10 lipca 2013 r. – mój wiersz

Za każdym razem, gdy wracam do wierszy, które napisałam w zeszłym roku dla Bliźniaka, to strasznie się wzruszam. Dziś, ponieważ mija dokładnie rok od dnia, w którym pierwszy raz zobaczyłam go w totalnej niemocy, w oczach znowu pojawiły się łzy. Ten wiersz zaczęłam pisać 10 lipca 2013 r. a skończyłam dwa dni później, gdy wszystko wróciło do normy. O ile to, co wtedy się działo można w ogóle normą nazwać… Wtedy jeszcze nie wiedziałam o Bliźniaczych Płomieniach, ale na pewno wiedziałam, co czuję do tego człowieka w habicie…

Tamten wtorkowy dzień
miał być inny.
Słońce miało przynieść radość,
a przyniosło smutek i łzy.
A Ty podsycałeś ten ogień…
Ogień zwątpienia w nas.
Przestraszyłam się,
że Cię stracę…
Nawet na mnie nie spojrzałeś,
uciekłeś, jak przestraszony wróbelek.
Wiem, że nie byłeś sobą,
że toczyła się w Tobie walka
serca z rozumem.
Nie bój się Najdroższy,
bo ja też tego wszystkiego pojąć wciąż nie umiem.
Ale nie chcę uciekać,
bo tak robią tchórze…
Dwa dni rozłąki
i znowu byłam dla Ciebie,
a Ty już nie mogłeś dłużej ukrywać wzroku,
bo przecież kochasz.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.