Rok i 4 miesiące

Taki ważny dziś dzień, a we mnie już z rana coś pękło. Nie wiem co to było, ale dało mi się we znaki… Cały dzień narzekałam na swojego Bliźniaka!!! Że to, że tamto, że owamto. Nawet zaczęłam w notatniku przygotowywać notatkę na bloga, że mam dość, że nie wierzę już w to wszystko i że to koniec… I zgadnijcie co… Komputer mi się zaciął i musiałam go wyłączyć „z palca”, bez możliwości zapisania tego, co przed chwilą naskrobałam… I wiecie co? Bardzo dobrze się stało, bo bym żałowała tych słów… Ale to nie wszystko… Widziałam się dziś z Bliźniakiem i nie zgadniecie o czym wspomniał… O narzekaniu na niego!!! Robiłam to dziś cały dzień, a on patrząc na mnie, powiedział to! Ja tego nie ogarniam do tej pory… Ale znak pierwsza klasa :) Przyznajcie sami :)
Opuszczam gardę…

Dziękuję mojej A. za to, że od rana kładła mi do głowy, to czego potrzebowałam i za to, że kazała mi trzasnąć łbem w ścianę, choć myślę, że to akurat by nie pomogło ;)
I dziękuję mojej M. za popołudniowy telefon z „groźbą” potrząśnięcia mną ;) Nie wiem, co ja bym bez Was zrobiła!!! KOCHAM :) <3
Oczywiście dziękuję również pozostałym wspaniałym osóbkom, które w ten, czy inny sposób przyczyniły się do podniesienia mnie na duchu :)
Dziękuję, że jesteście :)

4 Komentarze

  1. I jak tu nie zwariować……raz tak, raz siak, raz dobrze, raz okropnie…. A co do poprzedniego Twojego wpisu to dokładnie jakbyś mnie cytowała: jak można być z kimś w związku kogo nie obdarzę nawet małą cząstką miłości którą czuję do bliźniaka. Jeżeli Bóg stawia na mojej drodze TAKĄ MIŁOŚĆ to cóż mi po jakiejś namiastce. Te podobieństwa bliźniaczej miłości aż mnie przerażają…. Nie mniej cieszę się, że u Ciebie znów górka, pozdrawiam :)

  2. Prawdziwy roller coaster, ale dziś lekka stabilizacja i mnóstwo przemyśleń :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.