Dzisiejszy sen

Dziś we śnie przytrafiło mi się coś naprawdę dziwnego. Stanęłam przed jakąś ścianą, na której była kartka do mnie, gdzie było napisane, żebym zwracała uwagę na swoje sny i wszystko wokół, bo teraz będzie pojawiać się bardzo dużo różnych znaków i żebym starała się niczego nie pominąć oraz żebym analizowała symbole.
No normalnie prawie, jak jakaś „instrukcja obsługi” ;)
Znaki obserwuję już od BARDZO długiego czasu i analizuję wszelkie symbole, więc hmm… No, ale dobrze, skoro mam jeszcze bardziej wytężać wzrok, to niech tak będzie ;)

Ból głowy

Ponieważ mamy dziś pogodę łóżkowo-barową, a ja wybrawszy jednak łóżko a nie bar, tak sobie siedzę i myślę, że nawet jeśli bardzo bym chciała zacząć mówić, że mój Bliźniak nie jest moim Bliźniakiem, to nie mogę. Bo widzicie, jest taka dziwna zależność między jego byciem daleko, a moim bólem głowy. Jest to dość specyficzne doznanie i nie do końca taki ból, jak przy migrenach, czy zmianie ciśnienia. Jest to pewien rodzaj ucisku, na zmianę z kłuciem. Zazwyczaj umiejscawia się w okolicy trzeciego oka, ale czasem „rozlewa” się po całej głowie. Często towarzyszy mu lekki szum w głowie i dzwonienie w uszach. Ja właściwie już nie pamiętam, jak to jest nie słyszeć nic, bo w tej mojej głowie zawsze się coś dzieje ;) Nie jest to jednak coś, z czym nie da się żyć. Aczkolwiek z drugiej strony sam ból bywa irytujący.
Gdy w zeszłym roku w lipcu mój Bliźniak wyjechał na miesiąc, to ja cały czas czułam ten ból. Było to naprawdę nieznośne. Wtedy zaczęłam podejrzewać, że jest to związane z jego wyjazdem, choć nie rozumiałam dlaczego, ja tak reaguję na nieobecność tego człowieka. Po jego powrocie (gdy już wiedziałam, że jesteśmy Bliźniakami) zaczęłam bardziej obserwować reakcje swojego ciała, zarówno na jego bliskość, jak i oddalenie. Wtedy miałam już 100% pewności, że ból głowy pojawia się wtedy, gdy on jest daleko ode mnie i nie widzimy się jakiś czas. Zaobserwowałam, że wszystko jeszcze jest OK do trzech dni, ale po trzech dniach już może zacząć się jazda. Najdłużej głowa nie bolała mnie przez tydzień nie widzenia się z nim. Ciekawa jestem, czy ten stan mógłby utrzymać się dłużej, gdyby po tygodniu nie wrócił. Jednak wiedząc, co się ze mną działo na przestrzeni tych wszystkich miesięcy, śmiem wątpić ;)
Jedynym „lekiem” na to wszystko jest zobaczenie Bliźniaka na żywo. Wtedy następuje reset systemu i naładowanie energią. Tylko, że przecież już nie mogę zobaczyć Bliźniaka kiedy tylko mi się podoba… O losie…