Pan to musi pamiętać…

Pan to musi pamiętać – kiedy pan ją kochał, kiedy ją zdobywał: każdy krok zbliżał pana do niej, czas płynął tylko w jej stronę, dzielił się na ten spędzany z nią – liczony normalnie, i ten, który upływał między waszymi spotkaniami – odliczany. Potem, kiedyście już ze sobą żyli, kiedy jej obecność była stanem permanentnym, przestał pan odliczać. Oczekiwał pan od niej, a nie wyczekiwał jej. Liczył pan na nią, zamiast odliczać minuty do jej powrotu.

-Wojciech Kuczok

10 Komentarze

  1. Ja o swoim kochanym bliźniaku nie przypomniałem sobie … tylko pamiętam cały czas… i nie ma takiej minuty … ;)

  2. Zdefiniuj „cały czas” ;) Bo wiesz, ja np. nie wiedziałam, że coś takiego istnieje. Mimo, że różne dziwne rzeczy przytrafiały mi się w trakcie życia, to o tym, że jest w ogóle taki termin jak Bliźniacze Płomienie, dowiedziałam się dopiero pół roku po spotkaniu Bliźniaka.

  3. Cały czas … tz od kiedy kogoś poznałem … składa sie na to wiele takich mniejszych lub wiekszych elementow … a jesli chodzi o blizniacze plomienie … pierwszy raz o nich uslyszalem a raczej przeczytałem tu … :)

  4. O no popatrz :) Świetnie :)
    Mój Bliźniaczy Płomień wypełnia każda moją myśl i każdą najmniejszą przestrzeń pomiędzy tymi myślami. Jest jak wiecznie otwarta aplikacja w komputerze, która po prostu musi być stale włączona i koniec :)

  5. To nie jest jak dla mnie taka sielanka … wiele oj wiele mnie to kosztowało … chociaż chciałem zerwac kontakt całkowicie nie mogłem wytrzymac bez blizniaka nawet tygodnia i wracałem :) paranoja jakaś …
    Dodatkowo jeszcze wpadanie w myśli czy nawet słowa … czesto bylo tak ze zanim wyslalem wiadomosc czy cos … moje slowa juz byly na Jakims portalu wyeksponowane przez blizniaka … nie moge sie ruszyc z miejsca . Masakra

  6. Doskonale Cię rozumiem. Ja, jak widzisz, też nie żyję w bajce. Mój Bliźniak jest księdzem. A ja sama kiedyś daleko od kościoła, nagle do niego wróciłam, nie wiedząc, co się ze mną dzieje. Przeżywałam szok za szokiem. TO wszystko było dla mnie tak nienormalne, że aż brak słów… Myślałam, że padło mi na głowę. Ale to się działo naprawdę i dzieje się nadal. Stąpanie po różach z kolcami…

  7. No dla mnie nie jest ;) Gdy go pierwszy raz zobaczyłam, to pomyślałam: ale dlaczego Ty masz na sobie habit, przecież Ty jesteś nauczycielem…
    I wiesz co? Kilka miesięcy później okazało się, że naprawdę nim jest :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.