Pan to musi pamiętać…

Pan to musi pamiętać – kiedy pan ją kochał, kiedy ją zdobywał: każdy krok zbliżał pana do niej, czas płynął tylko w jej stronę, dzielił się na ten spędzany z nią – liczony normalnie, i ten, który upływał między waszymi spotkaniami – odliczany. Potem, kiedyście już ze sobą żyli, kiedy jej obecność była stanem permanentnym, przestał pan odliczać. Oczekiwał pan od niej, a nie wyczekiwał jej. Liczył pan na nią, zamiast odliczać minuty do jej powrotu.

-Wojciech Kuczok

Sprawa wygląda następująco

We wtorek zrobiłam kolejny mały krok w stronę Bliźniaka. Wysłałam mu SMS, a w treści napisałam, że dobrze mnie wyczuł i że trochę stchórzyłam, bo nie powiedziałam mu, że od pierwszej chwili, gdy go zobaczyłam, mam wrażenie, że się znamy… Dodałam żeby nie czuł się zobowiązany do odpowiedzi mi na to… I qrde, nie czuje się! ;) Baa, powiem więcej, dziś mnie widział i mnie olał :D Czyż to nie „cudowne”? ;)
Specjalnie ograniczyłam chodzenie do kościoła, żeby miał przestrzeń, ale wystarczyło wyjść na spacer i już się widzimy…

Strasznie dużo znaków dziś dostałam na temat listu. I teraz nie wiem, jak mam to rozumieć… Czyżby Bliźniak napisał do mnie list? A nawet jeśli, to przecież nie wyśle go, bo nie zna mojego adresu ;) Wręczyć, też mi pewnie nie wręczy, bo będzie miał boja ;)

Dobry Boże, daj mi proszę siłę, wyrozumiałość i cierpliwość…

Limahl – Neverending story – Niekończąca się opowieść

Ta piosenka, tak jak kawałek Europe, również towarzyszy mi od wczesnych lat mojego życia. Jej tłumaczenie również mnie uderzyło. I to z otwartej dłoni!

Turn around, look at what you see (odwróć się, spójrz na to co widzisz)
In her face, the mirror of your dreams (w jej twarzy, lustro Twoich marzeń)

Make believe I’m everywhere (uwierz, że jestem wszędzie)
I’m hidden in the lines (ukryta między wierszami)
And written on the pages (a na stronach zapisana)
Is the answer to a never ending story (jest odpowiedź do niekończącej się opowieści)

Reach the stars, fly a fantasy (dotknij gwiazd, niech fantazja Cię poniesie)
Dream a dream, and what you see will be (śnij sen a to co zobaczysz stanie się)

Rhymes that keep their secrets (wiersze, które chronią sekretów)
Will unfold behind the clouds (roztoczą się za chmurami)
And there upon the rainbow (a tam nad tęczą)
Is the answer to a never ending story (jest odpowiedź do niekończącej się opowieści)

Show no fear for she may fade away (nie pokazuj, że sie boisz, bo ona może zniknąć)
In your hands the birth of a new day (w Twoich rękach są narodziny nowego dnia)

Rhymes that keep their secrets (wiersze, które chronią sekretów)
Will unfold behind the clouds (roztoczą się za chmurami)
And there upon the rainbow (a tam nad tęczą)
Is the answer to a never ending story (jest odpowiedź do niekończącej się opowieści)

Europe – Final countdown – Końcowe odliczanie

Ta piosenka towarzyszy mi od małego, wręcz od bardzo małego. Nie umiejąc wtedy powiedzieć tego po angielsku, mówiłam „dziamdzia” :D I wszystko było jasne. Angielskiego zaczęłam się uczyć w drugiej klasie szkoły podstawowej, więc już byłam bardziej kumata. I mimo, że kocham tą piosenkę bardzo, jest dla mnie ponadczasowym hitem i śpiewam ją od zawsze, to dopiero w zeszłym roku pierwszy raz w życiu ją przetłumaczyłam. A zrobiłam to dlatego, że przeczytałam gdzieś, aby zwrócić uwagę na różne rzeczy, piosenki, symbole, liczby, które towarzyszyły nam przez całe życie, bo to wszystko znaki, które prowadziły nas do spotkania z Bliźniakiem.
Zwykłe tłumaczenie kilku wersów, a tak mnie uderzyło, jak nie wiem. Zresztą sami zobaczcie…

We’re leaving together, (odchodzimy razem)
But still it’s farewell (ale to i tak jest pożegnanie)
And maybe we’ll come back, (i może powrócimy)
To earth, who can tell ? (na ziemię, kto wie)
I guess there is no one to blame (chyba nie ma kogo za to winić)
We’re leaving ground (opuszczamy ziemski padół)
Will things ever be the same again? (czy to wszystko jeszcze kiedyś będzie takie samo)

It’s the final countdown! (to jest końcowe odliczanie!)

The final countdown (końcowe odliczanie)

We’re heading for Venus (kierujemy się na Wenus)
And still we stand tall (i nadal jesteśmy pewni swego)
Cause maybe they’ve seen us (bo może oni nas widzieli)
And welcome us all yeah (i powitają nas wszystkich)
With so many light years to go (tyle lat świetlnych przed nami)
And things to be found (i spraw do odkrycia)
I’m sure that we’ll all miss her so. (jestem pewien, że wszyscy będziemy za nią tęsknić)

It’s the final countdown (to jest końcowe odliczanie)

Inne historie, choć przebieg ten sam

Przez te wszystkie miesiące od pierwszego spotkania Bliźniaczego Płomienia poznałam wiele osób, które to samo przeżywają. Rozmawiałam z mnóstwem osób na forach z tym związanych i co uderza najbardziej, że zawsze, choć każdy ma inną historię, to przebieg jest ten sam. A mianowicie jakieś zdarzenie, które uaktywnia to wszystko, potem niedowierzanie, że takie „coś” się przytrafiło, tysiące pytań, rozterek, myśli, że się zwariowało, jedno lub oboje z jakimś bagażem życiowym (mąż, dzieci, bariery religijne, językowe, czy tak, jak w przypadku mojego Bliźniaka, kapłaństwo). Każda z poznanych osób doświadczyła, bądź doświadcza, przebudzenia duchowego, wychodzą na wierzch wszelkie bolączki z całego życia, zaczyna się przewartościowanie tego życia, siebie. Zmieniają się priorytety, zmienia się wszystko.
Osoby, które opowiadały, że na początku wszystko im się pięknie układało, mówiły, że po kilku miesiącach, latach to się zmieniało i dopiero zaczynała się akcja, bo na światło dzienne wyłaziły nieprzerobione życiowe lekcje. Osoby, które opowiadały, że od początku miały pod górkę, w końcu dochodziły do celu, udawało się poukładać wszystkie sprawy, spędzili cudowne chwile z Bliźniakiem, ale znowu coś i tak prowadzą już od lat ten taniec Bliźniaczych Płomieni. No i jest też wiele takich osób jak ja, które od początku mają pod górkę, cały czas coś i nadal jest wiele niewiadomych. Nie znam żadnej osoby, która poznała Bliźniaka i jest z nim od np. 20 lat w cudownej komitywie, szczęśliwa ponad wszystko itd. Nie zaprzeczam, że takie osoby istnieją, ale ja, mimo że odwiedziłam mnóstwo stron, przeczytałam niezliczoną ilość artykułów, to takich osób nie poznałam.
Gdy spotykasz swój Bliźniaczy Płomień, to tak naprawdę wszystko, co do tej pory myślałeś, że wiesz, traci na wartości i dochodzisz do konkluzji, że wiesz, że nic nie wiesz. W tej kwestii nikt nie jest alfą i omegą. Każdy ma swoje własne doświadczenia, każdy przechodzi to inaczej, ale są pewne aspekty, które ZAWSZE będą wspólne. Tysiące ludzi na świecie nie może się, co do tego mylić, prawda? :)
„Pranie z wirowaniem”, jakie zafundował mi mój Bliźniaczy Płomień dało mi tak wiele, że nawet nie wiem, jak mogłabym mu się za to odwdzięczyć. Było źle, a nawet bardzo źle, ale było też i jest bardzo dobrze. Pojawiły się we mnie niezliczone pokłady empatii, miłosierdzia, wrażliwości i zrozumienia. Jedną z moich misji, które muszę wypełnić, jest na pewno to, że mam pomagać ludziom w ich drodze, która wiem, że jest z mnóstwem wertepów i dołków. Najchętniej, to bym przy każdym była osobiście, wspierając go, ale ponieważ nie mogę, to dlatego powstał ten blog. Możecie przeczytać o wszystkim, co przechodzę. Jak widzicie, piszę prostym, niezawiłym językiem żeby wszystko było jasne i klarowne.
Doskonale wiem, jak człowiek się czuje w momencie, gdy mówi komuś o Bliźniaczym Płomieniu, a ten ktoś podważa i kwestionuje wszystko, co powiedziałeś. To jest straszne, bo zaczynasz się zastanawiać, czy z Twoją psychiką aby na pewno jest wszystko w porządku. Zaczynasz wszystko analizować, że może faktycznie, gdzieś popełniłeś błąd, a jednocześnie jakiś głos w głębi stanowczo mówi Ci, że nie, no NIE i już. I wiecie co? Słuchajcie właśnie tego wewnętrznego głosu, a nie „pierdu pierdu” osób trzecich. Jak mają coś do powiedzenia, to niech się wypowiadają we własnym imieniu, na temat swoich przeżyć, a nie na temat Waszych odczuć. Ten głos to Wasza dusza, a dusza wie, DUSZA PO PROSTU WIE :)
Ja przez pół roku żyłam w totalnej niewiedzy. Nie miałam zielonego pojęcia, że coś takiego, jak Bliźniaczy Płomień istnieje. Coś jednak mówiło mi, że to, co się dzieje w moim życiu, jest wyjątkowe. A potem po nitce do kłębka. Teraz jest już z górki i mimo, że nie uważam się za nie wiadomo kogo, za jakieś bóstwo, czy guru, to i tak mam dużą wiedzę, wiedzę zaczerpniętą PRZEDE WSZYSTKIM z własnego doświadczenia i właśnie dzięki temu mogę choć w małym stopniu Wam pomóc. Oczywiście, że nie wiem wszystkiego i każdego dnia dostrzegam i uczę się czegoś nowego, ale wiedzcie, że na moje wsparcie zawsze możecie liczyć. Choćby nawet na te kilka słów otuchy. Tak niewiele, a tak wiele :)