Zabierają mi Bliźniaka…

Drodzy…
Już niebawem zasilę liczne grono tych, którzy żyją z dala od swoich Bliźniaków. Za kilka dni zostanę „sama”. Za chwilę skończy się prawie codzienne widzenie Bliźniaka, spotykanie go „przypadkiem” na ulicy, w sklepie. Skończy się patrzenie na siebie bezustannie… Rozdzielają nas… Przenoszą go gdzieś… Najgorsza z możliwych opcji się ziszcza… Najgorszy z możliwych koszmarów… Rozdzielenie fizyczne…
Czy będzie tak, jak w zeszłym roku w lipcu, gdy wyjechał na miesiąc, czy może gorzej… Nie wiem, ale od niedzieli non stop się wzruszam, płaczę… Wczoraj popłakałam się na mszy… A on nie pozostał na to obojętny… Jego też to dławi i dusi. To jest silniejsze od nas… Niestety… Pierwsze dni będą najgorsze, bo jak wrócić do codzienności, gdy ukochana, najdroższa połówka będzie daleko? Jak wrócić do codzienności wiedząc, że ta połówka cierpi równie mocno, co Ty, a może nawet i bardziej… Jak żyć? No pytam… Jak???
Wierzę, że to wszystko ma jakiś cel i zaprowadzi nas do czegoś naprawdę dobrego. Ja coś zrozumiem, on coś zrozumie. Może miną miesiące, może lata, ale wiem, że wyjdzie nam to na dobre.
Dziś jednak boję się bólu fizycznego, który towarzyszy takim rozdzieleniom. Boję się, że będzie tak samo jak w zeszłym roku… Ja jeszcze jakoś dam radę, ale bardzo bym chciała jemu tego oszczędzić. Nie chcę żeby cierpiał, ale wiem, że już cierpi. On nie chce mnie zostawiać! WIEM TO.
Co prawda, nie chce na razie usłyszeć prawdy… Nie odpisał mi wczoraj na SMSa, ale OK. Jeśli chce „spokoju”, to mu go dam. Sam się przekona niedługo, że na dłuższą metę nie da rady, że brak kontaktu, jakiegokolwiek kontaktu ze mną, będzie go bolał… Bardziej i bardziej…
Zrobiłam wszystko co mogłam. Teraz zostawiam wszystko Bogu…

FIAT VOLUNTAS TUA.

29 Komentarze

  1. Ja swoją TF ostatni raz widziałem ponad 4 lata temu, już nawet nie liczę na spotkanie, nie wiem nawet co u niej prawdopodobnie wyszła za mąż. Choć myślę o niej codziennie, nawet czasem gdy nie chcę o niej myśleć to mam silne sny o niej to i tak wiem, że już jej nie zobaczę, dlatego trzeba starać się zapomnieć bo tak trwać w czymś co nigdy nie nastąpi to nie ma sensu.

  2. Sensu nie ma jedynie poddanie się. A ja nie zamierzam się poddawać. Ani tym bardziej starać się zapomnieć, bo dobrze wiem, że nigdy nie zapomnę. Jest to po prostu AWYKONALNE.

  3. Wiem ze jest to niewykonalne. Ale w moi przypadku ona przez 4 lata mnie odrzucala i to bardzo bolesnie, w miedzyczasie wyszla za maz i pomimo ze ja czuje kazdego dnia, ze mysle o niej a czasem czuje jej obecnosc nie moge juz nic zrobic no a jajos musze zyc choc wiem ze w zadnej innej kobiecie sie nie zakocham bo to tak jakbum moja TF zdradzal take uczucie. Ale juz nic nie zrobie a ty Taryn walcz i sie nigdy nie poddawaj!

  4. Widocznie nie jest na razie gotowa. Potem role mogą się odwrócić… Relacja BP, to dziwna relacja i należy się spodziewać WSZYSTKIEGO.

  5. Masz racje ale ja musze sie wycofac oprzynajmiej w tym sensie ze to ja bylem tym ,goniacym, a on uciekala, juz czas przestac gonic i zajac sie soba by byc w peni gotowym na ponowne sie jej pojawienie. A ona na pewno nie da mi o sobie zapomniec tego jestem pewien:-)

  6. Nie rozumiem jednego, czemu ludzie nie odróżniają nieszczęśliwego zakochania jednej ze stron od relacji BP. Przecież to szczególne połączenie czują tak samo mocno obie strony, nigdy jedna…

  7. Tak, owszem, ale jest jeszcze kwestia przerobienia pewnych rzeczy, zwalczenia pewnych lęków, starych zadr itp. itd.
    Ja z kolei nie rozumiem, gdy ktoś pisze, że „spotkał BP i już wszystko pięknie, ładnie – związek”. Bo prawda jest taka, że każdy BP ma coś do przerobienia. Ta droga do Jedności, to droga pod górkę, droga przez mękę. Jeśli komuś wszystko dobrze idzie i dostaje rzekomą drugą połówkę, jak na dłoni, to niestety, ale to nie jest BP. Co najwyżej Bratnia Dusza o bardzo podobnej wibracji.

  8. Ewentualnie relacja BP, w której „brudy” wyjdą z czasem. I będzie bardzo bolało…

  9. Taryn, masz racje, ja jestem juz zupelnie innym czlowiekiem niz przed poznaniem mojej TF, i zmieniam sie caly czas a gdybym jej nie poznal tkwil bym w miejscu dlatego nawet jesli jej nie ma obok mnie to zawdzieczam jej w pewnym sensie to ze staje sie innym czlowiekiem i ze pracy jeszcze przede mna wiele. A ze gdy spotykalismy sie ona byla jakby moim odbiciem lustrzanym moze i ona ma tez cos do przerobienia.

  10. Ja tak samo. Kiedyś byłam całkiem inna niż teraz jestem, a wszystko to właśnie dzięki Bliźniakowi. Też mam jeszcze trochę spraw do przerobienia, ale on to samo. Dlatego dzieje się tak, jak się dzieje i ani ja, ani on tego nie przeskoczymy. Na wszystko przyjdzie odpowiedni czas :)

  11. tylko żeby tego życia starczyło na te przeróbki u obojga… no może u progu starości uda się wreszcie zejść obu BP ;-)

  12. Zgadzam się z tymi słowami, relacje BP nie należą do łatwych ale uczą nas pokory, cierpliwości a nawet wybaczania. Pewnie każdy z bliźniaków przeżył momenty zwątpienia (ile razy ja już sobie mówiłam że to koniec tej męki, chcę zapomnieć…) po pierwsze zwyczajnie nie da się a po drugie w niedługim czasie sami dochodzimy do wniosku że takie podejście jest bezsensu i że i tak będziemy czekać na swoją połówkę.. nieważne co, nieważne czy nas odrzuca, rani, znika, milczy … Nie poddawać się :)

    wytrwałości i dużo optymizmu życzę, nie ma co się spieszyć choć bardzo by się chciało jak najszybciej zespolić ze swoim bliźniakiem nie tylko na płaszczyźnie metafizycznej… na wszystko przyjdzie czas gdy odrobimy wszystkie lekcje :)

    Taryn trzymaj się dzielnie i walcz, czas nie ma znaczenia przeciez… ja też jednego dnia zaciskam zęby z bólu i wyję do księżyca by za chwilę „się ogarnąć” i wziąć się w garść… Jak zatęskni to się odezwie, zobaczysz :) A za jednego SMS’a można skakać do sufitu z radości hahaha nawet jak to będzie „zwykłe” dobranoc czy dzień dobry :)

  13. Nigdzie nie jest napisane, że Bliźniaki mają zagwarantowane zejście się w tym wcieleniu, w którym się spotkały ;) Takie spotkanie może być dopiero początkiem ich drogi ;)

  14. Wiem kochana :)
    Tego się trzymam :)
    Wiem, że będą chwile zwątpienia. Na pewno będą, ale warto pocierpieć, warto czekać, bo jest na co :)

  15. Nasze dusze nie znają pojęcia czasu :) Dla naszych dusz nic nie jest stracone, żadna chwila, żaden moment :) Wszystko jest jedynie budujące. Pozwala nam to wzrastać.

  16. O Taryn widzę, że Tobie ta Twoja powłoka cielesna to już nie jest potrzebna… ;-)

  17. Wiecie, ja obecnie czekam na jego znak – na smsa, dlatego teraz rozumiem Autorke, ktora tez czeka na smsa:)),bo napisał mi dosc spory czas temu bym byla troche bardziej cierpliwa, wiec nie mam wyjscia – musze oczekiwac – nie moge juz pisac:) mam nadzieje, ze w końcu nie wytrzyma i napisze. Pragne tego, jestem cierpliwa i nigdy, naprawde nigdy sie nie poddam. Zrobilam juz wszystko w walce, ja bylam goniącym i mam nadzieje, że w koncu dojdzie do niego, że nie ma sie czego bać, że pozbędzie się lęków, blokad. Wierze głeboko,ze sie odmieni. Zastanawia mnie jedno- znam naprawde duzo ludzi i wiekszosc z nich nie ma, nie zaznało takich relacji blizniaczych. Dlaczego akurat nam się to przytafia,?Od czego to zależy? Wiem, że gdybym mowila otwarcie o swoich wizjach, przeczuciach z nim to by mnie uznano za wariatke:) a odnosnie Jego- moze on tak sie zachowuje bo ma mnie „na tacy” kiedy tylko chce. Moze powinnam pierwszy raz zachowac sie odmiennie – to znaczy, ze jak sie odezwie do mnie to go zignorowac, udawac niedostepna i wtedy moze dopiero cos nim wstrzasnie, jak myslicie? 3 lata za nim ganiam i adoruje:D Moze lepiej pokazac mu chłod???? Mam z nim mase snow alegorycznych Kiedys mialam taki: snilo mi sie,ze mialam jaszczurke zamknieta w hermetycznym pudełku. Uznalam ,ze umarla, bo tak mocno ja zamknelam i juz nic nie zrobie, ale pomimo tego postanowilam otworzyc pudelko. O dziwo ona wtedy ozyla – stala sie piekna, wolna, ja sie zszokowalam, ze sie udalo- polozylam ja na lozku -byla piekna. Potem z nia plywalam po pieknym, czystym morzu. Z kolei kiedys snil mi sie motyl, ktory rozwinal sie z kokonu. Innym razem, jak kiedys milczal pare miesiecy, to przed jego odezwaniem mialam dwa razy ten sam sen, ze szlam do kosciola i on tez tam byl, a potem sen, ze gonilam koguta, a on uciekal ile sił w nogach. Nie bylam w stanie go dogonic. W koncu dalam spokoj. Kogut sie skaleczyl i w koncu pokornie wrocil do ogrodzenia.

  18. Ja długi czas nie śniłam. A było to związane z Przebudzeniem Duchowym. Aczkolwiek, nie, może źle się wyraziłam. Nie pamiętałam snów kompletnie. O, tak będzie dobrze :) Sny zaczęły stopniowo wracać po kilku miesiącach i są coraz bardziej symboliczne. Ostatnio mi się śniło, że dostałam nakaz noszenia obrączki… A dopiero dziś mnie olśniło dlaczego! Bliźniak wyjeżdża, ja zostaję sama „na pastwę losu” ;) Jaki z tego morał? Muszę nosić obrączkę żeby niepotrzebne wagony się do mnie nie doczepiały :D Taka rozkminka :D
    Co do chłodu, to okazywałam go Bliźniakowi przez ostatnie kilka dni i wzbudziło to w nim jedynie nasilone gapienie się ;) No i oczywiście różne „zbiegi okoliczności” i mnóstwo znaków w różnej postaci. Może, gdyby nie to, że zostaje przeniesiony, to w końcu by zmiękł… Aczkolwiek nie sądzę, bo jeśli nie jest gotowy, to choćbym nie wiem co robiła, to on i tak pozostanie w tym samym miejscu ze swoim rozwojem. Widocznie potrzebna nam jest większa rozłąka żeby coś bardziej ruszyło. Jestem naprawdę dobrej myśli, choć wiem, że jeszcze nie raz poleją się łzy…

  19. Może właśnie taka rozłaka jest potrzebna by zatęsknił i by cos ruszyło intensywniej:)))) U mnie było zawsze tak, że po długim nie widzieniu się/ nie odzywaniu sie jak sie odzywał to z jakimś wiekszym zaangazowaniem, ni z gruszki ni pietruszki z czyms wyskakiwal. Zawsze po długim braku kontaktu, jak ja rozniez milczalam, to on odzywal sie zaangazowany i jakos tak głębiej to wyglądalo. I powiem Ci ,że za kazdym razem jak po takiej przerwie sie odzywał to jakos wchodzilismy w nieco głębsza znajomosc i zawsze naprawdę było cos nowego. Takze czasem taka rozłąka jest dobrym wyjsciem – w ciszy, samotnosci, gdy nie ma, nie widac Blizniaka moga sobie przemyslec pewne sprwy i ustosunkować się do uczucia. Bedzie wszystko dobrze, trzymam za ciebie kciuki:))))

  20. No właśnie :) Wierzę, że tak będzie :)
    Nie dziękuję za kciuki ;) Żeby nie zapeszać :D

  21. No właśnie:) Dopiero wtedy doświadczamy że, TO JEST TO, kiedy się rozłączamy. W przeciwnym razie byłoby to jedynie uczucie – spełnione lub nie. Kiedy ta rozłąka staje się nie do zniesienia, zawsze, ale to zawsze coś się dzieje! I Ty kochana, też tego doświadczyłaś, bo gdyby nie zeszły lipiec -nie wiedziałabyś co Ci jest :)
    Bliźniaki którym jest bach i super- nie ma takiej opcji:) Albo dopiero wszystko przed Nimi albo to tylko karma:)
    Pięknie napisałeś Fil :) być gotów kiedy się pojawi! To jest miłość – być swoim najlepszym wydaniem, aby móc dać jak najwięcej ukochanej! Wierz mi – że ona to kiedyś doceni:) Mój dokładnie to robi i patrzę na Niego nie tylko z miłością ale i coraz większym podziwem, graniczącym z przerażeniem, że nie dorastam Mu do pięt ;)
    Więc…tez się staram:) Tylko jakby w innych wymiarach to staranie się przebiega. Ale może tak ma być – brak rywalizacji i dopełnienie wzajemne.
    Także kochani! Wzrastajmy, uczmy się ile wlezie, rozwijajmy! A Ci skubańcy kiedyś wrócą i to będzie najpiękniejszy moment ever! :)

  22. Twiny, jak zwykle świetnie powiedziane :) W samo sedno :)
    Ja chyba nie lubię lipca ;) Kolejny rok, kolejny lipiec i BP znika z zasięgu :D
    Śmieszne :D

  23. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić co czułaś. Przykro mi bardzo. Co tu dużo mówić???? Nawet brakuje słów żeby cokolwiek powiedziec. Wspólczuje. To straszne stracić kogoś tak bliskiego z kim dzieliło się miejsce w brzuchu.

  24. W jakim brzuchu??? Nie chodzi tu o mojego brata Bliźniaka… Tylko o BLIŹNIACZY PŁOMIEŃ.

  25. ..ale się uśmiałam :))) fajne by to było mieć go w brzuchu :) może rozprawił by się wewnętrznie z naszym ego, potupałby, pokopał albo pogłaskał :) hehe ale nie ma tak dobrze, musimy sami z sobą dojść do ładu :)

  26. Też się uśmiałam ;) No, ale to nie wina Kasi, że nie doczytała do końca ;)
    Swoją drogą, to jakbyśmy siedzieli w brzuchu z Bliźniakiem, to może byśmy już tam załatwili nasze sprawy :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.