Pranie owszem, ale nie cały czas ;)

Witajcie :)

Czas się ciut wytłumaczyć, żeby nie było, że pranie mnie całkowicie pochłonęło ;) Sprawa wygląda tak, że od 14 sierpnia „walczę” z pewną telewizją kablową, a co za tym idzie nie mam ani internetu, ani TV, ani telefonu stacjonarnego. Błąd leży po stronie wspomnianej telewizji, gdyż i ponieważ ktoś notorycznie odłącza sygnał, który był podłączony jeszcze do jakiejś starej instalacji. Teraz ta stara instalacja jest kompletnie wyłączona z życia, no a skutki tego wszystkiego są takie, jakie są. Szlag mnie nie trafia z powodu braku tego wszystkiego, bo generalnie mi to lata, czy ten net jest, czy nie :D Ale szlag trafia mojego brata, tak więc podjęłam naprawdę konkretne kroki. Chciałam ich uniknąć, ale czasem jednak się nie da. Poleciała skarga i rezygnacja z usług. Nie jest to pierwsza akcja z ich strony, więc zmiana na inną telewizję powinna być korzystna, zwłaszcza, że zrobiłam wywiad na jej temat i okazał się bardzo pozytywny. Nie wiem ile czasu to wszystko zajmie, ale jestem cierpliwa. Mam nadzieję, że mi wybaczycie tą niezależną ode mnie przerwę ;)

A co do sprawy prania, no to powiem, że nie było ciekawie… Napisałam do Bliźniaka… On nie odpisał i BOOM! Dół, dołek, emocjonalny roller coaster. W piątek na wieczór dopadł mnie jakiś totalny szał, płacz i dziwne duszności w klatce piersiowej. Kolorowo nie było. Wiem, że miałam się do niego nie odzywać, ale ja tak cholernie tęsknię… Może to i dobrze, że mi nie odpisał… Sama już nie wiem. Niby czuję, że puściłam to, a tu nagle takie coś, więc o co chodzi…

A na dodatek mam zakwasy od biegania po plaży i wdrapywania się na budkę ratownika :D :D :D

P.S. Byłam na koncercie Justin’a Timberlake’a :) Usłyszeć „MIRRORS” na żywo – BEZCENNE! :)