Okropna noc

To była moja najgorsza noc od lipca zeszłego roku…
Nie wiem co mi było… Myślałam, że wyląduję w szpitalu… Nie mogłam wziąć głębokiego oddechu, głowa mi pękała, słyszałam jakiś dziwny szum… Oczy miałam takie, jakbym płakała, same się zamykały, ale nie mogłam zasnąć… A gdy już przysnęłam, to budziłam się co godzinę… W końcu wstałam i klęcząc, zaczęłam się modlić…
Trochę pomogło, bo już mogłam wziąć głębszy oddech, ale wciąż czułam się dziwnie… Nie wiem dlaczego, ale powiedziałam na głos: Ola, powiedz tacie, że go kocham i czekam na niego…
A potem do mojego Bliźniaka: … kocham Cię i będę czekać…
Przysnęłam na chwilę, ale po chwili się przebudziłam i poczułam, że z kącika prawego oka powoli wypływa mi łza…
Już mnie to nie dziwi nawet. Moja prawa strona ciała jest chyba jego stroną, bo nie umiem tego inaczej wytłumaczyć…

Teraz tak siedzę i jest mi dziwnie. Strasznie dziwnie…

I pomyśleć, że tak naprawdę, to dopiero początek tego całego cyrku…