Bliźniak już wyjechał…

Poszłam dziś spać o 4 nad ranem, a płakałam jakieś 8 godzin pod rząd… Właściwie, to miałam takie coś, jak bohaterka filmu „Lepiej późno niż później”. Płacz, śmiech, płacz, śmiech… A śmiałam się dlatego, że czytałam stare wpisy z rozmowy z przyjaciółką na Gadu Gadu, z zeszłego roku, gdy wszystko było takie nowe i świeże, a ja coraz bardziej i bardziej byłam przekonana, że to, co łączy mnie z mężczyzną w habicie, to naprawdę coś wyjątkowego. Nic a nic się nie myliłam…
Mój Bliźniak już wyjechał… Już go tu nie ma… Więc teraz rozumiem, co się działo ze mną od piątku… Ale te łzy, ten cały płacz, to mnie trochę oczyściło z negatywnych emocji, z bólu. Jednak wciąż czuję na sercu dziwny ucisk… Muszę się teraz nauczyć być bez niego. Muszę się przystosować do tej rzeczywistości, w której teraz przyjdzie mi żyć. Bez niego… Bez niego… BEZ NIEGO…

63 Komentarze

  1. mauro, wtedy nie byłeś gotowy i nie odpisałeś. Piszesz jednak, że teraz byłbyś szczęśliwy, gdybyś otrzymał od Niej takiego sms-a, dlaczego więc nie napiszesz teraz do Niej??? ( przecież z opisu wynika, że teraz czujesz się silniejszy..Więc..?, widzisz pytam Ciebie o to, bo może bardziej zrozumie postępowanie mojego:P

  2. Jak nic nie zrobisz to nic sie nie wydarzy ! Napisz do niej, nie masz nic do stracenia, najwyżej nic nie odpisze albo odpisze i sie spotykacie. Myśl pozytywnie ! Ostatnio słyszałam z ust producenta który kręci film o samotnych kobietach i pytał mnie o mężczyzn i powiedział coś ważnego, ze ludzie zakochuja sie w rożnym czasie nie musi być to zsynchronizowane. Lepiej sobie uświadomić późno niż wcale !

  3. Jesteś blisko związku ze swoim Bliźniakiem teraz po latach, po przerobionych lekcjach?

  4. Mój Bliźniak też mi nie odpisuje ;) hehe
    Zabawne to i tragiczne zarazem :D

  5. Widzisz to było kilka miesięcy temu. Trochę się zmieniło :) od tego czasu widzieliśmy się 5 razy w tym 3 razy denerwowaliśmy się przy „stole rodzinnym” ale również 2 razy rozmawialiśmy.
    W święta rozmawialiśmy ze sobą jakieś 2 min. :) i w ostatnią sobotę tak z 7 min. :) (w tym bez podsłuchów jakieś 15 sekund) dużo nie ?
    W każdym razie jako że to rodzina z moją żoną i wszyscy wiedzą jak i cała okolica :) jakim dażę ją uczuciem to sytuacja do prostych nie należy. Narazie przeżywam jeszcze sobotę. Jak można tyle dni przeżywać króciótkie spotkanie ?
    Przez te parę minut rozmawialiśmy jak najęci. Tak jakbyśmy chcięli opowidedzieć sobie kilka lat w 5 min. Innych obecność wywarła na mnie takie ciśnienie, że po jakimś czasie radość w oczach zastąpiła ciemno czerwona mgła.
    Dzięki Bogu ona ma dobrze rozwiniętą intuicję i w odpowiednim momencie zakończyliśmy rozmowę bo awantura była by jeszcze większa niż była. Jak mogłem się spodziewać ale i tak zaryzykowałem, że ja to się nie dziwie :) ale ona też ma jaja :).
    W każdym razie na końcu ona mówi: „Muszę już iść”; a ja jakoś tak głupio odpowiedziałem, mogłem to w jakieś lepsze słowa ująć, ściszyłem głos; „na co będziesz szła” :) ona też nie lepsza:”muszę ość bo od trzech godzin mnie w domu nie było”.
    W każdym razie awantura była, tyle się działo że w sobotę już do końca dnia nie byłem sobą. Nie miałem czasu tego przeżyć jeszcze raz. Dopiero rano w niedzielę coś mnie obudziło, poszedłem do kuchni i rozpłakałem sie jak małe dziecko, takim szybkim, żarliwym płaczem, gdy przypomniałem sobie te ostatnie nasze słowa a w tle miałem cytat z jednej z piosenek „zostań, chociaż rozstań, już nie boję się”.

  6. w sumie racja. może nawet napiszę ale jakoś czuję że teraz to może nie bo jeszcze podczas awantury z żoną dowiedziałem się, kiedy ładowała we mnie czym się dało że kogoś ma.
    Żona użyła słow: „Niech s…. do tego fukasa” :) hahaha
    w sumie to napewno chciała zobaczyc koją reakcję. tak ze 3 lata temu bym się przeją, przeżywał, wpadał w panikę. a teraz chyba do takiego obrotu spraw się przygotowałem bo tylko zastanowiłem się nad sobą, czemu tak spokojnie wewnętrznie zareagowałem ? i myślę sobie no jak ma nie mieć kogoś przecież ja mam, to mój BP to też powinien mieć :) , przecież nie zamknie się w pokoju i nie będzie czekać, tym bardziej że przez 3 lat wcześniej nie rozmawialiśmy ze sobą. 2 miesiące temu zaczęliśmy rozmawiać.
    Takie to pokręcone. :)

  7. Mauro, cieszę się, że o tym wszystkim piszesz. O tych emocjach itd. Bo niezwykle ważne jest o nich mówić! Jak o tym się nie mówi, to zwariować można. A czy świadomość, że jest cała banda takich samych „wariatów” nie jest czymś pięknym? :D JEST! :)
    No a poza tym męski punkt widzenia bardzo się przydaje :)
    A co do przeżywania kilka dni króciutkich spotkań, to wierz mi, że można :) To jest niesamowite :)

  8. Właśnie to jest zadziwiające, że to, co kiedyś wprawiłoby nas w złość, panikę, czy inne negatywne emocje, dziś nie ma dla nas znaczenia i generalnie mamy to gdzieś. Przykład: w poniedziałek pojechałam zareklamować wagę łazienkową, która była prezentem dla mojego wujka, no ale coś tam się zepsuło i oddałam (W MAJU!) do naprawy. Czekałam na jakieś info i nic. Pani sprawdziła w systemie i mówi, że wysłali tą wagę do serwisu, do innego miasta i ona w tym momencie nie może zrobić nic, może jedynie puścić jakiś raport. A ja do niej spokojnie, że no dobrze, ale czy mogę jakichś wieści spodziewać się w tym tygodniu, więc ona mówi,że postara się to załatwić. Ja na to OK i już byłam gotowa sobie iść, ale nagle włączyła się moja babcia i tratatatatatata, a po chwili dziadek i blablablablabla! A ja tam stałam po środku i czułam, jak bardzo mnie to nie obchodzi, jak mi na tym nie zależy i w ogóle, o co to całe HALO??? Waga łazienkowa? Serio??? Taki wielki powód żeby zrobić taką awanturę? Pomyślałam: ludzie, ogarnijcie się, mój Bliźniak jest daleko, cierpi, ja też cierpię, a Wy się o wagę kłócicie??? O wagę?! I tak stałam tam, oni dalej naskakiwali na tą biedną kobietę, a mi to wisiało i powiewało. Kiedyś bym się kłóciła, ale teraz? Ja nie chcę się kłócić, bo szkoda mi energii, zdrowia, nerwów. Ja chcę ludzi rozumieć i być miłosierna, a nie kłócić się… Po co się kłócić, skoro kłótnią ani nic nie wskóram, ani nie przeskoczę pewnych spraw. Dla mnie teraz to oczywista oczywistość.

  9. No ja mam podobnie, kiedyś pewne rzeczy mnie irytowały, a teraz jakoś zaczynam inaczej patrzeć na życie ( przez relacje z Bliźniakiem oczywiście). Jeśli chodzi o zmiane w stosunku do Niego, to kiedyś sie na Niego wytrząsałam, byłam wściekła, że nie odpisuje, że zachowuje sie tak , a nie inaczej, mialam do niego pełno zarzutów i na niego naskakiwałam, a teraz jakoś tak spokojniej, nie odpisał to nie – widocznie z jakichś względów nie mógł. Jak będzie gotowy to się odezwie. Ja chce mu okazywać milość Bezinteresowana bez względu na to jak się zachowuje i jakie fochy strzela. W stosunku do innych ludzi też zaczęłam żywić większą miłość i zrozumienie..:) Ale jednocześnie czasem pojawiają sie pewne lęki straszne, np. ostatnio wkreciłam sobie, że zmieni numer telefonu, bo będzie mial mnie dość i się odetnie, nie mam pojęcia skad takie myśli straszne wymyśla moja głowa, albo sobie wymyślam, ze np. zobaczył mnie z jakimś kolega i pomyśli ze z tym kolega mnie coś łączy i ucieknie, i takie mysli irracjonalne mi zatruwaja zycie, że nie umiem tego wytłumaczyć skad to sie bierze????Dlaczego tak jest???

  10. Nie wiem, jak masz to zrobić, ale musisz nauczyć się rozgraniczać, co mówi Twoje ego, a co jest intuicją, czyli tym, co mówi dusza. Ja nadal się tego uczę, ale już coraz częściej wiem, co jest co.

  11. Ja dziś albo miałam znak, albo wariuje psychicznie:D. Jadłam obiad, a koło mnie, stolik dalej usiadła para. Co mnie strasznie zdziwiło- mieli takie same oczy- jak bliźniacy jednojajowi. Obserwowałam ich, ale było mi głupio, że mogli zauważyć, że tak sie wpatruje. Widać, że byli zakochani – piękny widok:)

  12. W niedzielę jazda się zaczeła jak tylko żona wstała, Ja już byłem po swoim płaczu, chwilowo miałem to z głowy. Wałkowała temat do południa. Nie wiem czemu po południu przestała czy poporstu po mszy ją coś tknęło czy obiad mojej roboty smakował. W każdym razie wyluzowała.
    I teraz najlepsze.
    Tak gdzieś koło 17 robiłem herbatę, ona przyszła do kuchni, wskoczyła na blat kuchenny i usiadła. Patrzyła na mnie chwilę, ściągneła wzrokiem, uśmiechneła się i mówi „męski jesteś wiesz ?” ja się uśmiechnęłem i pytam „wcześniej nie byłem męski” a ona mówi „byłeś tylko teraz jesteś bardziej”. hahahaha :) (wyjaśnię że dzień wcześniej gdy pierwsze część awantury zaczeła się u jej rodziców w domu, kazali mi aby za każdym razem kiedy BP się pojawi ja i tu cytat „mam uciekać”, rozwaliło mnie to totalnie, oświadczyłem wszem i wobec że nie mam zamiaru przed nikim uciekać również przed BP, zbaranieli :) może jej o to chodziło? nie wiem ) Czekajcie nie koniec. Zaczęliśmy pić tą herbatę, ona dalej siedział na tym blacie i mówi „zakochałam się w Tobie” :) . I jak tu to wszystko pojąć. Nie da się tego ogarnąć. Trzeba akceptować i jechać dalej.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.