Piorun i jest dziwnie

Ja rozumiem, że jestem „dziwna” i wszelka elektryczność dziwnie się przy mnie zachowuje od półtora roku, ale żeby od razu piorunami we mnie walić? ;D haha Teraz się śmieję, ale wczoraj nie było mi do śmiechu, gdy czekając na przystanku na tramwaj, tuż obok mnie w słup walnął piorun! Tak pertolnęło, że aż po trakcji iskry poszły! Ja i ludzie, którzy stali wtedy na przystanku, spojrzeliśmy się po sobie i nagle jedna pani ze łzami w oczach wykrzyknęła: Jezu! Jak ja się przestraszyłam! Dla rozładowania sytuacji zaczęliśmy się śmiać, ale wewnątrz wszystko mi się telepało… Doszło do mnie, że przecież przez te wszystkie akcje, naprawdę coś mogłoby się stać! Zawsze bałam się burzy, ale teraz będę się jej bała jeszcze bardziej… I choćby skały srały, to podczas burzy nigdzie się nie ruszam! „Nie wstanę! Tak będę leżał! la la la…” :D

A tak w ogóle, to coś się dzieje. Nie wiem co i nie wiem u kogo bardziej, ale coś na pewno. Jednak na dzisiejszą chwilę nie potrafię się kompletnie określić…

No i tęsknię… Bardzo tęsknię…