakach są niespożyte złoża empatii, pokory, a brak jest pychy i wywyższania się. Jeśli zauważyliście to w sobie, no to brawo :) Jesteście na dobrej drodze :) Jaka ta droga będzie, zależy już tylko od Was. Może to będzie pojednanie z kimś, z kim od lat „drzecie koty”, albo nawiązanie kontaktu z kimś, z kim ten kontakt został utracony. Może wybaczenie komuś kto Was zranił, może wybaczenie sobie… Tak czy siak brudy przeszłości mają być wyprane i już, bo bez tego ani rusz. Tak, nie czuję kiedy rymuję :D
Gdy zrozumiałam, że Bliźniak mnie akceptuje, zrozumiałam, że ja sama siebie nie akceptuję! Tak właśnie m.in. działa efekt lustra. Niekoniecznie zawsze będzie to „puszczenie bąka” w tym samym momencie :D :D :D
Będzie dobrze kochane dusze. Kiedyś na pewno…

P.S. Internet wrócił :D

11 Komentarze

  1. Ja mam jeszcze wiele rzeczy do przerobiena, naprawienia i zrobienia, ale mi osobiscie zerwanie kontaktu z blizniaczka pomoglo, odczuwam obecnie ogromny spokoj w sobie co pozwala mi sie skupiac na tym co mam do zrobienia, co oczywiscie nie oznacza ze nie mysle o blizniaczce wrecz przeciwnie, nadal w niepojety sposob jest przy mnie choc jej nie ma, jest mi bliska. Dla mnie najtrudniejsze bylo do zaakceptowania ze wyszla za maz no ale teraz szanuje to i mam nadzieje ze ona jest szczesliwa w tym zwiazku, wlasnie datego zerwalem kontakt aby ona w spokoju cieszyla sie z milosci do meza. Wiem ze pewnego dnia uda mi sie w zyciu choc hapy end moze nie wygladac tak jak tego pragne :-) . Kto wie moze moim przeznaczeniem jest naprawic zycie i spedzic je samotnie wiedzac ze ukochana osoba prwadzi szczesluwe zycie osobno- to dopieto wyzwanie

  2. Tak, ja też coraz częściej i częściej o tym myślę. Naprawić siebie i żyć. Po prostu żyć. Może i bez niego, ale cóż. Aczkolwiek jakoś wierzyć mi się nie chce, że nasze Bliźniaki są szczęśliwe ze swoimi obecnymi wyborami. Wręcz odczuwam jego smutek i przygnębienie. Zresztą obserwowałam jego zachowanie przez półtora roku i wiem, jak to wszystko wyglądało na początku, jak w trakcie i jak na końcu. Zmiana kolosalna. Także wiesz…

  3. Wiem, że ego mnie gubi. … ale czuję, że on tęskni tak sam mocno. Dziś wysłał mi fotkę butelki coca-coli z napisem „I can’t live without you”. Co mnie cieszy, to to że on też od pewnego czasu zaczął zwracać uwagę na znaki. Myślałam, że tylko ja je widzę…

    Masz Taryn dużo racji w tym co napisałaś…. ale co z tego że my to wiemy? Wiesz, że to istnny roller coaster i nie znamy dnia ani godziny w której nasze ego znów dojdzie do głosu… a gdy już dojdzie .. po chwili przychodzi moment ocknięcia się… po co to zrobiłam? kolejny raz się kretyńsko zachowałam…

    I jeszcze jedno.. efekt lustra naprawdę istnieje! Widzę to po swoim bliźniaku :) I czuję, że on też zaczął robić pranie. Co z tego wyjdzie? Niektóre plamy są ciężkie do usunięcia… więc kto wie ile nam zajmie spieranie wszystkich brudów…

    Tak się ostatnio zastanawiam i uświadomiłam sobie, że to ja popełniam karygodne błędy. Może powinnam się cofnąć i zaakceptować nasze jestejstwo jako przyjaźń, dalej prać i dalej czekać na to aż będziemy gotowi. Tylko to też nie jest proste a czasami wręcz bolesne… gdy opowiada mi o innych kobietach z którymi się spotykał i o tym że żadna nie równa się ze mną.. że cały czas o mnie myśli.. i wiem że czuje to co ja…. A gdy jesteśmy połączeni to wykracza poza ramy przyjaźni, kipi ze wszystkich stron uczuciem i dzieją się różne dziwne rzeczy…

  4. Wiem kochana, doskonale Cię rozumiem, bo przeżywam to na własnej skórze. Mój dzisiejszy wpis to wjazd roller coasterem na górę ;) Ale ostatnio było nieciekawie, przypomniał mi się lipiec zeszłego roku… Ech. No ale dziś miłość, miłość i tylko miłość i niech się dzieje co chce :)
    Mam mnóstwo rzeczy do naprawy i prania, także naprawdę zbawienne jest to nasze rozdzielenie teraz. On będzie wiedział, gdy ja będę gotowa :) Tak właśnie czuję w głębi serca :)

  5. Ja tez zdaje sobie sprawe ze blizniaczka nie jest szczesliwa z wyborek ktorego dokonala ale ja z calego serca chce wierzyz ze jednak jest bo serce by mi peklo wiedzac na pewno ze jest nieszczesliawa i ze ja niemoglbym nic zrobic aby to zmienic.

  6. Oszukiwanie siebie, to nie jest coś, co powinniśmy robić. Ja też bym wolała wierzyć, że mój Bliźniak jest 100% szczęśliwy w kapłaństwie, ale czuję, że nie jest. I choćbym na rzęsach stanęła, to i tak nie mogę nic zrobić żeby mu pomóc. On sam musi do tego dojść. Nie ma innego wyjścia…

  7. Dokladnie tak. Z kimkolwiek bydmy nie byli, o kogokolwiek bysmy sie troszczyli to i tak zycie to samotna podroz, albo decydujemy sie stac w miejscu albo isc do przodu choc piekielnie trudno

  8. „A o to tu chodzi. O akceptację siebie, o wiarę w siebie i własne możliwości. Chodzi o to, aby rano obudzić się z nastawieniem „dziś jest świetny dzień, dziś zrobię coś fajnego”. I iść z tą myślą i tym światłem do ludzi. Wnosić jasność, tam gdzie jest ciemność.” chyba zrobie sobie tatuaz z tych slow, i mam nadzieje, ze bedzie bolal przez wiele dni…tak zebym nie zapominala za szybko. A ostatnio zapominam :( ps. dzieki za wczesniejsza odpowiedz.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.