97 Komentarze

  1. Ja tylko pamiętam, że był to listopad 2010, a reszte, dat, godzin nie pamiętam choć pamiętam wszystkie tematy poruszane na każdym spotkaniu, każdy jej ruch, zachowanie, nawet w co była ubrana i jaki miała kolor włosów- choć zawsze kobiety mają do mnie pretensje, że fryzur i ubioru nigdy nie zauważam a u niej pamiętam pomimo upływu czasu. Także pamiętam wszystkie najdrobniejsze szczegóły oprócz czasu- czas przestawał wtedy istnieć, nie miał znaczenia.

  2. Rozumiem :)

    Gdybym zadala to samo pytanie mojemu P,pewnie powiedzialby:Mila Moja,szczesliwi czasu nie licza….Hehe.
    Wiem,ze mezczyzni przywiazuja mniejsza wage do dat,My kobiety jestesmy bardziej wrazliwe,Ja pamietam kazda.
    Ale,ze mam nowa fryzure,sukienke i nowy kolor paznokci,P zauwazal to od razu !

  3. U mnie 17.02.2013, czyli 7 :) Poza tym ja jestem numerologiczną 7 i on też. Nasze miesiące i dni urodzenia, to taka fajna przeplatanka liczbowa, bo moja druga liczba z dnia to liczba jego miesiąca, a druga liczba z jego dnia, to liczba mojego miesiąca :D

  4. ja 33/6; ona 30/3
    suma drogi życia 9, suma dnia spotkania 9
    do niedawan byłem przekonany że spotkaliśmy się w lutym ale gdzieżby ponad tydzień temu dotarłem do prawidłowej odpowiedzi i był to 01.03
    w okresie kiedy ją goniłem a ona uciekała i już rady nie mogłem sobie dać z tym wszytskim. Wpadłem na „genialny” pomysł, że skoro ucieka i nie chce ze mną pogadać a ja jej tak bardzo chce coś powiedzieć to napiszę do niej list. List pisany wierszem z którego kipiała Miłość przez duże naprawde duże M. Ręka pisała moja ale słowa były gdzieś z góry, sam takich nie wymyśliłby. Wogóle jak coś gdziekolwiek i kiedykolwiek pisałem do niej do jakby wychodziło za wszelkie ramy jakie wcześniej znałem.
    Noi zaplanowałem jak rasowy „chaser”, że choćby nie wiem co się działo to jej to przekaże. Łatwo nie było, uciekała przede mną kilka dni a ja niestrudzenie każdego dnia kiedy tylko mogłem próbowałem jej to przekazać. Noi w końcu choć wiatr dmuchał prosto w oczy i wszytsko mówiło żeby tego nie robić ja jej to przekazałem.
    Wypadło na 13 dzień miesiąca a suma tego dnia wyszła również 13.
    Po tych trzech latach wiem że wszystko co się wtedy stało nie było w tym jej winy, choć sytuacja która się wytworzyła fizycznie oddaliła nas od siebie, ja byłem przekonany że ona mnie nie chce, a było zupełnie odwrotnie a ja nigdy nie przestałem jej kochać. Dużo czasu mineło zanim zrozumiałem jej zachowanie, wtedy. Kocham ją i jestem przekonany, że w skryciu serca ona kocha mnie największą miłością jakiej do tej pory nie czuła.

  5. Mauro, strasznie mnie wzruszyło, to co napisałeś. Aż ze łzami w oczach spojrzałam w okno… Nie wiem czemu tak zareagowałam…
    A powiedz mi, co twoja Bliźniaczka zrobiła, gdy otrzymała od Ciebie ten list?
    Mnie już od jakiegoś czasu prześladuje opcja „LIST”. Ale nie wiem, czy on coś do mnie napisał i to po prostu trzyma na dobry moment, czy to może ja coś do niego napiszę. W każdym bądź razie miałam nawet dziwny sen, który sugerowałby, że on coś napisał albo ja to zrobię. Było w nim mnóstwo zapisanych i niezapisanych kartek… Po tym śnie przez cały dzień dostawałam znaki o liście. Normalnie prawie na każdym kroku.
    Dziś we śnie też, mój Bliźniak bawił się jakąś kartką i uśmiechał się nieśmiało. Nie wiem o co chodzi, ale pewnie wyjaśni się w najmniej spodziewanym momencie ;)

  6. Ja do swojej bliźniaczki wysłałem dokładnie sto listów( mailowo), ale nie było w tych listach wiele o uczuciach itp. a postanowiłem w nich relacjonować co się u mnie dzieje w życiu, często były to listy przepełnione smutkiem ale tez radością i nadzieją, po części przez te listy jakoś dojrzewałem, to był początek do decyzji o zmianach w życiu. No ale pewnego dnia przestałem pisać, nawet nie wiem czy ona te czytała, w końcu mogła jednym kliknięciem to kasować. Co ciekawe choć te listy były dla mnie bardzo ważne, wszystkie je straciłem, a to komputer siadł, a to z mailem się coś stało itp., także jeśli ona je ma zapisane to jest jedyną posiadaczką, części mojego życia w piśmie.

    Taryn, ja ciebie nie będę namawiał do napisania 100 listów :-D, ale jeśli wyślesz bliźniakowi choć jeden i to pisany pismem odręcznym to na pewno się nie pogniewa, wręcz przeciwnie.

  7. Ja chciałabym otrzymać taki list od BP… Wszystko by sie w końcu wyjaśniło… Dobrze zrobiłeś ! :)

  8. My pierwszy raz się spotkaliśmy w noc sylwestrową 31.12.2013 czyli 4 (ja jestem numerologiczną 4 on 33 )uciekłam wtedy z domu, zostawiając córkę pod opieką męża. Miałam dość kłótni i spędzania takiego dnia rycząc w poduchę. Wspomniałam o tym bliźniakowi.. a ten że za chwilę sprawdzi o której ma pociąg i przyjedzie. Bałąm się jak cholera. A gdy tylko się zobaczyliśmy i padliśmy sobie w ramiona czułam tylko błogi spokój i ogrom tego uczucia. To była najcudowniejsza noc sylwestrowa jaką miałam od lat. To nic, że spędzona na mrozie, szwędając się po mieście.. ale z nim! Tuląc się do siebie albo trzymając za ręke.. najcudowniejsze uczucie. A życzeń które złożył mi o północy chyba nigdy nie zapomnę.. takie cichutkie.. wyszeptane na uszko… aż brakło mi słów, świat wirował przed oczami a w środku we mnie byly fajerwerki takie jak na niebie i powiedziałam tylko „wzajemnie” :) Na pożegnanie dostałam buziaka w czółko … mmm rozpłynęłam się :) Te 6 godzin minęło dosłownie jak sekunda, zatraciliśmy całkowicie poczucie czasu. To nic, że po powrocie w domu miałam znów kłótnię, wszystko jakby działo się zupełnie obok.. liczył się tylko on.

    A znaki.. one nie kłamią ;) Warto iść ich tropem…:) To cenne wskazówki.

  9. Naprawdę dojrzewam do tej decyzji ;)
    Boję się tylko jednego, że list wpadnie w niepowołane ręce i będzie lipa…

  10. Historia jak z filmu romantycznego :)
    A co do znaków, to prawda. I to serio, serio :)

  11. :)
    Lista dałem jej zapakowany w kopercie.
    Nie otworzyła go przy mnie bo akurat wsiadała do środka lokomocji :) a w sumie to musiałem ją na chwile poprosić aby wyszła na zewnątrz :) k… co ja wyprawiałem :)
    Zdążyłem ją tylko tyle poprosić aby zostało to między nami i się zgodziła.

    Wierzcie mi że siła była ogromna i dobrze, że nie dałem jej całego listu bo mogli by mnie zamknąć do czubków. Dałem jej 1/3 całości, ta która była o Miłości, 2/3 reszty która była o Związku dusz tak to wtedy nazywałem sobie (o BP nie miałem pojęcia) zostawiłem dla siebie. Ten list był jak uderzenie komety w jej świat. Choć wcześniej pisała do mnie a ja do niej, choć puszczała mi spojrzenia a ja jej, to i tak to co napisałem rozpieprzyło cały nasz świat. Przyznaje troche postawiłem ją pod ścianą.

    Bezpośredniej reakcji nie widziałem ale napewno się wystraszyła (młodziutka jeszcze była :)). Bo choć ją poprosiłem żeby nie mówiła i słownie i w jednej z fraz listu wyjaśniając dlaczego to i tak emocje i troska o mnie wzieły góre. Wydaje mi się że myślała, że chce sobie coś zrobić, i szukała pomocy na zewnątrz relacji.
    Sami możecie się domyśleć, że nam jest ciężko jak nie wiadomo o co chodzi a co dopiero ktoś z zewnątrz jak się o pewnym fragmencie relacji dowie.
    Noi ta osoba też nie wytrzymała ciśnienia.
    Na trzeci dzień po tym wszystko wyszło choć wydaje mi się, jak to teraz na trzeźwo kojarze ona jeszcze próbowała ratować sytuacje.
    Więcej osób się o tym dowiedziało.
    Zrobili nademną sąd i konfrontacje z nią.
    Ona wszytskiego się wyparła, nie powiem że w żywe oczy bo na mnie nie patrzyła. Spokojnie powiedziała że to nieporozumienie, ja też przyznałem że nieporozumienie. Choć „wielki sąd” liczył że wypre się miłości do niej do się przeliczył. Powiedziałem tylko tyle że bardzo ją przepraszam za swoje zachowanie i już nie będę do niej pisał. Nie wyparłem się listu ani niczego co zrobiłem, wszem i wobec się przyznałem do każdego zdania które napisałem i do każdego kroku który podjąłem w związku z tą sytuacją.
    „Wielki sąd” poprosił ją aby ona powiedziała mi, (nawet nie wiem co) że niby coś miała mi do powiedzenia. Powiedziała że nie ma nic więcej. (wogóle się nie odzywała praktycznie)
    Na końcu zostawili nas samych.
    Nie trwało to długo jakieś dwie, może trzy sekundy. Wyszła bez słowa, nie spoglądając na mnie.

    Przyznaje że dzień sądu to był najgorszy dzień mojego życia. Przyznaje że kilka godzin przed sądem dałem się zastraszyć, grożono mi pobiciem, śledzeniem, straszono że mam jakieś zdjęcia. Masakra :)
    Ona akurta nie ma z tym nic wspólnego inne osoby czynnie zaiteresowały się tą sytuacją, że tak powiem z własnej inicjatywy. W tamtych dniach byłem za słaby aby wytrwać.
    To wszytsko mnie złamało.
    Wiem że ona tego też zaczeła szybko żałować, bo wiele razy próbowała po tym zbliżyć się do mnie ale ja jej nie dopuszczałem bo byłem przekonany że chce się mną pobawić.

    Nie powiem że List jest czymś złym ale dobrze jest go wywarzyć a w przypadku runnera dobrze go kilka razy przemyśleć i zbytnio nie naciskać.

    Suma summarum :) Jestem dumny z siebie że wtedy akurat w ten sposób wyznałem jej Miłość. W liście tym było dużo o nieskończoności i się nie myliłem :)

  12. O rany… Niesamowite! Ale akcja w ogóle… Nieźle…
    I zobacz i trwasz dalej i jesteś dzielny i rośniesz w siłę.
    Ważne, że ona WIE.
    Będzie dobrze :)

  13. Tez bardzo chcialabym do niego napisac,ale sama nie wiem co…
    Tak bardzo mi go brakuje,od rana czuje straszna tesknote za nim.
    Chcialabym pocalowac jego szyje,ugryzc w ucho,przytulic sie do niego.
    Tak bardzo chcialabym wiedziec co On mysli.

  14. Jezeli On czuje to co Ja,to dlaczego po prostu nie napisze,dlaczego to Ja wiecznie wyciagam reke,a On ja odrzuca :(

  15. Marta, ja się starałem o bliźniaczkę przez 4 lata, robiłem co mogłem i nawet nie dostawałem, żadnej odpowiedzi, całkowite milczenie, albo czasem złość z jej strony, dlatego trzeba odpuścić bo gonitwa za bliźniakiem nie ma sensu- to nic nie da a nawet bliźniak będzie jeszcze bardziej uciekał. Tylko zaprzestanie gonitwy może spowodować, że bliźniak kiedyś powróci no albo wybierze własną drogę i zniknie na zawsze. Też myślałem, że jeśli będę o nią się starał/walczył to zobaczy, że mi na niej bardzo zależy, wróci i będziemy razem no ale to nie prawda. Bliźniak, który ucieka ma własną wolę, na którą nie mamy wpływu, dlatego to jeśli na prawdę kocha i jest to miłość bliźniacza to sam powróci pewnego dnia. A w między czasie trzeba żyć, zmieniać w życiu to co jest do zmiany no i co chyba najtrudniejsze nauczyć się żyć z tą świadomością, że gdzieś tam jest nasza idealna miłość, choć jej nie ma przy nas. Ja myślę o swojej bliźniaczce codziennie ale uważam już to za coś normalnego/ codziennego i żyję z tymi myślami, snami o niej wykonując zwyczajnie codzienne obowiązki.

  16. Fil ma rację z tym odpuszczeniem.

    A od siebie to myślę że na to ostatnie Twoje pytanie to powinnaś poszukać odpowiedzi w sobie. I napewno jeżeli nie od razu to za jakiś czas ją znajdziesz.

  17. Hmm.. to nie takie proste… odpuścić… puścić wolno. Ja też starałam się normalnie funkcjonować, choć tęsknota za bliźniakiem zrżerała mnie od środka. Udawało się jakoś, do dziś… i znów coś we mnie pękło… miałam ochotę do niego zadzwonić i powiedzieć ” Ty durniu jeden – KOCHAM CIĘ” … to ON mi tak mąci … czuję, że znów mu nie wyszło z inną kobietą i chce wrócić… nie wytrzymam tego dłużej :( Każdy dzień bez niego dłuży mi się w nieskonczość, a minęło 3 tygodnie od czasu jak milczymy do siebie.. zwariuję…….. jeszcze do tego znów mam ten dziwny ucisk w klatce piersiowej… jakby ktoś położył na niej 100kg odważnik……i czekam sobie aż to wszystko przejdzie i wróci do normalności.

    Niby brnę do przodu, ale co chwilę coś mnie zatrzymuje albo cofa … czasami już nie mam siły na walkę z tym uczuciem… ale wiem, że nieważne co bym zrobiła nie pozbędę się go nigdy i muszę nauczyć się z tym żyć…

  18. Wiem,ze macie racje,Ja tez w glebi serca to wiem,ze powinnam odpuscic i dac mu spokoj,ale cierpliwosc to cos czego dopiero sie ucze,pozatym ciezko jest mi wyobrazic sobie zycie bez niego.On jest moja pierwsza i ostatnia mysla,brakuje mi go bardzo,najgorsza jest ta pustka w sercu,jak mam z tym zyc,jak ja zapelnic?
    Nie da sie,po prostu musze nauczyc sie z tym zyc.

    Dziekuje za wasze wsparcie :)

  19. TFlegma, oczywiscie ze odpuszczenie nie jest proste, jest ogromnie trudne, u mnie dojscie do tego aby odpuscic trwalo cztery lata a gdy powiedzialem sobie ze odpuszczam to dostalem ucisku na klatke piersowa, fizyczny bol serca, bezsennosc i przerazajacy smutek i to wszystkie obiawy trwaly przez siedem dni a skonczyly sie gdyy juz totalnie wyczerpany tym wszystkim siodmego dnia w srodku nocy powiedzialem w myslach do blzniaczki ze ja kocham i zawsze tak bedzie ale teraz musze odpuscic i w tej chwili wszystkie obiawy minely.
    Mysle tez ze o tyle mi bylo troche latwiej odpuscic bo mojej blizniaczki nie widzialem od bardzo dawna i juz raczej nie zobacze bo niedawno wyszla za maz. Choc pomimo odpuszenia czyli starania sie o nia i tak mysle o niej codzienie, pojawia sie w moich snach i czuje jej obecnosc ale nauczylem sie z tym zyc i choc to trudne doswiadczenie to ciesze sie ze mnie spotkalo..

  20. Nie da się życ bez bliźniaka koniec i kropka! To nie jest życie .. to egzystencja. Nic i nikt nie wypełni tej pustki i nic nie ma takiej mocy żeby o nim nie myśleć. To niewykonalne i już! Możemy próbować „normalnie” żyć… ale on zawsze będzie szedł z nami, każdą drogą. Nawet wtedy jak jest fizycznie z dala od nas.

    Pobeczałam trochę w poduchę… i nagle w głowie słyszę jego głos.. „nie płacz maleńka..wszystko będzie dobrze” .. był tak realny… jakby stał obok .. jestem ciekawa czy on też tak intensywnie odczuwa tą tęsknotę.. bo ja już głupieję, wariuję……. a myśli …krążą wokół niego 24h na dobę. Czasem chciałabym tak zapomnieć i nie czuć…

    Zastanawiam się nad myślami… czy też są jakimiś wskazówkami czy to chore wytwory mojej wyobraźni. Często go w nich widzę jak na mnie czeka w różnych miejscach albo słyszę jak mnie woła…

    No nic.. trzeba się wziąć w garść i dalej do przodu ;)

  21. Chcialabym mu to kiedys zaspiewac do snu…

    I could stay awake just to hear you breathing
    Watch you smile while you are sleeping
    While you’re far away and dreaming

    I could spend my life in this sweet surrender
    I could stay lost in this moment forever
    Well, every moment spend with you
    Is a moment I treasure

    I don’t wanna close my eyes
    I don’t wanna fall asleep
    ‚Cause I’d miss you, baby
    And I don’t want to miss a thing

    ‚Cause even when I dream of you
    The sweetest dream would never do
    I’d still miss you, baby
    And I don’t want to miss a thing

    Lying close to you
    Feeling your heart beating
    And I’m wondering what you’re dreaming
    Wondering if it’s me you’re seeing
    Then I kiss your eyes and thank God we’re together
    And I just wanna stay with you
    In this moment forever, forever and ever…

  22. A u mnie już półtora miecha, ani widu, ani słychu ;) W rzeczywistości oczywiście, bo na planie duchowym, to się cały czas coś dzieje i nie ma chwili żebym go nie czuła, czy nie rozmawiała z nim. Śnił mi się dziś. Sen dość dziwny, bo moja mama do mnie powiedziała we śnie: no kochana, zostałaś upatrzona i wybrana :)
    A on siedział przy stole, bawił się jakąś kartką i nieśmiało się uśmiechał :D
    A co do tego, czy da się żyć bez Bliźniaka, to hmm, no wiesz, jakoś żyjemy ;) hehe

  23. Musisz przestać uważać go za priorytet. On jest tylko bonusem i gratisem w tej grze. Wygraną jest Twoje nowe życie po zmianach, które się w Tobie dokonają dzięki niemu. Odwali kawał dobrej roboty, a nawet Cię nie tknie ;)
    I wróci dopiero wtedy, gdy będziesz na to gotowa i gdy on będzie gotowy. Nic na siłę. Żadnych dróg na skróty. I co najważniejsze, wszystko w swoim czasie.

  24. Żyjemy .. ale jak? przez niego zostanę chyba starą zgorzkniałą babą :D Wiesz… kto raz tego doświadczył i wie, że można fruwać dosłownie i w przenośni, czuć taką bliskość, jedność… będzie za tym tęsknił. I nikt inny nie wypełni tej pustki tylko sam bliźniak. Nie wiem, jak można się z tym pogodzić. Wszystko co się dzieje normalnym życiu to tylko namiastka tego co nas spotkało, albo błyskoty których unikam jak ognia. Wiem, że można czuć, przeżywać i widzieć więcej i kocham go… kocham… przy nim nawet pranie skarpet byłoby najcudowniejszą rzeczą pod słońcem… a tak pralka nie chce się zmienić w kosmiczną rakietę pożerającą skarpetki i teleportującą je w inny wymiar ;) jak giną to giną zwyczajnie.. ot taki przykład ;)

  25. No ja wiem o co Ci chodzi. Ale też wierzę w to, że można w miarę normalnie żyć. Jednak niestety nie wierzę, że można na luzaku żyć obok kogoś, kto Bliźniakiem nie jest. Tego zdania na obecną chwilę nie zmienię. Za dużo mam dookoła dowodów na to, że NIE MOŻNA. Ktoś komu to wychodzi, no to przepraszam bardzo, ale na Bliźniaka gotowy nie jest. Takie mam zdanie, ale szanuję fakt, że ktoś może mieć inne :) Chcą? Niech doświadczają :) Prędzej, czy później i tak ogon podkulony i dołek ;) Albo wyjdzie jakaś krzywa akcja z „błyskotem” w roli głównej, która rozjaśni co nie co :D
    Tak samo jest z nagłymi przypływami stanów euforycznych: och! jestem taka szczęśliwa/szczęśliwy! och, kocham tak bardzo! och, och, och!
    Zawsze po takim czymś jest taka pauza i zaczyna być źle, bo ego znowu się ładuje drzwiami i oknami. Także zawsze na takie coś patrzę z przymrużeniem oka. Wiele razy obserwowałam to u siebie, dlatego wiem, jak to działa.

  26. No właśnie, w odpuszczeniu nie chodzi o to aby zapomnieć bliźniaka, znaleźć sobie kogoś innego itp. chodzi o to aby nie gonić na siłę za bliźniakiem bo wtedy ranimy i jego i siebie, a obie strony muszą chcieć i być gotowe na kolejne spotkanie.

    Mnie też żadne inne kobiety w ogóle nie interesują bo codziennie myślę o bliźniaczce i wiem że takiej drugiej kobiety nie spotkam. W tym wszystkim chodzi o to aby po prostu nie zwariować i naprawić to w życiu co się ma do naprawienia. Ja kiedyś rozmawiałem z psychologiem na ten temat bo myślałem, że zwariowałem ale sam psycholog z powagą potwierdził, że nie zwariowałem, że ta osoba była i jest nadal dal mnie bardzo ważna i że to nic złego myśleć o tej osobie, choć o tematyce bliźniaczych płomieni w tej rozmowie nie było mowy. Także spotkało nas wszystkich coś wyjątkowego i bardzo trudnego zarazem, ale będzie dobrze :-D. Chciałbym wszystkim dać gwarancje, że każdy z nas w końcu zejdzie się z bliźniakiem no ale niestety nie mogę, trzeba w to mocno wierzyć

  27. Zgadzam się. I trzeba przede wszystkim zrozumieć i pogodzić się z pewnym faktem, a mianowicie z tym, że to, iż spotkaliśmy w tym życiu Bliźniaka nie daje nam gwarancji na to, że w tym wcieleniu się z nim zejdziemy. Czasem spotykamy Bliźniaka tylko po to, aby się przebudzić i zacząć pracę nad sobą. To może ciągnąć się przez kilka wcieleń w zależności od tego, jak dużo mamy do przerobienia.
    Pokochajcie i zaakceptujcie najpierw siebie. Nauczcie się być ze sobą i korzystać z tego, co jest w Was od zawsze.
    Problem większości z nas polegał lub polega na tym, że ZA BARDZO chcieliśmy lub chcemy fizyczności i ziemskich uciech z Bliźniakiem. Zawsze ego chciało i ego miało. I nagle ego napotkało mur, którego ani obejść, ani przesunąć nie można. Nic nie można, bo dla wszystkiego jest odpowiedni czas. Trzeba to zaakceptować i nie wegetować, ale żyć naprawdę :)

  28. Powiem Ci że po tej akcji o której wczoraj wspominałem, tak mniej wiecej trzy lata temu, też zaproponowano mi abym poszedł do psychologa.
    I poszedłem, stanąłem przed drzwiami, przeczytałem tabliczkę i sobie pomyślałem po co mi psycholog przecież ja najzwyczajniej w świecie ją Kocham. I wtedy nie poszedłem troche się jeszcze wachałem przecież JA do psychologa. Dzwoniłem po paru psychologach i psychiatrach bo tak „życzliwe” osoby mi powiedziały że ta druga opcja będzie lepsza. Zadzwoniłem do psychiatry tak z nim chwile rozmawiałem a on mi mówi że przepisze mi lekarstwa, żeby mnie leczyć. Po tej rozmowie już wiedziałem że nigdzie nie pójde.

    Z perspektywy czasu żałuje że nie trafiłem na dobrego psychologa i z nim nie porozmawiałem. Samemu się jakoś wewnętrznie uspokoić jest niezwykle ciężko.

    Moja BP po jakimś czasie zaczeła studiować psychologie. Ciekawe czy to jej pomoże jakoś to wszystko zrozumieć. Cikawe czy poruszją temat bliźniaczych dusz na zajęciach :)

  29. Masz racje nie da sie żyć bez bliżniaka. Moja historia jest wyjątkowa a to wszystko trwa od ponad 7 lat. Spotkaliśmy sie przypadkiem w pracy i oboje doznaliśmy „porażenia piorunem” wtedy jeszcze nie wiedziałam, ze istnieje coś takiego jak milosc karmiczna. Po prostu wiedziałam, ze jest to moja połówka a niesamowite jest to, ze wiedziałam o tym od razu. Nie ukrywam było to trudne (oboje w związku małżeńskim) ale nie udało nam sie powstrzymać przed tym uczuciem. Nawiązał sie płomienny, cudowny romans…Było to tak silne, czułam sie przy tym taka słaba i te niedopowiedzenia, nie ogarnialam tego. Czułam, ze on mnie kocha a jego zachowanie nie zawsze było tego potwierdzeniem. Graliśmy przed sobą a raczej ja przed nim: twarda, zimną a w głębi serca kochalam, kocham go bardzo. Wiele by pisać…w pewnym momencie stchorzylam, wystraszyłam sie. Stwierdziłam muszę to zakończyć, muszę znaleźć lekarstwo…i znalazłam ale nigdy sie nie wyleczylam. Po drodze było wiele sytuacji, rozmów, kilka spotkań, dziwnych znaków. Zaczęłam zagłębiać temat. Była wizyta u tarocistki, która potwierdziła to jest karmiczne. Wiele książek, artykułów…Postanowiłam sie wyciszyć, odczekać bo czułam i czuje, ze kiedyś będziemy razem już na zawsze. Minęło 7 lat takiego zawieszenia…a teraz…no cóż wszystko jest na dobrej drodze;)
    Jezeli chcecie pytajcie, wiele przeszłam i wiem jakie bywa to trudne.

  30. Witaj :) tak o wiele bym chciała zapytać,bo twoja historia jest identyczna jak moja 7 lat w pracy ja nie od początku wiedziałam że ma coś się na rzeczy bo to przecież mój kierownik!ale jak zaczęliśmy patrzeć sobie w oczy to zaczęłam coś rozumieć,Często rozmawiamy,ale nigdy o tym co jest między nami,nigdy nie spotkaliśmy się sami!ale życie ostatnim czasem to dla mnie udręka,obydwoje w związkach ja mam jedno dziecko on chyba nie ma.To jak trudne relacje są między nami teraz to jest trudne do opisania.Moim największym problemem jest to że jest to dla mnie chore i nadaję się do leczenia chyba na głowę!mnóstwo snów ,blizniaczych godzin , znaków moje życie od dwóch lat ból a najgorzej że nie można z nikim o tym pogadać:(napisz mi coś więcej i dodaj wiary że to ma jakiś sens.Pozdrawiam,o to mój E-MAIL emili615@wp.pl

  31. Kochana, jak widzisz, ja sama się borykam z różnymi rzeczami. Nie znam leku na to wszystko, ani właściwiej drogi dla każdego z Was, bo każdy musi ją odnaleźć sam. Sam musi zrozumieć, sam musi to ogarnąć. Poczytaj sobie blog, poczytaj komentarze wszystkich osób tu zebranych, bo każda ta historia jest wyjątkowa i wiele wnosi w życie każdego z nas. Wspieramy się, przekomarzamy, dyskutujemy. Zachęcam Cię do włączenia się do naszej skromnej grupki wzajemnej adoracji ;) Pozdrawiam.

  32. Emili ja wiem jakie to trudne, dosłownie gonitwa myśli. Ja niejednokrotnie dawałam sobie spokój, myśle, ze on tez ale ciagle to wracało, jakieś sytuacje w których musieliśmy sie spotkać;) pamietam jak sobie obiecałam, ze to już koniec – postawiłam swoje życie na szali i w tym postanowieniu wytrzymałam rok i nawet oswoilam sie z myślą, ze on jest tylko miłym wspomnieniem, ze podjęliśmy w życiu inne decyzje za które powinnismy być odpowiedzialni…i co po roku nasze drogi sie skrzyżowały na szczeblu zawodowym. Miało to miejsce rok temu i od tamtej pory mamy kontakt głownie telefoniczny i bardzo sporadyczny. Było tez spotkanie na kawie gdzie mocno iskrzyło oraz kilka dni temu spotkanie sam na sam – na którym usłyszałam „czekałem na ciebie tyle lat…” Nastąpił wielki come back i zobaczymy co bedzie dalej:) Uważam, ze najważniejszy w tym wszystkim jest spokój i cierpliwość. Ja teraz jestem spokojna i mam nadzieje, ze tak pozostanie;)

  33. Ile razy ja sobie coś obiecywałam, że koniec, że to, że tamto i zobaczcie, gdzie dziś jestem ;) Cały czas przy nim i cały czas kocham i to się nie zmniejsza, a jeszcze bardziej się zwiększa. Przed tym nie ma ucieczki. To wraca w najmniej oczekiwanych momentach. Taki był plan ;)
    Montka, oby do przodu! :) Trzymam kciuki :)

  34. Dzięki Taryn:) :))) A tak w ogóle to zastanawia mnie czy u Was tez dzieją sie rożne magiczne sytuacje związane z bliźniakiem? Ja często czuje sie tak jakby on dosłownie przeszedł obok mnie, czuje jego zapach, obecność albo sny w których mówi do mnie, poza tym tzw urodziny godziny itd. Czasami mam wrażenie jakbyśmy sie ze sobą kominikowali poza werbalnie;) Boże tyle lat minęło, tyle sie zmieniło a my zaczynamy to wszystko od nowa:) jest to takie niesamowite. Poza tym co jeszcze zauważyłam, ze lubimy te same marki samochodów, mamy bóle migrenowe po czerwonym winie i posiadamy takie same gadżety.

  35. Mój bliźniak odszedł, zostawił, wybrał spokój..za bardzo bała się rzeczywistości, upiorów życia. Tak bardzo boli, że nie wiem co u niej słychać, tak paraliżuje, że jej nie mogę zobaczyć, dla pocieszenia chyba czasem słyszę..głos smutny, przytłoczony..wodzę oczami wyobraźni za nią, szukam, rozglądam się, śnię. I nie obchodzi mnie,że ego bierze górę, że chce teraz, natychmiast, już..jestem mu wierny i będe go wspierał..zgadzam sie być słaby i podatny na własne ego.
    Nie mam 20 czy 30 lat..jestem w związku, mój bliźniak niby też..od młodego chłopaka go szukałem, zawsze wiedziałem, że istnieje..i nie myliłem się.Spotkaliśmy się pierwszym razem i niebo rozwarło sie nad nami..Słońce było nam sprzymierzeńcem. Dziś..ech..te kolce róży tak poraniły nasze stopy..a jednak czekam..chciałbym za tego zycia się doczekać..inaczej wypada czekać po tamtej stronie..

  36. Przykro mi, że tak się stało, ale musisz być silny. Jak my wszyscy.
    A co do ego, to im dłużej będziesz je wspierał, tym dłużej będzie wszystko inne trwało, czyli Twoja przemiana, a co za tym idzie – powrót Bliźniaka.
    Możesz sobie mówić, że coś Cię nie obchodzi, możesz zgrywać buntownika robiącego na przekór, ale realia są takie, a nie inne. Albo coś zaakceptujesz i puścisz albo będziesz cierpiał. Nie buntuj się tylko zmieniaj siebie, zmieniaj świat.
    Dla pocieszenia powiem Ci, że wszystko od momentu pierwszego spotkania z Bliźniakiem, będzie szło tylko ku jednemu. Ku pozytywom. Ale od Ciebie zależy, czy osiądziesz na mieliźnie beznadziei i bólu, czy popłyniesz z nurtem rzeki w stronę słońca.
    Głowa do góry! :)

  37. Taryn, bardzo dziękuję za słowa..podświadomie czuję, że powinienem, tylko jakoś się na razie nie udaje. Za chwilę minie rok, a mi sie wydaje, że to było wczoraj. Czas potrzebuje czasu, bądź jakkolwiek to nazwać.
    Nieświadomi niczego ludzie nazywają to zdradą, kłamstwem, oszukiwaniem dotychczasowego życia, ludzi wokół mnie, nawet bliskich, ale nie ma to żadnego wpływu na moje postrzeganie tego, co czuję, kim jestem. Bezwarunkowo kocham i tęsknię za moim bliźniakiem.

  38. Wszystko w tej podróży ma swój boski czas i dzieje się wtedy i tylko wtedy, gdy powinno się stać.
    Coś się już zadziało i będzie się prało. Z Twoim, czy bez Twojego udziału. Przyszykuj się na emocjonalny roller coaster i trzymaj się mocno ;)
    Oczywiście zachęcam Cię do dzielenia się z nami swoimi doświadczeniami itd.
    Tu każdy przez coś przechodzi…

  39. Mauro, tak się składa, że jestem psychoterapeutą Gestalt, w 2001 roku spotkałam swojego Bliźniaka, dużo przeżyć na poziomie szóstej czakry, niedawno po 13 latach powiedziałam co czuję, nie jestem przekonana czy psychoterapia, czy psychologia może wiele tu pomóc. Mi bardziej pomaga to co Napisaliście tutaj – od kilku tygodni odwiedzam tą stronę i bardzo Wam Dziękuję no i się odważyłam też odezwać do Was.

  40. Witamy Cię w naszych skromnych progach :)
    Wspaniale, że zdecydowałaś się odezwać. Nie ma nic gorszego niż milczeć na ten temat i nie mieć możliwości powiedzenia o tym komukolwiek. Dlatego zachęcam do włączania się w nasze „dyskusje”.

  41. Witaj SK :)
    Też tak myślę, że dobrze zrobiłem nie poddając się np leczeniu farmaceutycznemu ? :)
    Ja też myślę że ten blog jest czymś najlepszym co mi pomaga zrozumieć w jakimś procencie to wszystko co się dzieje ze mną i wokół mnie.
    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.