Bo przecież to takie normalne

No dobra. Siedzę sobie spokojnie w pracy. Skrobię artykuł i nagle odwracam się w bok i patrzę na ulicę, po której z naprzeciwka jedzie czerwona osobówka. No spoko. Ale nagle osobówka skręca w prawo, lewą stroną do mnie i moim oczom ukazuje się duży napis umiejscowiony z boku. I teraz najlepsze :D Ten napis to nazwisko mojego Bliźniaka :D :D :D Zrobiło mi się gorąco, parsknęłam śmiechem :D Mało tego, główna siedziba firmy jest w miejscowości, która jest totalnie związana z imieniem mojego Bliźniaka :D :D :D Taka sytuacja kochani :D Bo to takie normalne, że samochody z nazwiskiem mojego Bliźniaka, z miejscowości związanej z imieniem mojego Bliźniaka jeżdżą po ulicy, na której pracuję :D :D :D Tak :D :D :D

Motyl

Siedzę sobie wczoraj na sofie, skupiam się bardzo na myśleniu o Bliźniaku i nagle do pokoju wlatuje mi motyl… Patrzę na niego, a on w tył zwrot i wylatuje sobie, jak gdyby nigdy nic. W oczach pojawiły mi się łzy i ogarnął mnie spokój. Wiem, że to znak…
Motyl to symbol transformacji, zmian. A przecież, nie da się ukryć, że te zmiany zachodzą we mnie, w Bliźniaku, w świecie. Motyl zanim stanie się motylem przechodzi wiele zmian. Najpierw jest jajem, potem larwą, potem kokonem, a dopiero na końcu tym pięknym stworzeniem. My też musimy to przejść… Przechodzimy… I na końcu będzie pięknie, naprawdę pięknie.

John Irving – cytat

A co do miłości, to pamiętaj, że ukochanej osoby do niczego nie wolno zmuszać. Naturalne dla każdego z nas jest pragnienie, żeby kochany człowiek chciał tego, czego my chcemy; tak jak naturalne jest przekonanie, że wiemy, co jest dla niego dobre – ale trzeba hamować te naturalne odruchy, trzeba pozwolić ukochanej osobie żyć własnym życiem. Nie mamy większych praw wobec ludzi, których kochamy, niż wobec obcych.

- John Irving
„Regulamin tłoczni win”

2 tydzień bez Bliźniaka

No i mija właśnie 2 tydzień bez Bliźniaka. Niby nic, a wydaje się, że to już mega długo. Ale powiem Wam tak. Dobrze się czuję. Im bardziej to puszczam, tym mi lżej i tym więcej znaków dostaję :D Weźmy chociażby taki mecz. Jakie jest prawdopodobieństwo, że w jednym meczu będą grały dwie osoby, z czego nazwisko jednej, to xywka mojego Bliźniaka, a nazwisko drugiej, to nazwisko mojego Bliźniaka :D :D :D Czy to normalne? :D No nie powiedziałabym :D Śmiać mi się chce :D
W uszach nadal ten dziwny szum, a głowę nadal ściska niewidzialne imadło ;) Tu kłuje, tam kłuje, ale ten ciągły ból zniknął i tylko objawia się na kilka sekund, co jakiś czas. Dostałam dziś takich palpitacji, że aż pomyślałam, że jest gdzieś w pobliżu. Hmm… No w sumie przecież jest ;) Jest we mnie :)

Ernest Hemingway – cytat

„Nie czujesz, że moje serce jest twoim sercem?
– Tak. Nie ma żadnej różnicy.
– Dotknij mnie. Ja jestem tobą, ty jesteś mną i każde z nas jest całe drugim. I kocham cię, och, tak cię kocham! Czyż nie jesteśmy naprawdę jednym? Nie czujesz tego?
– Czuję – odpowiedział.
– Naprawdę.
– Dotknij mnie teraz. Nie masz już innego serca poza moim.
– Ani nóg, ani stóp, ani ciała.
– A jednak jesteśmy różni – powiedziała. – Chciałabym, żebyśmy byli zupełnie tacy sami. (…) A ponieważ już jesteśmy różni, cieszę się, ze ty jesteś Roberto, a ja Maria. Ale gdybyś kiedyś chciał się zmienić, zgodzę się z radością. Chętnie stanę się tobą, bo tak cię kocham.
– Wcale nie chcę się zmieniać. Lepiej, żeby każde z nas było tym, czym jest.
– Ale teraz będziemy jednością i już nigdy więcej czymś osobnym. – Potem dodała: – Chcę być tobą, kiedy cię przy mnie nie ma”.

- Ernest Hemingway

Rok i pięć miesięcy

Rok i pięć miesięcy. WOW, kiedy to minęło? Sama nie wiem… Tyle się wydarzyło, tyle zmian zaszło. Rzeczy, które jeszcze rok temu wydawały mi się nieprawdopodobne, właśnie się dzieją. Mówiłam, że nie przeżyję bez Bliźniaka, a jakoś żyję ;) Gdy w zeszłym roku zniknął mi w lipcu, a ja przeżywałam te najgorsze ze wszystkich możliwych momentów, to potem prosiłam Boga żeby to już się więcej nie powtórzyło. A co zrobiłam później? A nawet i kilka tygodni temu, o czym zresztą wiecie, bo pisałam… Że jednak dobrze by nam ta rozłąka zrobiła… Powiem więcej… Mimo wszystko – NIE ZMIENIĘ ZDANIA!
Wiecie Drodzy, natknęłam się dziś na pewien artykuł, gdzie było napisane, że ojciec poprosił internautów, aby przerobili zdjęcie jego zmarłej córeczki tak, aby tych wszystkich szpitalnych rurek nie było widać. Mała bowiem spędziła całe swoje króciutkie życie w szpitalu, podłączona do tych wszystkich aparatur i rodzice nie mieli okazji zrobić jej „normalnego” zdjęcia. Odzew był ogromny i to jest piękne. Dostał przerobione na różne sposoby fotki swojego dziecka, zmarłego już dziecka. Choć tyle…
I wiecie, to już nie pierwszy raz takie coś mnie uderza, że ja tu się przejmuję tym, że mnie głowa boli, że Bliźniak wyjechał, a na świecie takie tragedie się dzieją… Czym jest moje cierpienie i moje marzenie w porównaniu z cierpieniem i marzeniem rodziców tej zmarłej dziewczynki? Niczym! Cierpią, bo stracili dziecko, a ich marzeniem było mieć choć jedno „normalne” zdjęcie, na którym wyglądałaby na zdrową.
Oczywiście nie chcę tym wpisem pokazać, że moje, czy Wasze akcje są mniej ważne… Nie… Ale zechcijcie zauważyć, że te nasze cierpienia, to tak naprawdę nie jest koniec świata. Jak upadniemy, to możemy się podnieść i dalej trwać, wzrastać. A oni? Stracili swój mały świat… Dla nich to jest bezpowrotna strata, z której tak naprawdę nigdy się nie pozbierają, bo gdy traci się dziecko, to pozbierać łatwo się nie da… TO jest tragedia, a nie to, że nie widzimy żadnych ruchów ze strony Bliźniaka. Możemy nie widzieć ich jedynie gołym okiem, bo tak naprawdę one są, tylko że na poziomie duchowym.
Wyobraźcie sobie, że gdy to wszystko do mnie dziś doszło, to ból głowy przestał być tak bardzo uporczywy. Nadal słyszę szum i co jakiś czas czuję uciski, ale nic poza tym. Mało tego, jestem jakby naładowana jakąś energią i pozytywnym myśleniem.

Wprowadzam w swoje życie zasadę trzech „W” ;)
WYTRZYMAM. WYTRWAM. WYGRAM :)

A dookoła same znaki, znaczki, znaczusie ;) Wśród takich, które szczególnie utkwiły mi dziś w głowie był symbol nieskończoności na billboardzie i facet STRASZNIE podobny do Bliźniaka. Ale tak podobny, że aż się za nim obejrzałam! :D Poza tym wracając ze sklepu, mijając dwie starsze panie usłyszałam:
- Tak strasznie ubolewam nad tym, że on odszedł… Był taki dobry! 
Gdy padło imię Bliźniaka, pomyślałam sobie: widzisz, jak wszyscy za Tobą tęsknią…
I ja na czele ich wszystkich… Ech ;)
No, ale nie ma tego złego… ;)

P.S. Właśnie dostałam kolejnego SMSa od nagabywaczki :D „Osoba, którą kochasz, chce zmian!” HAHA :D No cóż, to niech zmienia :D Na zdrowie :D

Boli, uciska, szumi

Cały dzień było w miarę spoko. Luz psychiczny i jedynie uciski w okolicy czoła i szum. A na wieczór się zaczęło… No ja nie mogę… Wracają wspomnienia lipca 2013 r. Jedyne, co mnie wtedy uratowało od odcięcia se łba, to był powrót Bliźniaka… MASAKRA! Jak ja mam się skupić na czymś innym skoro skupiam się na tym, że mnie boli, uciska i szumi… Najlepsze jest to, że proszki przeciwbólowe na to nie pomagają! Jedyne, co mi naprawdę pomaga, to sen, no ale przecież nie będę uderzać w kimę za każdym razem…

Boże, daj mi siłę…

Kolejny dzień z bólem głowy

Wszechświat robi pranie. I to z wirowaniem! ;)
Dziś miałam jakąś mega jazdę… Od soboty boli mnie głowa, ale dziś ten ból przeszedł sam siebie. Myślałam, że w pracy padnę twarzą na biurko i nie wstanę. Mdliło mnie a na dodatek w czakrze korony miałam uczucie, jakby coś po mnie łaziło, albo jakby ktoś mnie tam smyział. Telefon świrował, radio świrowało. Coś unosiło się w powietrzu i wbrew pozorom nie była to burza… Gdy wróciłam do domu, zmusiłam się do obiadu, a potem po prostu padłam na łóżko i obudziłam się po 20. Czułam się zresetowana. Teraz jednak, gdy tak siedzę, znowu czuję mega zmęczenie, a jestem raczej nocnym markiem i zazwyczaj siedzę do późna.
W ogóle to, gdy się obudziłam, dostałam od razu SMS od jednej z tych nagabujących wróżek: Kocha Cię i pragnie spotkania! Milczy, bo myśli, że nie zasługuje na Ciebie.
Te pożal się Boże wróżki, to jedna wielka farsa, wiadomo, ale druga część tego SMSa bardzo mnie uderzyła, bo od jakiegoś czasu nie opuszcza mnie wrażenie, że mój Bliźniak właśnie tak myśli. W sumie, to ma prawo po tym, co zafundowałam mu w ostatnich tygodniach ;)
Poza tym miałam bardziej zwracać uwagę na znaki ;) No cóż, zobaczymy, co z tego wyniknie w najbliższym czasie ;)