Piorun i jest dziwnie

Ja rozumiem, że jestem „dziwna” i wszelka elektryczność dziwnie się przy mnie zachowuje od półtora roku, ale żeby od razu piorunami we mnie walić? ;D haha Teraz się śmieję, ale wczoraj nie było mi do śmiechu, gdy czekając na przystanku na tramwaj, tuż obok mnie w słup walnął piorun! Tak pertolnęło, że aż po trakcji iskry poszły! Ja i ludzie, którzy stali wtedy na przystanku, spojrzeliśmy się po sobie i nagle jedna pani ze łzami w oczach wykrzyknęła: Jezu! Jak ja się przestraszyłam! Dla rozładowania sytuacji zaczęliśmy się śmiać, ale wewnątrz wszystko mi się telepało… Doszło do mnie, że przecież przez te wszystkie akcje, naprawdę coś mogłoby się stać! Zawsze bałam się burzy, ale teraz będę się jej bała jeszcze bardziej… I choćby skały srały, to podczas burzy nigdzie się nie ruszam! „Nie wstanę! Tak będę leżał! la la la…” :D

A tak w ogóle, to coś się dzieje. Nie wiem co i nie wiem u kogo bardziej, ale coś na pewno. Jednak na dzisiejszą chwilę nie potrafię się kompletnie określić…

No i tęsknię… Bardzo tęsknię…

12 Komentarze

  1. Z piorunem nie miałem jeszcze bliższego kontaktu choć dawno temu popieścił mnie prąd :)

    Tak ponad dwa tygodnie temu, podczas burzy a w sumie pod jej koniec, pod wieczór jakoś tak wszystko wokół się wyciszyło i naszły mnie myśli o tym wszystkim. O tej relacji między mną a nią, o tym że kiedyś nie poszłem za głosem serca i wszystkiemu wbrem, o tym że ile razy próbowałem coś zmienić zawsze działo się coś w drugą stronę i byłem za słaby aby temu sprostać.
    Myślałem chociaż wiem że im więcej się myśli o tym, tym większe błedy można popełnić i że ta relacja jest taka szczególna i cudowna.
    Dziękowałem Bogu za nią. I tak się w sobie zagłębiłem.
    Podchodząc do otwartego okna pomyślałem sobie co mogę zrobić aby nam to jakoś ułatwić i w tym momencie jakby na potwierdzenie tej myśli tak pierdyknęło grzmotem, że się uśmiechłem. Kilkakrotnie grzmiało wcześniej ale tak i jakby prosto nademną tego dnia jeszcze nie grzmotnęło. To był ostatni i najgłośniejszy grzmot tego wieczoru. :)

    Ja za swoją też tęsknie, nie wyrywa mnie od środka ale tęsknie i myśle cały czas.

  2. Witam serdecznie,
    na Twoje wpisy trafiłam niby przypadkowo, bo tak jak Ty nie wierzę w zbiegi okoliczności. To, co przeczytałam bardzo mną poruszyło i zarazem utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie jestem z tym sama.
    Informacji o Bliźniaczym Płomieniu lub Karmicznej Miłości zaczęłam szukać, bo… wydawało mi się (i w sumie nadal wydaje), że zwariowałam.
    Od pewnego czasu tęsknię. I nawet nie ma takich słów, które mogłyby opisać tę tęsknotę. Czuję, że moje życie, że ja, moja dusza – żadne z nich nie są kompletne. Czuję, że coś kiedyś straciłam albo że coś mi odebrano. I teraz czekam aż to coś wróci. Tęsknię za Nim w dzień i w nocy, nie potrafię stworzyć żadnego normalnego związku, bo czuję, że to nie to i mam wrażenie, że Go zdradzam. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie wiem jak wygląda, kim jest ani gdzie jest, co robi. Jedynym wspomnieniem po Nim jest ogromny ból i tęsknota w sercu, ale też uczucie bezpieczeństwa, miłości i cudownego szczęścia.
    Czy On istnieje naprawdę, czy po prostu jest wytworem mojego skomplikowanego umysłu? Czasami czuję się tym wszystkim bardzo zmęczona…

    Będę na pewno często zaglądać do Ciebie i śledzić Twoją historię, Pozdrawiam ciepło :)

  3. ja miałam jakis nietypowy „znak” w niedziele poznym wieczorem jak wracałam z” maka” z kumpela z pracy…akurat leciala piosenka ,ktora mi sie z Nim kojarzy i oczywiscie zapytala jak sie poznalismy czy dokładnie pamietam ,a wiec zaczelam jej opoiwadac ona oczywiscie stwierdzila ,ze strasznie romantyczna i nieprawdopodobna historia i ze zobacz w takim niebie (klub) iiii w tym momencie wybiegła mi sarna przed auto !!! ale mialysmy straszne szczescie jak pozniej stwierdziłysmy ,ze mogło sie roznie stac a ona tyci tyci od auta i tylko kopytem zachaczyła zderzak , wiec nic powaznego..ale wystarszone byłysmy strasznie i to doslownie 2 km od domu ! kumpela stwierdziła ,ze to był jakis znak i ,ze sie boi tej histori ;) nie wiem moze cos Bog chciał mi przez to pokazac…:)

  4. Witamy w naszych skromnych progach :)
    No i proszę, mamy kolejną dziwną historię ;) hehe
    Bardzo ciekawe jest to co piszesz. Są dwie opcje. Albo Twój Bliźniak jest w duchu, czyli, że jest na górze, nie zszedł na Ziemię i stamtąd Cię „nawiguje”, albo jest już tuż, tuż i się niebawem spotkacie na żywo :)
    Rozumiem Cię, że bywasz tym zmęczona. Też tak mam. Kiedyś mnie to dziwiło, ale dziś właściwie wcale, bo nie łatwo jest to wszystko udźwignąć.
    Ale trzeba iść do przodu i nie poddawać się :)

  5. O mamo! No nieźle. Dobrze, że nic poważnego się nie stało.
    U mnie piorun, u Ciebie sarna :D Co jeszcze Panie Boże, co jeszcze? :D

  6. tak dobrze ,ze nic sie nie stało , bo moj refleks nie jest jakis super dobry , ani ja ani kumpela jej nie zauwazyłysmy ,wiec naprawde opatrznosc „czuwała” ;) noo znak tak ,bo i ona stwierdziła ,ze to nie przypadek ..ale co oznaczal ?hmm akurat byl temat nieba ;P

  7. Dziękuję Ci bardzo za odpowiedź :)
    „Nawiguje” mnie powiadasz… Jeśli rzeczywiście tak jest to za przeproszeniem chrzanię taką sytuację. Tak nie da się żyć. Przynajmniej nie normalnie. Ja też chcę sobie ułożyć normalnie życie, być szczęśliwą itd. Ale w takim układzie to nie jest możliwe. To uczucie jest zbyt silne, żeby zapomnieć i zbyt bolesne, jeżeli ma się nie spełnić. Ale znając moje szczęście to pewnie tak jest…
    Z tego, co tutaj przeczytałam wynika, że o swoim Bliźniaku dowiedziałaś się w momencie, gdy Go spotkałaś – wydaje mi się to o wiele lepszą sytuacją od mojej, choć Twoja jest również bardzo trudna, ale jesteś przynajmniej do przodu, bo wiesz, że On jest i że istnieje :)

  8. Rozumiem Cię. Widzisz, my wszyscy tu zebrani też moglibyśmy tak powiedzieć, bo każdy z nas chcąc, nie chcąc jest w pewnego rodzaju „zawieszeniu”. Historie mamy różne, ale gdzieś tam one się jednak przeplatają. No i u każdego jest jakaś „akcja” pt. „Bliźniak jest w ten, czy inny sposób ZAJĘTY”. Każdy ma coś do przerobienia. Ja akurat jestem wolna, ale Bliźniak jest księdzem, więc sytuacja jest właściwie z góry skazana na niepowodzenie. A jednak widać czarno na białym, że od pierwszych chwil coś się dzieje, że nasze drogi życiowe się po prostu związały w jeden wielki supeł i nie ma opcji żeby to się rozwiązało. Od samego początku wszystko wokół było „nienormalne”. „Nienormalne zachowania”, „zbiegi okoliczności”, „przypadki” itd. Takie rzeczy nie dzieją się codziennie. No i te wszystkie odczucia, które mi towarzyszyły i towarzyszą nadal. Magia i masakra w jednym :D

  9. Tak, czytałam o tym, że jest księdzem i sama nie wiem co bym z tym fantem zrobiła. Niemniej jednak podziwiam Cię za to, że potrafisz to wszystko przyjąć z takim spokojem, że się z tym godzisz.
    Na pocieszenie powiem Ci, że znam parę, w której On też był księdzem, a dzisiaj są szczęśliwym małżeństwem. Nie wiem jednak, czy są dla siebie Bliźniakami.
    Sama byłam w paru związkach, mając nadzieję, że będę szczęśliwa, ale za każdym razem czułam, że to nie to. Dzisiaj, kiedy coś jest na rzeczy wiem, że nic z tego nie będzie od razu uciekam – mam w sobie jakąś blokadę, która nie pozwala mi z kimkolwiek być. Być może, jak to wcześniej określiłaś, Bliźniak mnie nawiguje, Ciekawe, czy jeśli istnieje, ja nawiguję Go w podobny sposób :P

  10. Wiesz ile ja przeszłam żeby być teraz tu, gdzie jestem… O mamo… A i tak zdarzają się momenty, gdy w myślach wypowiadam ciche „DLACZEGO”… Na szczęście ostatnio coraz rzadziej i to mnie cieszy :)
    U mnie 2005 rok to był jakiś dziwny rok i od tamtej pory już sobie życia ułożyć nie mogłam. Nic się nie układało, jakby jakaś niewidzialna siła wszystkich potencjalnych kandydatów ode mnie odpychała. Myślałam nawet, że jakaś klątwa nade mną wisi ;) Taa, teraz już wiem, że to „klątwa Bliźniaczego Płomienia” :D hahaha
    A co do Twojego nawigowania go, to jestem święcie przekonana, że tak właśnie jest :) Efekt lustra :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.