Zrozumieć, puścić i kochać ponad wszystko

Im dalej, tym bardziej wszystko puszczam. Nie martwię się, że coś może nie wyjść, czy pójść nie tak, bo nie skupiam się na fizycznym połączeniu z Bliźniakiem. Nie czekam na to. Mam strasznie dużo planów dotyczących mojej osoby i chcę je wszystkie zrealizować. I nie ukrywam, że obecność Bliźniaka trochę by mi to uniemożliwiała z różnych powodów ;) Kocham go ponad wszystko, ale sprawy związane z moją osobą, z tą całą zmianą, hmm, no co tu dużo mówić, muszę przejść przez to „sama”. Muszę stanąć twarzą w twarz z moimi słabościami i z tym, co mnie uwiera, gdy patrzę w lustro. Dopóki to nie będzie załatwione, nic nie będzie załatwione. A niemiłosierny efekt lustra będzie dawał się również we znaki Bliźniakowi. Dlatego tym bardziej, czas na zmianę. Moja akceptacja samej siebie, to jego akceptacja jego osoby.
Nie umniejsza to w żaden sposób tej miłości. Kocham go, to niepodważalny i niezaprzeczalny fakt. Ta miłość jest we mnie i we wszystkim. Jest nieodłączną częścią mojego życia, częścią mnie. Kocham go i już i nie chcę niczego w zamian. Sama świadomość tego, że on istnieje, że jest prawdziwy i że poznałam smak tej prawdziwej, najprawdziwszej miłości, sam ten fakt jest cudem.
Moje obecne podejście do tej całej sytuacji trochę przypomina mi scenę z filmu „Sara:

Leon:
Nie wiem, czy tam dokąd pojedziemy znajdę pracę. Jestem leniwy. Szybko się zniechęcam.
Sara: Nie szkodzi.
Leon: Chyba jestem pijakiem. Będę pił codziennie i będę się z tego cieszył.
Sara: Skoro to lubisz.
Leon: Nie potrafię okazywać uczuć. Rzadko kupuję dziewczynkom kwiaty. Właściwie wcale.
Sara: Dobrze.
Leon: Potrafię ranić ludzi. Najbardziej tych, na których mi zależy.
Sara: Jestem cierpliwa.

I tak to właśnie wygląda :)
A w ogóle, to wiecie jak cudownie czuje się człowiek, który uwalnia się od „CHCĘ, ŻĄDAM, MUSZĘ” i coraz bardziej puszcza lejce, powtarzając, jak mantrę „NIECH SIĘ DZIEJE CO CHCE”? Normalnie WOW! :) Polecam każdemu :)

17 Komentarze

  1. Cześć Taryn,

    Nie wiem czy piszę w odpowiedzi odnośnie nowego posta, czy piszę w odpowiedzi na echo mojego dzisiejszego, przedchwilowego wybuchu beznadziejności, spadku sił i energii w to co robię, i na co pozwoliłam. A pozwoliłam sobie zakochać się, wpaść, wejść, zajrzeć, otworzyć to wszystko co we mnie było od dziecka i wołało, pisało w pamiętnikach, odmawiało innym chłopakom, rzucało w końcu w wir jedno-nocnych romansów, rzucało mną, doprowadzało do depresji i odmowy wszystkim, bo….nie widziałam ich oczu. To był główny powód, a może tylko przykrywka wobec mojego niezrozumiałego oporu, strachu, zachowań „nie moich” względem chłopaków vel. mężczyzn. Do momentu kiedy wszystko stało się jasne. Gdy go zobaczyłam, poczułam pierwszy raz od dawna, to o czym pisałam za dziecka i o czym marzyłam. Gdy go zobaczyłam, reszta ucichła. Gdy go zobaczyłam, poczułam pewność, że obojętnie co się wydarzy, Muszę do niego podejść, ja, która wstydzi się normalnego kontaktu z mężczyzną, zwykle tylko zgrywała się na pewną pod wpływem alkoholu, a w ciągu dnia, omijała ich wzrokiem lub zbywała twardą maską obojętności. Podeszłam. I po raz pierwszy w życiu, wiedziałam co mam zrobić, byłam po prostu sobą, nic więcej, nic mniej. A gdy spojrzałam w jego oczy, zobaczyłam tam wszystko to, czego wcześniej nie czułam, nie mogę tego opisać. Nie było fajerwerków, po prostu poczułam, że jestem….w domu.

    Czytałam w Twoich postach o runnerach, o goniących. Ja byłam goniąca. Teraz stanęłam. Koniec, nie mam więcej sił, więcej łez, więcej przekory, by spróbować w inny sposób, a nóż itp. Piszę, bo nie mam już sił domyślać się, czy on jest moim bliźniakiem, czy nie, nie mam już sił zaprzeczać obecności jego mimiki twarzy w mojej, jego słów pobrzmiewających w codziennych zmaganiach, pracy, zdarzeniach. Nawracających fragmentów naszych spotkań w aspekcie wydarzeń teraźniejszych i wszelkich moich słabości, wad i przywar. które widzę teraz z mocą, która mnie po prostu dziś, przytłoczyła. I napisałam. Bo nie mam już sił, wyobrażać sobie czegokolwiek już, bo chcę to po prostu oddać w ręce Kogoś, kto wie lepiej, kto mnie prowadzi, kto Rozumie. Napisałam już, nie wiem czy to opublikujesz, ale..sama nie wiem, czy on jest bliźniakiem czy nie, boję się tego, moich myśli, czuję, że już dość myślę, nie chcę więcej. Po prostu po wybuchu płaczu i tęsknocie, poczułam, że tu chcę napisać, u Ciebie, czego zwykle nie robiłam, tylko sobie czytałam. Dzięki, że mogłam tu się rozpisać. Pozdrawiam, Monika

  2. Cześć :)

    Dziękuję, że zdecydowałaś podzielić się z nami swoją historią.
    Jak zauważyłaś tutaj każdy przez coś przechodzi. Rozterki, wątpliwości, wszelkie euforie. Każdy jest na innym, jak my to nazywamy, levelu, czyli etapie. Chcąc rozwiać Twoje wątpliwości w kwestii „czy on jest Twoim Bliźniakiem”, to powiem tak: wsłuchaj się w to, co mówi Ci serce. Wiem, że na pewnym etapie bądź etapach, takie właśnie myśli się pojawiają i mimo, że rozsądek mówi jedno, serce za Chiny nie chce dopuścić do siebie tej myśli, że nie jest, bo wie, że to nieprawda. To jest takie dziwne uczucie, zakorzenione głęboko, głęboko. I choćby sytuacja była najbardziej „głupia”, irracjonalna, czy coś, to to uczucie i tak tam jest. Uczucie pewności, że on/ona jest naszym Bliźniakiem. Nie da się tego niczym podważyć. Nawet jeśli by stał naprzeciwko i pluł nam w twarz, to i tak miłość do niego/do niej byłaby silniejsza niż cokolwiek innego na tym świecie. A nawet jeśli na ułamek sekundy uda Ci się zaprzeczyć temu wszystkiemu, to po chwili dzieje się coś takiego, że szok. Wszechświat NIGDY nie da nam zapomnieć, co jest co.
    Bardzo Cię zachęcam do włączania się w nasze dyskusje i wymienianie się doświadczeniami :) Tu każdy z nas od każdego się uczy. A jeśli krytykujemy, to tylko i wyłącznie konstruktywnie, a nie po to żeby komuś dopiec, czy kogoś zranić. Czasem dobry kop nie jest zły i może na wiele rzeczy otworzyć oczy.
    Pozdrawiam :)

  3. Haha:)
    Właśnie mi się przypominało, że kiedyś odbyłam taką idiotyczną rozmowę z BP – zobaczcie jak działa efekt lustra i jak świetnie można go odwrócić!
    ON – hmm źle się zachowalem, nawet nie pomyslałem, że powinienem inaczej
    Ja – Nie szkodzi, może to i lepiej
    On – Ale nawet nie przyszło mi do głowy, wyszło chamsko
    Ja- daj spokój nic takiego nie było potrzebne
    Po chwili spojrzał ze zdumieniem i pyta – Co Ci jest?
    Ja – ale że co?
    On- dlaczego mnie nie krytykujesz?
    Ja – bo nie sądzę żebyś zrobił coś źle. Ja o tym pomyślałam.
    On – A ja widzę, więc się skrytykowałem zanim Ty to powiedziałaś.
    Ja – To następnym razem pomyślisz, a teraz ja to załatwiłam i jest ok.
    Zdumienie na jego twarzy – bezcenne! <3

  4. witaj:)

    coz, wlasciwie co chwila wychodza pewne rzeczy do uzdrowienia, ale tak ma byc, ja dzisiaj mialam pewna lekcje i zostalam pochwalana:) to byla pokusa w postaci mezczyzny:) wydzwanial od rana, ale ja nie odbieralam w nadzieji ze juz wiecej nie zadzwoni, zreszta mam chyba jeszcze maly problem ze slowem NIE:) poza tym kiedy czlowiek sie nudzi, traci nadzieje, jest niecierpliwy bo BP np. sie nie odzywa itp to czasem po zlosci ma ochote na chwileczke zapomnienia , niekoniecznie w kwestii damsko-meskiej. Tak bylo dzisiaj, przez sekunde mialam ochote spotkac sie z nim, dlaczego nie?Jestem wolna, dojrzala, nic mnie nie trzyma, ale…no wlasnie!Ale czy chcialam stale powtarzac te same wzorce? czy satysfakcjonuje mnie relacja chwilowa? zeby bylo, byle jak i z byle kim? moze to za ostro powiedziane ze byle kto, jednak wiadomo o co chodzi…odebralam w koncu telefon i stanowczo powiedzialam ze nie jestem zainteresowana dalsza nasza znajomoscia. Tak poznalam go dawno temu, ale przewijal sie rzadko i to w przyplywach zwatpienia w relacje z BP:(Mimo ze relacja z BP jest podobna do twojej i innych osob z forum to jednak dzisiaj doszlo do mnie dobitnie ze zwiazki krotkotrwale to nie moja specjalnosc:) Zreszta rowniez ostatnimi czasy mialam swietny przyklad z ktorego wyciagnelam wnioski, ze typowe zauroczenie trwa okolo 3 miesiecy:) i naprawde nie warto w tym czasie gubic sie, jesli czlowiek jestw relacji stalej, jesli naprawde kocha! to mija, ta pokusa mija a przeciez mamy tych pokus setki na codzien:)ot takie doswiadczenie – czyli tez udalo mi sie uniknac zatracenia:)Po dzisiejszej odmowie bylm troche zdenerwowana i nadle poczulam mrowienie z lytu glowy:))od razu wiedzialam ze to moj BP, ze spodobalo mu sie to co zrobilam, ze jest zadowolony!:)potem poszlam do kuchni myslac o tym i znowu poczulam to mrowienie:)
    Kazdy wie jakie jest samopoczucie po pustych razach:(i niby potem juz sie o tym nie pamieta jednak wplywa ogromnie na psychike, zupelnie jak usuniecie ciazy, te wypierane emocje zepchniete w podswiadomosc dadza o sobie znac w najmniej oczekiwanym momencie a wtedy moze bolec podwojnie
    pzdr

  5. I to jest właściwa postawa:) Oddaj to Bogu i niech się toczy! Witamy kolejnego Płomyczka :)

  6. Tak trzymaj Taryn, jestes na dobrej drodze i masz racje ze to powinna byc jeszcze taka podroz samotna do osiagniecia wyznaczonych celow bo nikt inny nigdy nie zrozumie w pelni czego tak na prawde pragniesz. Przynajmniej po sobie widze, ze ja zmieniajac siebie, wyznaczajac nowe cele musze czasem se skupic czy zamknac sie na chwile w sobie i skupiac sie na celu bo jesli tego nie zrobie zawsze znajdzie sie wiele „poczciwych” osob ktore beda nawracac na swoej jedynie „sluszne” myslenie. Dlatego ta cala podroz dot. Blizniakow trzeba odbyc samotnie w glab samego siebie aby sie moc zmienic czy ewentualnie kiedys zwiazac sie na nowo z blizniakami. Ale na prawde warto chocy bie wiem jak trudno bylo :-)

  7. Cześć…:)

    Poczułam się jak na ostrym dyżurze, bo odpowiedź przyszła szybko niczym karetka pogotowia, w tym przypadku na oddziale kardiologicznym….jakoś tak mi lepiej się zrobiło, jak zobaczyłam odpowiedź…Dziękuję za wkład z Twojej strony w moją i wskazówki, chyba się przydadzą, to tak jak kolejny drogowskaz na drodze:)

    Zabieram to pod uwagę co się będzie działo, bo…być może jest tak, że miałam się odważyć i napisać, być może…uwierzyć, pomimo bólu, wątpliwości i nie tylko.

    DZIĘKUJĘ ZA MIŁE PRZYJĘCIE:)

    Pozdrowienia i dobrego Dnia!
    Monika

  8. Cześć Twiny:)

    Jak się zaskoczyłam, że są odpowiedzi:))
    Dziękuję Twiny! Wierzę, że będzie i jest to na dobrej drodze…i jeśli jestem też Płomykiem, a to były honor..to Witam w całej mojej Płomienności oraz serdecznie:D

    Modapiore

  9. Bo u nas tutaj, to jest prawie tak, jak w tym serialu „NA SYGNALE” :D Jest „wezwanie do pacjenta”, to jedziemy z tym koksem ;)
    A poważnie mówiąc, to tutaj zawsze znajdzie się ktoś, kto Ci odpowie na Twoje wątpliwości, kto wniesie trochę światła. Nikt nie zostaje bez odpowiedzi. Jak nie, ja, to na pewno ktoś inny odpisze :) Jesteśmy taką grupą wsparcia i możesz na nas liczyć :)
    Obserwuj siebie, reakcje swojego organizmu i tego co się dzieje dookoła. Wszędzie są jakieś znaki, wskazówki. Wiele rzeczy z przeszłości nagle wychodzi na światło dziennie i masz tzw. „AHA moment” i dochodzi do Ciebie, że coś co niekoniecznie fajnie wyglądało kiedyś, teraz nabiera nowego znaczenia i jest naprawdę istotne w Twojej drodze :)
    Pamiętaj, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a przypadki i zbiegi okoliczności nie istnieją ;) Jest tylko plan, którego kolejne części realizują się w odpowiednim czasie :)

  10. Cześć:)

    Przemyślałam sobie trochę z Twojej noty. Decyzja, jaką podjęłaś, prawdopodobnie nie należała do najłatwiejszych, a samo jej podjęcie, nie znaczy, że nie będzie właśnie trudniej, przynajmniej przez pierwsze kilka miesięcy, no właśnie, zgadzam się, że to trwa…u mnie było ciężko, bo to są takie dwa bieguny, i tu i tu jest bliskość, ale ta bliskość „jednorazowa” właściwie jest taką formą nienasyconego, nieodwzajemnionego partnerstwa..imitacją, kuszącą, bo….tak naprawdę jest ucieczką…i nic z tym złego, to jedynie coś co jest znakiem, sygnałem, który mówi (jeśli to przeszkadza, a z niewiadomym powodów, kolejny raz wchodzi się w taką relacje): Hej Mała, to ja Twoje ciało, ja tu jestem, potrzebuję ciepła, uczucia, miłości…już długo uciekamy, może jednak tym razem (i tu nie dają Ci spokoju wyrzuty sumienia), wyluzujemy i naprawdę zadbasz o mnie? Zjedzmy pełnowartościowy posiłek, zamiast przekąski w McDonaldzie…okey? Proszę…

    Ale to odbiega od tematu Bliźniaków.
    W każdym razie wspieram Cię w decyzji! Witaj raz jeszcze:)

  11. Hej:)

    Wchodzę dziś tutaj i nabrałam ciepła, wiesz, wskazówki, które otrzymałam od Ciebie, są bardzo na czasie, ciekawe:)
    Dziękuję za nie, czuję się też jak ta „kroplówka” spokojnie się przelewa do mojego organizmu, jak coś, czego mi było trzeba, czego brakowało, takiego otwarcia się w grupie, o tak, brakowało grupy:)
    Wchodzę tu od jakiegoś czasu i cieszę się, że jesteście, Pozdrawiam! (Karetka się przydała, niech będzie zatankowana jakby co;))

    Uściski przesyła bardziej otwarta Modapiore, :*

  12. Bardzo mnie to cieszy :)
    Wygadanie się osobom, które wiedzą o co chodzi, jest naprawdę DOBRE. Od razu człowiekowi lżej :)

  13. to może opisze moje doświadczenie i ktoś coś podpowie, zdarzenie miało miejsce na wykładach z medycyny niekonwencjonalnej a mianowicie w tłumie osób mój wzrok spotkał się ze wzrokiem wykładowcy i nagle to niesamowite uczucie, połączenie na poziomie duszy, i teraz nie mogę o tym zapomnieć, czy ktoś może wyjaśnić mi to.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.