Inne historie, choć przebieg ten sam

Przez te wszystkie miesiące od pierwszego spotkania Bliźniaczego Płomienia poznałam wiele osób, które to samo przeżywają. Rozmawiałam z mnóstwem osób na forach z tym związanych i co uderza najbardziej, że zawsze, choć każdy ma inną historię, to przebieg jest ten sam. A mianowicie jakieś zdarzenie, które uaktywnia to wszystko, potem niedowierzanie, że takie „coś” się przytrafiło, tysiące pytań, rozterek, myśli, że się zwariowało, jedno lub oboje z jakimś bagażem życiowym (mąż, dzieci, bariery religijne, językowe, czy tak, jak w przypadku mojego Bliźniaka, kapłaństwo). Każda z poznanych osób doświadczyła, bądź doświadcza, przebudzenia duchowego, wychodzą na wierzch wszelkie bolączki z całego życia, zaczyna się przewartościowanie tego życia, siebie. Zmieniają się priorytety, zmienia się wszystko.
Osoby, które opowiadały, że na początku wszystko im się pięknie układało, mówiły, że po kilku miesiącach, latach to się zmieniało i dopiero zaczynała się akcja, bo na światło dzienne wyłaziły nieprzerobione życiowe lekcje. Osoby, które opowiadały, że od początku miały pod górkę, w końcu dochodziły do celu, udawało się poukładać wszystkie sprawy, spędzili cudowne chwile z Bliźniakiem, ale znowu coś i tak prowadzą już od lat ten taniec Bliźniaczych Płomieni. No i jest też wiele takich osób jak ja, które od początku mają pod górkę, cały czas coś i nadal jest wiele niewiadomych. Nie znam żadnej osoby, która poznała Bliźniaka i jest z nim od np. 20 lat w cudownej komitywie, szczęśliwa ponad wszystko itd. Nie zaprzeczam, że takie osoby istnieją, ale ja, mimo że odwiedziłam mnóstwo stron, przeczytałam niezliczoną ilość artykułów, to takich osób nie poznałam.
Gdy spotykasz swój Bliźniaczy Płomień, to tak naprawdę wszystko, co do tej pory myślałeś, że wiesz, traci na wartości i dochodzisz do konkluzji, że wiesz, że nic nie wiesz. W tej kwestii nikt nie jest alfą i omegą. Każdy ma swoje własne doświadczenia, każdy przechodzi to inaczej, ale są pewne aspekty, które ZAWSZE będą wspólne. Tysiące ludzi na świecie nie może się, co do tego mylić, prawda? :)
„Pranie z wirowaniem”, jakie zafundował mi mój Bliźniaczy Płomień dało mi tak wiele, że nawet nie wiem, jak mogłabym mu się za to odwdzięczyć. Było źle, a nawet bardzo źle, ale było też i jest bardzo dobrze. Pojawiły się we mnie niezliczone pokłady empatii, miłosierdzia, wrażliwości i zrozumienia. Jedną z moich misji, które muszę wypełnić, jest na pewno to, że mam pomagać ludziom w ich drodze, która wiem, że jest z mnóstwem wertepów i dołków. Najchętniej, to bym przy każdym była osobiście, wspierając go, ale ponieważ nie mogę, to dlatego powstał ten blog. Możecie przeczytać o wszystkim, co przechodzę. Jak widzicie, piszę prostym, niezawiłym językiem żeby wszystko było jasne i klarowne.
Doskonale wiem, jak człowiek się czuje w momencie, gdy mówi komuś o Bliźniaczym Płomieniu, a ten ktoś podważa i kwestionuje wszystko, co powiedziałeś. To jest straszne, bo zaczynasz się zastanawiać, czy z Twoją psychiką aby na pewno jest wszystko w porządku. Zaczynasz wszystko analizować, że może faktycznie, gdzieś popełniłeś błąd, a jednocześnie jakiś głos w głębi stanowczo mówi Ci, że nie, no NIE i już. I wiecie co? Słuchajcie właśnie tego wewnętrznego głosu, a nie „pierdu pierdu” osób trzecich. Jak mają coś do powiedzenia, to niech się wypowiadają we własnym imieniu, na temat swoich przeżyć, a nie na temat Waszych odczuć. Ten głos to Wasza dusza, a dusza wie, DUSZA PO PROSTU WIE :)
Ja przez pół roku żyłam w totalnej niewiedzy. Nie miałam zielonego pojęcia, że coś takiego, jak Bliźniaczy Płomień istnieje. Coś jednak mówiło mi, że to, co się dzieje w moim życiu, jest wyjątkowe. A potem po nitce do kłębka. Teraz jest już z górki i mimo, że nie uważam się za nie wiadomo kogo, za jakieś bóstwo, czy guru, to i tak mam dużą wiedzę, wiedzę zaczerpniętą PRZEDE WSZYSTKIM z własnego doświadczenia i właśnie dzięki temu mogę choć w małym stopniu Wam pomóc. Oczywiście, że nie wiem wszystkiego i każdego dnia dostrzegam i uczę się czegoś nowego, ale wiedzcie, że na moje wsparcie zawsze możecie liczyć. Choćby nawet na te kilka słów otuchy. Tak niewiele, a tak wiele :)

6 Komentarze

  1. Dziękuję Ci :)
    Wsparcie jest bardzo ważne, bo bez wsparcia trudno z tym żyć.
    Pozdrawiam :)

  2. dobrze że sama nie jesteś w związku że nie masz dziecka,ale za to on wyobrażam sobie co przeżywa!jeżeli już zrozumiał co czuje to jego serce jest w totalnej rozterce!i zrozum jego ucieczkę itp.Moja historia jak już pisałam trwa kilka lat obydwoje jesteśmy w związkach po ślubie ja mam 1 dziecko z tego co wiem oni nie mają dzieci ale tylko czasem coś wspominamy o swoim życiu.Myślę że od nie dawna dopiero rozumiemy co czujemy do siebie!ale sytuacja przez to robi się jeszcze cięższa!a ja nadal tracę głowę z tego wszystkiego!

  3. Wiem, że dobrze. A kiedyś uważałam to za przekleństwo, że nie mam nikogo! Dziś jednak widzę, że to istne błogosławieństwo :) Na tym właśnie polega cała ta akcja z Bliźniaczymi Płomieniami. Nie ma hop siup i już radosny związek. Jest cała droga pełna wszelkiego rodzaju lekcji i testów. Z jednej strony jest to straszne, ale z drugiej naprawdę świetne, bo totalnie przewartościowuje i zmienia człowieka na lepsze.
    Ciekawa jestem co Wam jest pisane…

  4. aż boję się myśleć co może się wydarzyć!czytałam wcześniej o takich związkach ale dopiero gdy odnalazłam twoją stronę i twoje przeżycia to zaczynam w to wszystko naprawdę wierzyć ale i tak nie mieści mi się w głowie!dziękuję za twoje słowa i za wszystko co tu zapisujesz.Pisałaś że blizniaka można poczuć jego obecność,dotyk itp,ja nie dawno śpiąc u syna w pokoju poczułam jakieś muśniecie po policzku lekkie pogłaskanie,pomyslałam po przebudzeniu że mąż przyszedł po mnie ale on spał.Albo poczułam kiedyś że ktoś zsuwa mi kołdre za 3 razem szarpłam mocniej kołdrę bo ja zawsze jestem nakryta na twarz i pomyślałam że to znów mąż ale on spał!nigdy przez nawet moment nie czułam śpiąc czyjejś obecności.Oczywiście śnię o nim bardzo często.Powiedziałam to tylko tobie bo nic nie rozumiem i nikt z moich znajomych na pewno tego nie zrozumie.Pozdrawiam mocniutko

  5. Cieszę się, że zdecydowałaś się to powiedzieć, bo wiem z doświadczenia, że gdy nie ma się nikogo, kto by zrozumiał, to zwariować można. O tym trzeba mówić, naprawdę. Ja Bogu dziękuję za wszystkie osoby, którym mogę to powiedzieć, bo to naprawdę potrzebne.
    Czucie dotyku i obecności Bliźniaka to nic w porównaniu z innymi doznaniami, których za pewne doświadczysz, gdy zaczniesz się na to bardziej otwierać ;)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.