Maria Goniewicz – wiersz

kim jesteś
i dlaczego nie pozwalasz mi
myśleć o czymkolwiek innym
niż ty

być może jesteś moją zgubą
moją śmiercią nieuniknioną
która z instynktem zwierzęcym
osiadła mi na mózgu

nawet kiedy zbliżasz się do mnie
już myślisz o ucieczce
zazdroszczę ci tego
aż się spalam z zazdrości

im bardziej chcę odejść od ciebie
tym częściej zauważam
że właśnie mówię o tobie
jakbyś nigdy nie miała zniknąć

nawet nie potrafię opisać tego słowami
nie ma takich strof
nie ma takich zmysłów
by cię jednoznacznie określić

Nienazwana
Bezimienna
przyjdź w końcu i pokaż mi
że jeszcze warto się budzić
wynagrodzę ci cały trud
dedykując twojemu sercu życie

- Maria Goniewicz
„Brak”

Piękny sen!

Śnił mi się dziś mój Bliźniaczy Płomień. Byliśmy w jakimś ogrodzie lub na jakiejś polanie. Staliśmy w pewnej odległości od siebie, ale widzieliśmy się bardzo dobrze. On sobie chodził wśród zieleni, ale co chwila oglądał się na mnie. A ja stałam, patrzyłam na niego i słyszałam jakiś głos, który mi mówił, że mój Bliźniak został zapytany o to, czy chce przejść do innej parafii, czy chce zostać w tej obecnej, a on odpowiedział, że chce zostać tutaj, bo ma tu jeszcze niezałatwione sprawy. I głos mi powiedział, że nie chodziło mu o nic innego, jak o mnie, bo to ja jestem jego niezałatwioną sprawą. Wtem Bliźniak odwrócił się i tak znacząco, z miłością spojrzał na mnie. Był taki piękny. Promienie słońca go otulały, a biały strój, który miał na sobie, jeszcze bardziej go rozświetlał i dodawał uroku. Ja również byłam na biało ubrana. A samo miejsce, w którym się znajdowaliśmy było przecudowne, pełne kwiatów, wręcz bajkowe.
To, że jesteśmy zawsze razem na wyższym poziomie świadomości, to wiem nie od dziś, ale jaki ten sen będzie miał wydźwięk w rzeczywistości, to dopiero przekonamy się wkrótce.