Do niego…

Najdroższy,

chcę Cię przeprosić za wczoraj i za każde przedwczoraj, gdy wyczuwałeś mój smutek, żal i rozgoryczenie. Chcę również przeprosić za każde jutro, które przyniesie to, czego nie będę potrafiła na razie udźwignąć. To wszystko pokazuje, że ja nadal na Ciebie nie jestem gotowa i dziś jestem tego bardziej świadoma. Ale zobacz, Ty też nie jesteś gotowy na mnie… Gdybyśmy byli na siebie gotowi, mogłabym Ci to wszystko powiedzieć prosto w oczy, a nie mogę… Jeszcze nie. Nie miej mi tego za złe, bo ja też nie chcę mieć Ci za złe tego, że milczysz, gdy ja tak bardzo potrzebuję Twoich słów. Chcę zrozumieć…
Przed nami jeszcze długa i pewnie wyboista droga. Będę starała się nie potykać o kłody. Jednak, gdy upadnę, bądź obok… I pozwól mi na to samo. Na bycie obok Ciebie, gdy Ty upadniesz.
Nie mówię „rzuć habit i bądź ze mną”, nie. Ale na pewno chcę powiedzieć „bądź moim przyjacielem”. Tak po prostu i tak zwyczajnie… Oswój mnie… Bom nie zwyczajna, czuć się tak kochaną…
No i przede wszystkim wiedz, że Cię kocham tak, jak nigdy nikogo nie kochałam i nigdy już nie pokocham. Tak, jak kocha się pierwszy i ostatni raz. Tak, jak kocha się najdroższy skarb. Bo jesteś moim skarbem. Jesteś moim cudem. Jesteś MOIM, a ja TWOIM. Na zawsze <3

Wczoraj przyniosło łzy
i niemoc i bezwład i tęsknotę.
Oczy czerwone od płaczu błagały o noc,
a serce o sen, by zwolnić tempo bicia.
Ciało chciało nie czuć nic,
jedynie rozum chciał zrozumieć…

A prawda jest taka, że tylko dusza
wyszła z tego zwycięsko.