Bliźniacze Płomienie prawie, jak Saga Zmierzch

Wiecie Drodzy, codziennie rozmyślam na różne sposoby o Bliźniaczych Płomieniach. Wiele razy zastanawiałam się, czy można to do czegoś porównać. I po wielu przemyśleniach olśniło mnie ;) Pewnie większość z Was oglądało Sagę Zmierzch, więc na pewno kojarzycie motyw WPOJENIA. Czy nie wydaje Wam się, że akcja z Bliźniakami, to jest właśnie coś w ten deseń? Bo mi bardzo :) Żyjesz sobie spokojnie i nagle BOOM! Spoglądasz na jakąś (konkretną) osobę i koniec, przepadłeś. Wpadłeś po uszy i nie ma od tego żadnej ucieczki! Albo opcja z dawaniem o sobie znać. Ten moment, gdy Edward opuszcza Bellę, ona cierpi niemiłosiernie i potem zauważa, że jak chce zrobić coś głupiego, niebezpiecznego, to on się jej ukazuje i mówi do niej. Ja mam tak samo, gdy chcę się „odsunąć” od Bliźniaka. Im bardziej chcę „odejść”,czy zapomnieć, tym bardziej on daje o sobie znać na wszelkie możliwe sposoby. Wy też pewnie tak macie ;)
Pozostając jeszcze chwilkę przy temacie Sagi Zmierzch, to pomyślcie, jak fajnie by było, aby każdemu było dane przeżyć taką scenę, jak scena końcowa, gdy już „po wszystkim” Bella i Edward siedzą razem na łące i Bella pokazuje telepatycznie Edwardowi wszystko, co czuła, wszystkie emocje, dosłownie WSZYSTKO w króciutkim filmiku, mówiąc:
- Teraz już wiesz.
Przydałoby się to wszystkim Bliźniakom niedowiarkom, oj przydałoby się ;)