Ego, postępy i podziękowania

Tak bardzo zawsze podkreślam działanie ego u Was, bo przede wszystkim siedzi ono nadal we mnie! Już nie tak jak kiedyś, ale śladowe jego resztki owszem. Nawet nie staram się tego ukryć pod pelerynką bycia super hiper kimś. Bo i po co to ukrywać, skoro prędzej, czy później to i tak wyjdzie, jeśli coś nie jest do końca załatwione. Szkoda czasu na próbowanie ukrywania czegokolwiek. Lepiej spożytkować ten czas na naprawianie siebie w celu bycia lepszą osobą. Do tego właśnie dażę. Nie chcę być kimś, kto za wszelką cenę chce wytknąć coś komuś, ani kimś, kto jest tak przepełniony pychą, że już nic poza czubkiem swojego nosa nie widzi. A tym bardziej nie chcę udawać przyjaciela żeby na kimś się wyślizgać w celu zaistnienia.
Jeżeli czujecie, że chcecie mi za coś podziękować, to bardzo miłe, ale podziękujcie przede wszystkim Bogu i sobie. Ja jestem tylko Jego narzędziem, które miało mu pomóc dotrzeć do Was z prawdą. Jestem z Was dumna, że dajecie radę z tym wszystkim. Nie jest lekki ten nasz krzyż, ale trzeba go trochę ponosić, żeby coś zrozumieć. Wam się to udaje, widzę postępy! Wzrastacie, a wraz z Wami wzrastam ja i dziękuję Wam za to, bo dzięki temu wszystkiemu, ja też się uczę i naprawiam swój świat.
Jeżeli wniosłam w Wasze życie choć odrobinę światła, to już jest to dla mnie bardzo dużo. To jest najlepsze podziękowanie :)
Tak naprawdę ważna jest droga, a nie cel :)