Tęsknię…

Tęsknię. BARDZO. To niepodważalny i niezaprzeczalny fakt. Szkoda, że nie ma żadnego przepisu, jak zwalczyć tęsknotę. Praca? Jaka praca… To nie ten rodzaj tęsknoty, aby go pracą przyćmić. Chyba najbardziej pomaga mi modlitwa, ale to musiałabym się chyba zamknąć w jakimś klasztorze i po prostu modlić się cały czas… A wiadomo, że to awykonalne. Pod tym kątem mój Bliźniak ma zdecydowanie łatwiej. Chociaż kogo ja próbuję oszukać? ;)
Wczoraj przed snem, z jednej z książeczek z modlitwami, na twarz wypadł mi obrazek „JEZU UFAM TOBIE”, popłakałam się… Nie śmiałabym prosić o piękniejszy znak…