Mój wiersz dla Bliźniaka, kolejny wiersz…

Oczy spuchnięte,
kąciki ust nawet nie drgną,
ciężar na klatce piersiowej,
trudno mi oddychać.
Moje dłonie, niby silne
a jednak słabe,
bo nie potrafią Cię zatrzymać.
Wyjeżdżasz, bo oni tak chcą,
ci, co miłości nie znają,
ci, co kłamstwem się żywią.
Zabierają mi Ciebie,
bo boją się żyć!
A Ty żyjesz, zacząłeś żyć
zeszłej zimy, gdy wszystko spało.
Ty się obudziłeś, Twoje serce drgnęło,
bo i moje drgnęło.
Pokochałeś, bo i ja pokochałam,
tak po prostu.
Nie pytałeś o nic
i ja też nie pytałam,
bo bez zbędnych pytań
znaliśmy odpowiedzi.
Odchodzisz stąd,
gdzie wszystko dla mnie jest Tobą.
Wszędzie Twoja twarz
i Twój zapach wszędzie.
Odchodzisz stąd,
gdzie już Cię nie będzie,
ale w jakiś sposób zawsze będziesz.
We mnie,
we wszystkim,
wszędzie.

4 Komentarze

  1. talent poetycki w pełnej krasie, piękne bo od serca… ale po wyższym klerze też sobie pojechałaś ;-)

  2. Poruszył mnie bardzo twój utwór. Przepiękny, przepełniony prawdziwymi emocjami. Ja tak nie potrafię pisać, a przynajmniej się na poezji nie znam, ale podziwiam jak ktoś tak pisze. Pozdrawiam serdecznie z Krakowa.

  3. Miło mi :)
    Nie trzeba się znać na poezji, aby pisać od serca :)
    Również pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.